Jak zawsze rano wstałam do szkoły, ubrałam się, zjadłam śniadanie przy okazji lekko wkurwiając brata, umyłam zęby i wyszłam do szkoły. Po drodze jak zawsze z resztą spotkałam się z moja przyjaciółką Vicki. Przyjaźnimy się od piaskownicy, znamy wszystkie swoje sekrety, mówimy Sobie o wszystkim. Vicki jest z mojego rocznika, zawsze wyluzowana, stylowo ubrana t.zn. bejsbolówka, full cup, trampki zazwyczaj czarne lub szare, rurki i do tego czasami kujonki. Całość wygląda tak. Mi się jej styl podoba. Kolor włosów piękny blond, niebieskie oczy, szczupła sylwetka no jak dla mnie mogłaby być modelką ! Ale ona oczywiście wie lepiej. Pomimo tego że tyle wpycha w Siebie jedzenia nadal jest szczupła. Jak ona to robi ?! Ja nie wiem. Ona tez nie. MAGIA! Dochodząc do szkoły już widziałyśmy wytapetowane lalunie które pizdrzyły się myśląc że będą od kogoś lepsze. Oj to sie myliły. Jak ja ich nienawidzę ugh.. Mogłabym im wydrapać oczy, ale powstrzymuje się żeby nie mieć przejebane na samym starcie. Obok nich grupka "najprzystojniejszych" chłopaków w całej szkole. Jak dla wszystkich lasek to najprzystojniejsi, a jak dla mnie i Vicki największe błazny w szkole. Myślą że są tacy piękni, klata, biceps i te sprawy tylko dlatego że mają nadzianych starszych. Spokoo.. Jak dla mnie marnowanie kasy na takiego przygłupa.. Ale cóż poradzisz. No i wreszcie. Nasza paczka. Zawsze trzymamy się razem i mamy to samo zdanie o tamtych pozostałych dwóch grupkach. Są jeszcze kujony i lizusy, ale na nich nie zwracamy uwagi. Do naszej paczki należą: David, Ja, Vicki, Paulinn, Kami, Michał i Patryk. Tak prawda przewaga chłopaków ale pomimo tego zawsze trzymamy się razem. - No hej chłopaki i Paulinn - cmoknęłam każdego w policzek - siemka - odpowiedzieli chórkiem - no i jak tam kochani weekend ? Balowaliście ? - no coś ty zakuwałem do testów które dzisiaj mamy - powiedział skwaszony David - Jakie testy ?! Dlaczego ja nic o tym nie wiem ?! - i wszyscy wybuchli śmiechem. No tak. Jaka ze mnie idiotka. Robią mi ten kawał już tyle czasu a ja nadal się nabieram - oj kochanie nie przejmuj się, słodko wyglądasz jak się złościsz - powiedział Patryk, który zawsze się tak do mnie zwraca, nie wiem czemu, ale przyzwyczaiłam się już do tego. Weszliśmy do szkoły i każdy poszedł do swojej szafki. Przy mojej stał jakis chłopak ze starszej klasy z kumplami. Podeszłam jak gdyby nigdy nic i zaczęłam mówić - Mógłbyś się z łaski swojej przesunąć sam tu nie jesteś - spojrzałam na niego 'spod byka' a on tylko zaśmiał się drwiąco i odpowiedział - kochana to masz problem, poczekaj skończymy rozmawiać to sie odsunę - puścił oczko a we mnie się zagotowało miałam ochotę wydrapać mu te zielone gały, i powybijać te wszystkie śnieżno białe ząbki - czy ty głuchy byłeś jak do ciebie powiedziałam ? Spieprzaj stąd. I to już. - on tylko wywrócił oczami i powiedział nadal drwiącym głosem - a ja tobie powtarzam po raz kolejny mała jak skończę rozmawiać to się odsunę, teraz prowadzę poważną rozmowę więc nie przeszkadzaj tylko idź do tej bandy przyjebów okej ? - tego to już było za wiele. moją paczkę będzie wyzywał od bandy pojebańców ?! No chyba sobie kpi ! - nie no człowieku. odsuń się bo ja tu mam szafke czy to naprawdę tak trudno pojąć ?! A no przepraszam, twój móżdżek jest za mały żeby to zrozumieć. - Coś ty powiedziała smarkulo ? - ohooo zagotowało się w nim. Bardzo dobrze, teraz taką akcję odjebę że będzie mnie pamiętał przez wieki. - Co może jeszcze dzidzi przeliterować ? Odsuń się czubie od mojej szafki bo nerwy mi zaraz puszcze i ci wyjebę w ten koślawy ryj.! - wkurwiłam się już na maksa ! Ten dupek myślał że będę się go słuchać ? Pff.. wolne żarty.. - tak przeliteruj bo nie rozumiem. Posłuchaj mała. Nie zaczynaj z nami okej ? No chyba że chcesz mieć kłopoty, jak wolisz. - no nie no tu mnie rozwalił. Ja kłopoty będę mieć przez niego ? Biczys.. Prędzej to bym z mostu skoczyła - Wiesz.. przeliteruje W Y P I E R D A L A J S T Ą D. Zrozumiałeś ? Wiedz o tym że nie każda laska leci na twój wygląd i kasę, a przede wszystkim ja. Nie będę się Ciebie słuchała bo takiego paszczura to mam na co dzień w domu. - wtedy to mu szczena opadała, na chwile go zacięło ale jeden imbecyl pstryknął mu przed nosem palcami. - Ja jestem paszczurem tak ? Ja paszczuerm ? - i wtedy zaczął się do mnie stopniowo przybliżać, co prawda trochę się wystraszyłam, ale nie ruszyłam się z miejsca - Mnie się tak nie wyzywa, rozumiesz ? O nie.. Przegięłaś moja droga, albo przeprosisz albo pożałujesz - i w tym momencie przycisnął mnie do szafki, lewą rękę położył nad moją głową i patrzył się w moje oczy ja w jednym momencie powiedziałam - Nie. Rozumiesz ? Nie przeproszę cię. Nie będę się przed jakimś szkolnym błaznem płaszczyła bo on Sobie tak zażyczył. O nie. - i w tym momencie pocałował mnie prosto w usta z taką namiętnością że o ja pierdziele. Nie odwzajemniłam pocałunku. - no to może teraz przeprosisz ? A może chcesz kolejną dawkę ? - Ej chłopcze, nie pozwalaj Sobie za dużo. Po pierwsze: nie odwzajemniłam twojego pocałunku. Po drugie: jak na takiego "przystojniaka" to całujesz mój drogi fatalnie a po trzecie: dzięki że ruszyłeś wreszcie swój wielmożny tyłek i się przesunąłeś - zatkało go. Zanim zdążył wrócić do rzeczywistości ja już otwierałam szafkę i wyciągałam buty. W pewnym momencie odwrócił mnie ktoś. Uhu, znowu jego krzywa morda. - 17.00 w altankach. nie spóźnij się, bądź sama - zatkało mnie. i co ja mam teraz zrobić ? Iść ? Nie iść ? Boże, przecież ja nie znam nawet jego imienia. Gdybym poszła a on byłby z kumplami to co ? Nie no.. nie wiem.. Wiem. Mam plan. Vicki przecież mieszka niedaleko altanek to jak coś to o 17 przejdę się tam, jak nikogo nie będzie lub ten błazen będzie z jakimiś chłopakami to pójdę do Vicki i problem z głowy. Ja to mam głowę. Nie ma co. Dobra trzeba zbierać się na lekcje. Dzisiaj jak na złość miałam wszystkie lekcje dzielone z moją paczką. Na dodatek złego 3 lekcje miałam z tym błaznem i przez te trzy razy się do mnie dosiadł. Nie odezwałam się słowem, mówił coś do mnie ale nie reagowałam. Wychodząc ze szkoły, poczułam że ktoś mnie łapie za nadgarstek, odwróciłam się energicznie i cios prosto w żebra, taki nawyk. Jaki piękny widok zobaczyłam jak odgarnęłam włosy z oczu. Zwijający się z bólu ten błazen. Ej a tak właściwie to jak on ma na imię ? Kurw... A tam. I tak nie chce mieć z nim kontaktu. Zaśmiałam się i poszłam dalej nie oglądając się za siebie. Nagle staną przede mną jakby wyrósł z pod ziemi. Ja otworzyłam szeroko oczy, oglądając się i jąkając jak idiotka. - A.. ale.. przecież.. ty.. tam.. jak.. co .. jak to możliwe ?! - machałam rękami jak pojebana - magia mała, magia - puścił oczko. ja tylko spojrzałam spod byka na niego i ominęłam go - obraziłaś się za to że powiedziałem mała ? No weeź ! A jak miałem powiedzieć ? "dziewczynoktórejimienianieznam" ? - wiesz co ? ogarnij się. Moję imię ? Julka. Tyle ci wystarczy . Nara - odeszłam wkurwiona i usłyszałam tylko za plecami jak krzyczy- Mów mi Adam. I nie zapomnij ! Altanka 17 ! Masz być sama ! - pomyślałam Sobie "tja.. ja przyjdę sama a ty z kumplami, nie dzięki." do domu doszłam już bez jakichkolwiek przeszkód, zjadłam obiad i uszykowałam się na to nieszczęsne wyjście, na które w końcu zdecydowałam się pójść....
___________________________
Heej waaam ;3 Dzisiaj gdzieś napadła mnie wena ;3 tak się rozpędziłam, że myślałam że napiszę jeszcze 2 rozdział ;3 w sumie to nie mogłam przestać pisać, aż mój brat zaczął się ze mnie śmiać ;3 Pozdrawiam was miśki kochane
Wioll <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz