Dziękuję za komentarze ;3 Aww.. motywujecie <3 Kolejny rozdział za 5 komci ;d tak jak poprzednio ;d nie będę podnosiła na razie poprzeczki ;3 Dzisiaj rozdział będzie dłuższy. Mam nadzieję że się spodoba. No to... zaczynamy !!<3
W poprzednim rozdziale...
"...No tak. Barbie. - Weź mi o nich
nawet nie wspominaj, ale kochanie nie bój się. I tak będziesz moja
dziewczyną czy ci się to podoba czy nie. Rozumiesz ? -podchodził do mnie
coraz bliżej, i chwycił mnie w pewnym momencie za biodra..."
...im był bliżej, tym bardziej się bałam - Zostaw mnie idioto, bo pożałujesz tego. Rozumiesz ?! - wykrzyczałam, a on tylko z chytrym uśmieszkiem się na mnie spojrzał, w pewnym momencie ni stąd nie zowąd zjawił się Paweł, ale co on tu robi ? Przecież zwolniła go mama, z dwóch ostatnich lekcji, bo miał jeszcze dokończyć przeprowadzkę. Nie powiem bo bardzo zdziwiłam się na jego widok, ale zarazem ucieszyłam. -Nie słyszałeś co powiedziała ? Zostaw ją, przecież to idzie wyczuć na kilometr że ona ciebie nie znosi, ślepy jesteś czy jaki ? - serio, aż tak to było widać ? Aż mi się na sercu ciepło zrobiło jak to powiedział, ledwo mnie zna a zauważył to, ohh jaki on fajny, jeszcze ta grzywka... STOP. To tylko kolega, boże dziewczyno ogarnij się, jesteś totalną idiotką. Karciłam się w myślach, że w ogóle dopuszczam do siebie takie myśli, z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Pana Bezmózgiego. - A ty ślepy jesteś, że teraz jesteśmy zajęci sobą ? Jakoś do ciebie też jakiejś większej sympatii nie czuje, więc zamknij ryj. - Paweł w tym momencie wybuchł śmiechem, a P.B. (czyt. Pan Bezmózgi) spojrzał się na niego jak na idiotę, po czym odwrócił się do mnie i zaczął się do mnie kleić, jak super glue. Ja go odepchnęłam a on spojrzał się na mnie z wzrokiem krwiożerczej bestii - Kochanie, no nie mów, przecież wiem że kochasz jak cię przytulam, no chodź - rozłożył ręce jakby miał świnię łapać - Człowieku, czy ty się słyszysz ?! Ja ci już powiedziałam że z Tobą nie będę, ile mam ci to razy powtarzać ?! Naprawdę nie dociera ?! Wierz mi że ty tą twoją jakże wielką urodą nie dorównujesz nawet Pawłowi - wskazałam na Pawła, który przyglądał nam się uważnie- z takim jak ty to nie wiem czy bym się zgodziła być, choćbyś był ostatni na tej planecie ! Już prędzej bym wolała rzucić się lwom na pożarcie niż z niszyć sobie życie z takim imbecylem jak ty ! Ugh.. weź mnie nawet już nie denerwuj swoją gadką. A tak apropos. Taki jesteś odważny ? To czemu powiedziałeś mojemu bratu że jestem twoją dziewczyna i chcesz mój numer bo zapomniałeś go Sobie ode mnie wziąść ? Wiesz co ? Żałosny jesteś, doprawdy. - odwróciłam się, na pięcie i poszłam okrężną drogą do domu, myślałam że mnie tam rozniesie..
*OCZAMI ADAMA*
Nie rozumiem tej laski, czemu ona nie chce ze mną być ? I tak będzie moją dziewczyną czy jej się to podoba czy nie, już Elka się tak wielce zapierała że nie chce ze mną chodzić i w ogóle, a tu co ? Jeszcze teraz za mną lata żebym do niej wrócił. Ojj, Julcia, zakochasz się we mnie nawet nie będziesz wiedziała kiedy, bo czemu taka ładna, zgrabna dziewczynka ma się zmarnować ? Na prawdę, czemu one udają takie cnotki ? Nie rozumiem ich, w końcu to baby. Pozbierałem się, i chciałem ruszyć do domu, ale ten gówniarz stał i na drodze - Ee, rusz się, bo mi się spieszy do chaty - on tylko na mnie spojrzał jak na jakiegoś chorego psychicznie i odpowiedział po krótkiej chwili ciszy. -Nie. Wiesz co ? Myślałem że fajny z ciebie koleś, po tym jak cię zobaczyłem dzisiaj na schodach jak pomagałeś tej woźnej - kurwa, gada ten chłoptaś jak baba - ale myliłem się, jesteś kompletnym idiotą, wiesz ? -jeeeeju, ile ta gadka jeszcze potrwa ? Kazanie jak u Matki Teresy z Kalkuty normalnie. Już nawet moja matka tak nie ględzi, sorry, ona wcale nie ględzi, ale cóż poradzę, są ludzie i parapety. -Skończ gadać, babce pomagałem bo dyrka kazała, inaczej groziło mi zawieszenie w prawach. A tak na marginesie, idź lepiej do jakiegoś sklepu, kup jakieś w miarę normalne ciuchy, wtedy może pogadamy, bo tak jakoś teraz to wstyd mi się z Tobą pokazać w miejscu publicznym, nawet jak gadamy w tym momencie. Nara leszczu. - wyminąłem tego psychola i poszedłem do domu. W drzwiach przywitał mnie uśmiechnięty Arek. Ciekawe co mu się stało że się tak szczerzy jak by zobaczył drużynę cheerleaderek, ale nawet go o to nie pytałem bo jego się zapytać to pierdolnie ci całą powieść. Wszedłem do kuchni, a tam mama. Nie no dobra. To już jest co najmniej dziwne. Ona o tej godzinie powinna być w robocie, jak spotkam jeszcze ojca to się chyba piętą przeżegnam. Wyjąłem chleb i jakąś wędlinę i zacząłem robić sobie kanapki, po kilku minutach nie wytrzymałem i musiałem zapytać matkę co ona tu robi - Mamo, nie powinnaś być w pracy, czy coś ? -spojrzała na mnie z uśmiechem, nie odpowiadając na pytanie. Mowę jej odjęło czy co na widok tak przystojnego syna ? Powtórzyłem pytanie, ale tym razem raczyła mi odpowiedzieć. - Nie, po prostu robię małe plany, w związku z naszym wyjazdem do Grecji. - spojrzałem na nią, i tak otworzyłem gębę, aż mi chleb z niej wypadł. - Że jak ?! Jedziemy do Grecji ?! Zajebiście mamo ! Yy.. To znaczy, zarąbiście.. - zmieszałem się trochę bo nigdy jeszcze nie powiedziałem tak przy matce, ona tylko spojrzała się na mnie i zaczęła się śmiać. W sumie w środku to chciało mnie rozerwać ze szczęścia, ale zbyt długo się nie nacieszyłem - No widzisz synku, bo tak wypadło że ty nie pojedziesz z nami. Przepraszam - Była smutna, owszem, ale gniew we mnie wzbierał z każdą chwilą na sile, jak to ja nie jadę ?! A Arek ? Jak on pojedzie to go chyba zabiję. Jak Bóg mi świadkiem. Chociaż mało co w niego wierzę. -Jak to ja nie jadę ?! Możesz mi to wytłumaczyć w ogóle ?! Jak Arek jedzie to ja tak samo ! Jego wiecznie wywyższacie ! -widać że mamie to sprawiło ból, ale ja na to nic nie poradzę, taka jest prawda. Arek rozjebał nowe auto. Kupili mu na drugi dzień nowe, i to o wiele lepsze. Arek chciał jechać w góry. Dostał o starszych kasę. Kurwa, zajebe kiedyś tego gnoja, pomimo że jest moim bratem. - Zrozum synku, że nie mamy tyle pieniędzy żeby jechały cztery osoby. Ty zostaniesz w domu, Arek pojedzie a następnym razem rola się odwróci. - no to zajebiście ! Już ostatnio miała się "rola odwrócić" jak pojechali nad morze. I jak było ? Aruś jebany pojechał dwa razy a ja kurwa ani razu. Zajebiście normalnie. - Wiesz co ?! Mam już was dość ! Za każdym razem Arek jest najważniejszy ! Aruś to, Aruś tamto.. A wiesz gdzie ja mam waszego Arusia ?! Szeroko w dupie ! Możesz powiedzieć ojcu że nie ma już syna ! Ty też się z tym pogódź ! Jeszcze dzisiaj mnie w domu nie będzie ! Zobaczycie ! - poszedłem do pokoju, wyciągnąłem torbę i zacząłem się pakować. Matka pukała do moich drzwi ale nawet jej nie otwierałem Nienawidzę ich, po prostu ich nienawidzę. Już wiem czemu ten skurwysyn był taki wesoły, jak wchodziłem do domu. Ja to pierdole. Schowałem książki, notebook'a, laptopa i kilka ciuchów i wyszedłem z domu. Nie wiem gdzie pójdę, szczerze ? Mogę nawet mieszkać pod mostem, byle nie z nimi.
*OCZAMI JULKI*
Siedziałam na parapecie i popijałam ciepłe kakałko, myślałam co by było gdyby... W pewnym momencie zauważyłam, jak idzie z torbą podróżną Adam. Nie interesowało mnie to zbytnio, pomyślałam że wyjeżdża, oby się spełniło. Zeszłam z parapetu, zniosłam kubek na dół i zrobiłam sobie kanapkę z nutellą, pooglądałam trochę tv i poszłam się wykąpać. Po umyciu ubrałam piżamę i poszłam się położyć. Nie wiem czemu, ale moje myśli zaprzątała postać Adama idącego z torbą podróżną. Nie mogąc już dłużej znieść tych myśli, wzięłam mojego IPod'a i włożyłam słuchawki do uszu, słuchając muzyki usnęłam.
Weszłam do wielkiego lasu, bałam się że się zgubię, ale poszłam w głąb niego. Będąc chyba w centrum lasu zauważyłam schody, zeszłam po nich i weszłam do jakiegoś ogrodu, poszłam dalej po czym zauważyłam piękne jeziorko. Było ono takie tajemnicze i miało w sobie tak jakby w sobie coś tajemniczego. Nagle zobaczyłam jak wyłania się z zarośli jakaś postać, zmierzała w moją stronę, ale nie widziałam jej twarzy ponieważ słońce które świeciło, mnie oślepiało. Dzieliła nas tylko ławka, chciałam dotknąć jego ręki, ale zniknął on w oka mgnieniu, tak jakby się rozpłynął.
Budzik zadzwonił a ja z przerażenia spadłam z łóżka. Ciekawe o co mogło chodzić w tym śnie, pomyślałam po czym poszłam zrobić poranną toaletę. Ubrałam się i poszłam sobie zrobić śniadanie. Na stole była kartka
"Dzisiaj wrócę wieczorem ponieważ muszę zostać do późna w pracy. Kup sobie coś w sklepie żebyś nie była głodna. Krystian jedzie dzisiaj do babci więc o niego się nie martw.
Pozdrawiam Mama. xx"
Aha. No to pozdro. Mam być sama w domu ? Mi to pasuje. Tylko niech się nie zdziwią jak spłonie. Nie no, może nie przypale wody. Tylko co ja będę tyle czasu robić, sama ? Wiem. Powiem Vicki żeby do mnie przyszła razem z Kamilem i Patrykiem. Nie będzie nam się nudzić, a z tego co wiem to Paulinn ma dzisiaj opiekować się siostrą, a Patryk ma jechać do ortodonty. Więc już wiem kogo przygarnę dzisiaj. Tylko, co my będziemy robić ?! Coś się wymyśli. Wsuwając szybko śniadanie wzięłam plecak i poszłam do szkoły, dzisiaj przynajmniej bez żadnych niespodzianek. Przechodząc kolo altanek zauważyłam....
świetne
OdpowiedzUsuńSuper !... :)
OdpowiedzUsuńdawaj dalej
OdpowiedzUsuńNaprawdę Super ! Miło się czyta, piszesz tak na luzie :D Mam nadzieję że będą kolejne części :3 Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ! :)
OdpowiedzUsuńŚwieeeeeeetny blogasek *u*
OdpowiedzUsuńDziękuję ;d jeszcze dzisiaj pojawi się nowy rozdział ;d
Usuń