Ubrałam się tak. Wychodząc krzyknęłam że wychodzę, schowałam do kieszeni klucze od domu, kase i telefon, i zaczęłam się kierować w stronę altan. Po około 15 minutach drogi zerknęłam na telefon jest za 16.55. Mam jeszcze 5 minut, pójdę wolniej. Dochodząc do altanek zobaczyłam tam tego bezmózgiego imbecyla z jakimiś kumplami, już chciałam przejść nie zauważona jak usłyszałam - Julka, czekaj. ! A wy debile na co się gapicie ?! Wyjazd stąd ! Już was tu nie widzę ! - w moim gardle nagle stanęła wielka guła, której jak na złość nie mogłam przełknąć. Odwróciłam się z skwaszoną miną i poszłam w jego stronę, jego kumple nadal siedzieli na swoich miejscach i patrzeli na mnie w osłupieniu, jakby nigdy człowieka nie widzieli. Ugh.. co za ludzie.. Spojrzałam na nich pytająco a on się tylko odwrócił i dodał po chwili - no co się kurwa gapicie ?! Wyjazd ! Mówiłem chyba ! Idźcie stąd kurwa !- pozbierali się czym prędzej i poszli gdzieś. Ja zostałam sama, siadłam i zapanowała ta cholernie niezręczna cisza, której nienawidzę, w końcu musiałam przerwać to bo bym chyba oszalała. - no więc po co kazałeś mi tu przyjść ? Żeby popatrzeć się na teatrzyk który odpieprzasz przed kumplami, nie dzięki. Widuje to prawie codziennie. - już wstawałam i miałam odchodzić, ale zatrzymał mnie uścisk na moim nadgarstku. Odwróciłam się i zauważyłam zakłopotane spojrzenie Adama, co mnie wprawiło w osłupienie. Otwarłam buzie jakbym miała much łapać po czym on się zaśmiał o popchnął mnie w stronę ławki w altance. - No więc ? Może wyjaśnisz ? - zaczęłam już wystarczająco rozdrażniona. On tylko się uśmiechnął i puścił oczko nic się nie odzywając. Dobrze wiedział że mnie to wkurzy, ale nie dałam poznać tego po Sobie. Po chwili dodałam znudzona - dobra nie chcesz to nie mów, idę i nawet nie próbuj mnie zatrzymać - już wstawałam i miałam odchodzić, ale tym razem nie poczułam dotyku na nadgarstku tylko poczułam jak ktoś się do mnie przytula od tyłu, to mnie trochę wybiło z pantałyku, ale szybko się ogarnęłam po czym odsunęłam się gwałtownie i spojrzałam na niego pytająco. On tylko się uśmiechnął i wskazał na miejsce naprzeciwko niego. Usiadłam po raz kolejny, dzielił nas tylko stół i jakiś metr odległości może mniej. - Po raz kolejny cię zatrzymałem - powiedział dumnie po czym spojrzałam się na niego, a on tylko parsknął śmiechem i dodał - no więc. chciałem żebyś tu przyszła, bo chciałem pogadać - wiesz, inteligencją to ty nie świecisz, bo tego to zdążyłam się domyślić dodałam zirytowana - Musisz od razu być dla mnie taka niemiła ? Co ja ci takiego dziewczyno zrobiłem że mnie tak nie lubisz co ? - no nie.. ten człowiek mnie już wkurza. - Hmm.. Dlaczego cię nie lubię. ? Najpierw jedno pytanie. Masz dużo czasu teraz ?- zrobił zdziwioną minę po czym dodał takim szarmanckim głosem - dla ciebie zawsze - parsknęłam po tym śmiechem, ale zaczęłam spokojnie. - No więc. Nie lubię cię ponieważ: jesteś chamski, nie szanujesz niczyjego zdania, nie słuchasz niczyich próśb, uważasz siebie za wielkiego pana, myślisz że skoro masz pieniądze to masz wszystko, zwracasz uwagę na dziewczynę tylko wtedy jak chcesz ją przelecieć po czym ją zostawisz, jesteś arogancki, bez wstydu, bezczelny, bezmózgi... wymieniać dalej ? - jego mina była po prostu bezcenna, wybałuszał na mnie gały, jakby zobaczył kosmitę - hallo ! Ziemia do bezmózgiego Adama ! - otrząsnął się po czym dodał - mała, posłuchaj. Chamski bywam, racja. Szanuje zdanie każdego, no dobra prawie każdego, próśb słucham, ale nie zawsze, nie uważam się za "wielkiego pana" tak jak ty to powiedziałaś, nie mam dużo kasy, to że mam firmówki to tego nie oznacza a wszystkiego nie mogę ponieważ dajmy na to: nie trzasnę drzwiami obrotowymi ani nic z tych rzeczy, na dziewczynę zwracam uwagę nie wtedy kiedy mam chcice bo gdybym miał chcice to poszedłbym do burdelu, a zwracam na nią uwagę wtedy kiedy mi się podoba i mnie czymś zaskoczy bądź zainspiruje, arogancki owszem bywam czasami ale nie zawsze, bez wstydu ? hmmm.. czy ja wiem ? Jak w wieku 5 lat zgubiłem majtki w basenie to wstydziłem się pokazać na mieście więc raczej nie, bezczelny okej czasami jestem ale bez przesady, a bezmózgi ?! Wypraszam sobie ! Mam średnią 3.14 to jest w moim wykonaniu mistrzostwo ! - Nie mogłam uwierzyć ! Zapamiętał słowo w słowo ! Okej. Nie będę się tym tak podniecać bo orgazmu zaraz dostanę. No ale teraz to na jego krzywej mordzie rysowało się wkurwienie i nienawiść. Piękny widok. - Super, masz coś jeszcze do dodania? Śpieszy mi się. - spojrzał na mnie podejrzliwie po czym powiedział - tak, mam dużo do dodania, więcej niż sobie myślisz mała... - Nie mów do mnie mała ! - powiedziałam przez zaciśnięte zęby po czym on się zaśmiał i dalej kontynuował - no więc MAŁA - ugh.. jak on to podkreślił, rzygać mi się chce. - Chciałem tylko ci zaproponować jeden mały układzik, co ty na to ? - jaki kurwa układzik ? co on pierdoli ? Jebie mu czy jak ? - Jaki układ ? Dobrze się czujesz czy gorączki dostałeś ? - zrobiłam poker face i patrzałam na niego nawet nie mrugając oczami - Układ będzie taki....
CDN...
_____________________________
No to jest i rozdział 2 ;3 mam nadzieje że się podoba ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz