piątek, 8 marca 2013

Rozdział 9.

 Aww.. Dziękuję <3 Kocham was, kocham, kocham, kocham <3 Zostawiajcie linki do waszych blogów, a ja je będę umieszczała w zakładce "wasze blogi." Kolejny rozdział będzie za 10 komentarzy ! :D Rozdział ten jest dłuuuuuugalaśny :D Zapraszam i miłego czytania ! :D



" - Dzień dobry ! Chciałam wam powiedzieć, że wolnego nie będzie od poniedziałku ! - powiedziała, po czym wszyscy zaczęli buczeć, i wyzywać -Zamknąć się ! Nawet nie dacie człowiekowi dojść do słowa ! -wykrzyczała a na auli zapanowała cisza, jakby makiem zasiał. - Nie będzie wolnego dlatego, gdyż macie wycieczkę do... "

...Włoch!. Teraz wylosuję dwie klasy które jadą obowiązkowo na wycieczkę, i za darmo - z wielkiego słoja wyciągnęła dwie karteczki. U nas w szkole jest taki zwyczaj, że na każdą wycieczkę dyrka losuje dwie klasy które jadą za darmo. Następnie te klasy były odkładanie, aby przypadkiem jeszcze raz nie zostały wylosowane. To w tej szkole było najlepsze. -A więc obowiązkowo, i zarazem za darmo jadą klasy.... 1c i 2a ! Dziś zostaniecie zwolnieni z ostatnich lekcji, abyście mogli się porządnie spakować ! A więc 1c i 2a idzie od razu po apelu do domu,a reszta do klas na lekcje ! Przy wyjściu z auli dostaniecie oświadczenia, które trzeba przynieść na poniedziałek rano. Wyjazd spod szkoły na lotnisko będzie o 5.30. O godzinie 6.45 wylatujemy. W autokarze dostaniecie plan całego tygodnia. A teraz rozejść się ! - fajnie, jadę na cały tydzień do Włoch ! Boże, cieszyłam się jak małe dziecko ! Poszłam do szatni przebrać się i zobaczyłam Adama z uśmiechem na ustach. Spojrzałam na niego pytającym spojrzeniem, którego nie zauważył, ponieważ gadał z kumplem. No tak ! Przecież on chodzi do 2a ! Jaki ze mnie ciołek ! Ugh. Zmieniłam szybko ubrania i skierowałam się w stronę wyjścia. Ktoś złapał mnie za rękę. - Możemy pogadać ? -usłyszałam, dobrze znany mi głos. Był to Paweł. W moim gardle, urosła większa guła niż przed pierwszym spotkaniem z Adamem w altankach. Zaczęłam się bać, i to bardzo. -Nie chcę z tobą rozmawiać. Puść mnie. - powiedziałam mając już w oczach łzy. Chciałam odejść ale przycisnął mnie do ściany od portierni, w której jak zawsze na złość nikogo nie było. - Posłuchaj. Myślisz że chciałem się zakochać ? Nie ! Nie miałem na to najmniejszej ochoty. Najchętniej to w ogóle nie chciałbym cię poznawać, ale trudno. Takie życie. Wiedz, że przez ten czas w Rzymie będziesz miała piekło, bo kogoś takiego jak ja, się nie odstawia na boczny tor. Rozumiesz ?! - kiwnęłam głową na tak, i uciekłam jak najszybciej, z zapłakaną twarzą. Dobrze że w domu nikogo nie był, mogłam się przynajmniej spokojnie spakować. Wzięłam moją wielką walizkę i zaczęłam się pakować. Spakowałam: strój kąpielowyjaponki,vansyconversy. Dodałam jeszcze kilka par bokserek (koszulek), spodenek, jedną parę spodni na wypadek, zapas majtek i staników i byłam prawie spakowana. Dlaczego prawie ? Bo musiałam jeszcze dopakować kilka niezbędnych rzeczy typu: krem do opalania, pasta do zębów, szczoteczka do zębów, szczotka to włosów, i drobne dodatki. Zajęło mi to około dwóch godzin.
*OCZAMI ADAMA*
Super. Babcia bez żadnego 'ale' podpisała mi oświadczenie i się zgodziła abym jechał. Spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy. Mówiąc najpotrzebniejsze mam na myśli: trampki, kilka jakichś spodenek, kilkanaście par koszulek, bluzę i spodnie na wypadek gdyby pogoda się popsuła, chociaż było to niemożliwe. Pogadałem jeszcze trochę z babcią na temat wycieczki. Oczywiście nie obyło się tematu o seksie, narkotykach i innych używkach. Oczywiście czasami paliłem, ale to już jak ktoś bardzo mnie wkurzył, hmm... nie paliłem już chyba od jakichś 2 miesięcy. No nawet dobrze mi idzie.! Po rozmowie z babcią poszedłem na górę się wykąpać i poszedłem spać. Ten weekend zamierzałem spędzić z babcią, pojechaliśmy do sklepu i zrobiliśmy małe zakupy. Po zjedzeniu bardzo pysznej obiado-kolacji (bo nie wiem jak to nazwać) babcia zaprowadziła mnie na jakieś pole, ale nie powiem bo było bardzo fajne. Duże, wręcz ogromne drzewo na środku, które dawało cień gdy świeciło mocno słońce, jakieś kwiatki wymieszane z trawą. No niczego sobie. - Posłuchaj Adaś. Tutaj przychodziłam jak miałam gorsze dni. Możesz tutaj przychodzić i się odstresować, za każdym razem jak cię coś zdenerwuje. Na pewno będziesz tutaj zrelaksowany, ponieważ jesteś inny niż reszta nastolatków w tych czasach. Nie siedzisz przed komputerem zbyt długo, nie palisz – taaa, jasne. Pomyślałem – nie pijesz ani nie bierzesz narkotyków. A skąd to wiem ? Bo ani razu nie wyczułam od ciebie alkoholu ani zapachu papierosów. A po narkotykach zachowuje się młodzież skandalicznie. A ty taki nie jesteś. Więc jeśli będziesz miał ochotę, to przychodź tutaj. Ja teraz pójdę a ty tu możesz zostać jak chcesz. - Powiedziała do mnie po czym łagodnie się uśmiechnęła. Racje to miała w pewnym sensie, bo pić to nie lubiłem zbytnio, a dragów jeszcze nie brałem, przed kompem siedziałem może 2h tygodniowo. Nie lubiłem tego zbytnio, może dlatego byłem jak inne nastolatki w moim wieku ? A może przez to że miałem swoje zdanie i byłem sobą ? Dużo pytań wtedy nasuwało mi się do głowy, ale nie przejmowałem się nimi, tylko położyłem się pod drzewem wygodnie i podłożyłem pod głowę ręce. Nie wiadomo kiedy oddałem się w objęcie Morfeusza.
~.~.~.~
Przebudziłem się gdy było już dość ciemnawo, wyciągnąłem telefon z tylnej kieszeni spodni. Spojrzałem na zegarek. 21.21 Hahaha, ktoś mnie kocha. Pomyślałem w żartach i wstając otrzepałem tyłek z ziemi. Kierując się już ciemną ulicą, usłyszałem jakieś krzyki dziewczyny. Od razu rozpoznałem że to Julka. Boże, ostatnio tyle się wokół niej dzieje że aż szok normalnie. Podszedłem bliżej i zobaczyłem tego imbecyla, aż się we mnie zagotowało. On trzymał ją za ramiona, a ona próbowała się wyrwać z tego uścisku, chciał ją pocałować, ale ona wierciła się machając głową jak małpa bananem.Podbiegłem szybko do nich i dałem temu... Jak mu tam było ?? Piotrek ? Paweł ? Zresztą nie ważne.. Dla mnie to i tak debil. Dałem mu po mordzie, raz, drugi, aż w końcu odszedł od Julki, która była cała roztrzęsiona. Ona powiedziała ciche 'dziękuję' i odbiegła jak najdalej mogła. Nie zdążyłem jej zatrzymać, była zbyt szybka jak na mnie. Ma dziewczyna biegi że o ja cie pierdziele. Poszedłem do domu, babcia już położyła się spać, a ja udałem się do mojego pokoju. Nie mogłem usnąć, zapewne przez to że spałem pod tym drzewem. Boże, gdyby ktoś usłyszał moje myśli pomyślałby że jestem jakimś menelem, który śpi pod drzewem. Lol. Ciekawe co tam robił ten imbecyl.? Znowu chciał się dobrać do Julki ? Biczys. Mi się to nie może udać, to jemu tym bardziej ! Nie wytrzymując natłoku myśli wziąłem mojego Iphon'a i włączyłem muzę na full. Chyba po 6 piosence odpłynąłem.
~.~.~.~
Niedziela minęła szybko, m.in. Na pomaganiu babci, rozmawianiu z nią i pójściu do kościoła. Dzisiaj nie poszedłem na łąkę ponieważ, musiałem iść wcześniej spać bo inaczej bym chyba nie wstał następnego dnia tak wcześnie.
Szedłem w stronę starych budynków. Były one porozwalane, wszędzie leżały jakieś kawałki potłuczonego szkła, plastiku, cegły, pustaku. Na murku który znajdował się nieopodal wielkiego drzewa siedziała Julka, uśmiechała się do mnie.Chciałem do niej podejść ale coś mi na to nie pozwalało. Nie wiem co to było. Zaczęła ona odchodzić, ale w pewnym momencie ruszyłem się z miejsca jak oparzony, podbiegłem do niej i zobaczyłem jak po jej policzku spływa, jedna samotna łza. Byłem tym przerażony. W pewnym momencie oplotła swoje ręce na mojej szyi i już miała mnie pocałować... ale obudziła mnie babcia. Czemu zawsze sen musi się kończyć w tak zajebistym momencie ?! No czemu ?! Szkoda tylko, że to był sen a nie coś realnego. Z wielkim grymasem wymalowanym na mojej twarzy zszedłem z łóżka, i poszedłem wziąć szybki, zimny prysznic. Po wykonaniu tej czynności, zjadłem śniadanie, wziąłem torbę podróżną, jeszcze raz sprawdzając czy aby na pewno wszystko mam: klucze, telefon, kasa, portfel, oświadczenie jest, więc ze spokojną głową poszedłem na autobus. Pod szkołą pojawiłem się o równej 5.00. Nikogo nie było, więc postawiłem swoją walizkę koło koszy i zacząłem kopać kamyki na parkingu. Pojawił się jakiś samochód. Boże, jakiś ?! To było audi R8. Zatkało mnie. Nie widziałem nigdy na tym zadupiu takiego auta. Wysiadł z niego jakiś koleś, od strony kierowcy i poszedł otworzyć drzwi od strony pasażera. Jak zobaczyłem kto z tego auta wysiada, to normalnie szczena opadła. Zgadnijcie kogo ujrzałem ! Panią Julcię !. Ta dziewczyna mnie już zaczyna dobijać. Nie wiem dlaczego, ale mnie już trochę irytuje ta sytuacja. Raz jest miła, raz wredna. Raz ciepła a raz zimna jak lód. Nie rozumiem tej dziewczyny. Na prawdę jej nie rozumiem. Zmienia humory jak baba w ciąży, a nawet częściej. Wyjęła bagaż i pocałowała kolesia w policzek, a we mnie coś zadrżało. Czyżby zazdrość ? Mam nadzieje, że to tylko chwilowe. Nie podeszła nawet do mnie bo jak tylko odjechała ta audica na plac wjechał mój brat, rzecz jasna z Vicki. Pocałowali się namiętnie, ughh.. jak to ohydnie wygląda w ich wykonaniu, aż się żygać chce. Chociaż każdy tak mówi jak się ktoś z kimś całuje. Mniejsza o to...
*OCZAMI JULKI*
Vicki wysiadła z auta i podbiegła do mnie, chcąc pocałować w policzek, momentalnie odsunęłam ją od siebie. Nie chciałam żeby mnie dotykała w policzek ustami którymi całowała brata Adama. -Ej. No co jest ? Jesteś na mnie zła czy co ? - zapytała, i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem. -Nie, ale wiesz że nie lubię Adama, a ty całowałaś się przed chwilą z Arkiem a on jest jego bratem czyli ma podobne geny a ja nie chce być nimi obłożona. Rozumiesz ? - spojrzała na mnie jak na idiotkę i poszłyśmy usiąść na krawężniku. Nim się spostrzegłyśmy siedziałyśmy już w autobusie na lotnisko. Przed nami siedziały jakieś dwie cizie które pizdrzyły się do każdego chłopaka za nami jakieś dwa klasowe kujony a obok jakieś dwie laski których kompletnie nie znałam. Siadłam od strony okna, ponieważ nie chciało mi się patrzeć na tego imbecyla, który cały czas coś do mnie mówił. Odwróciłam głowę w drugą stronę patrząc na mijające drzewa. Nagle usłyszałam odgłosy jakby ktoś wymiotował, odwróciłam się i podniosłam się z siedzenia. Pierwsze co to spojrzałam na tych kujonów, i od razu tego pożałowałam bo jeden był cały w wymiocinach, od razu przypomniało mi się moje śniadanie i miałam chęć je zwrócić. -Proszę pani ? Mogę się przesiąść bo tu cuchnie jak cho....roba. - już miałam mówić "cholera" ale to by była przesada. Spojrzała na mnie rozbawionym spojrzeniem, widocznie domyśliła się co chciałam powiedzieć.-Jest tylko jedno miejsce wolne. -Spojrzałam na nią pytającym spojrzeniem. - Możesz usiąść obok Adama. Tak wypadło że jego kolega jest chory i nie może jechać. Więc masz szczęście. Idź do niego.- myślałam że oczy wyjdą mi z orbit. Wstałam posłusznie, bo nie chciałam siedzieć w tym smrodzie, przy okazji napotkałam zabijające spojrzenie Vicki. Uśmiechnęłam się do niej dość nerwowo i powędrowałam na moje nieszczęsne nowe miejsce. Usiadłam a on od razu się na mnie spojrzał jakbym mu coś zrobiła. Nie rozumiałam tego idioty. Raz miły, opiekuńczy, ciepły a za drugim razem jest z niego kawał zimnego skurwysyna bez uczuć. Trudno, ja nie będę rozbiła z siebie totalnej idiotki, żeby zwrócić uwagę kogoś kto nie jest mnie warty. Po kilkunastu minutach jazdy zatrzymaliśmy się przed wielkim budynkiem. Weszliśmy do niego a moim oczom ukazał się piękny widok. Prawie wszystko było ze szkoła. Dosłownie. Musiałam jeszcze iść do toalety. Po oddaniu bagażu i dostaniu biletu, powiedziałam pani że zaraz wrócę i poszłam na poszukiwania. Po kilku nieudanych próbach odnalazłam. Wracając spieszyłam się, i nie mogłam znaleźć mojego chcek-in'u. Wpadłam na kogoś. Tym kimś okazał się Pan Bezmózgi. -No i jak łazisz ? - ugh.. jak on mnie wkurzał tą swoją beznadziejną gadką. -Po ludzku. To ty ludziom podchodzisz pod nogi. Który chcek-in nasz ? - spojrzałam na niego chłodnym spojrzeniem. Spojrzał tylko na mnie obojętnym wzrokiem w którym właściwie można było dostrzec ociupinkę zadowolenia. - Chyba tamto - wskazał palcem i poszliśmy w jego stronę. Kontroler biletów nawet nie patrząc na wskazaną drogę lotu zabrał bilety, dał karty pokładowe i kazał nam się pospieszyć. Weszliśmy do samolotu. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to, to że nie było nikogo znajomego, mogli siedzieć z przodu, co było bardzo możliwe. Usiadłam na wolnym miejscu, a obok mnie Adam. Mnie to denerwowało że przebywał w mojej obecności ale zrobiłam poker face i nic się nie odzywając włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzę na full. Nie wiedząc kiedy odpłynęłam do krainy snów.
~.~.~.~
Obudziło mnie lekkie potrząsanie za ramiona. Spojrzałam na złoczyńcę który mnie budził zaspanym spojrzeniem. -Bo widzisz mała, jest taki problem...- podrapał się po karku Adam - My nie jesteśmy we Włoszech... My jesteśmy w...

11 komentarzy:

  1. SZYBKO PISZ TO ! ZAJEBISTE!!

    OdpowiedzUsuń
  2. serio bardzo ładnie piszesz . z niecierpliwością czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. dajesz, dalej ..

    OdpowiedzUsuń
  4. jej ! ja chcę więcej! Błagam szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uważam że nie piszesz najgorzej ;) zaciekawiło mnie to opowiadanie i czekam na nastepną część mam nadzieje ze pojawi się niedługo ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Więcej, więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawaj więcej !

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę i co teraz będzie? Czekam ! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebiste! Dawaj dalej !

    OdpowiedzUsuń
  10. gdzie są?! szybkooo!

    OdpowiedzUsuń