" - Dzień dobry ! Chciałam wam powiedzieć, że wolnego nie będzie od poniedziałku ! - powiedziała, po czym wszyscy zaczęli buczeć, i wyzywać -Zamknąć się ! Nawet nie dacie człowiekowi dojść do słowa ! -wykrzyczała a na auli zapanowała cisza, jakby makiem zasiał. - Nie będzie wolnego dlatego, gdyż macie wycieczkę do... "
...Włoch!. Teraz wylosuję
dwie klasy które jadą obowiązkowo na wycieczkę, i za darmo - z
wielkiego słoja wyciągnęła dwie karteczki. U nas w szkole jest
taki zwyczaj, że na każdą wycieczkę dyrka losuje dwie klasy które
jadą za darmo. Następnie te klasy były odkładanie, aby
przypadkiem jeszcze raz nie zostały wylosowane. To w tej szkole było
najlepsze. -A więc obowiązkowo, i zarazem za darmo jadą klasy....
1c i 2a ! Dziś zostaniecie zwolnieni z ostatnich lekcji, abyście
mogli się porządnie spakować ! A więc 1c i 2a idzie od razu po
apelu do domu,a reszta do klas na lekcje ! Przy wyjściu z auli
dostaniecie oświadczenia, które trzeba przynieść na poniedziałek
rano. Wyjazd spod szkoły na lotnisko będzie o 5.30. O godzinie 6.45
wylatujemy. W autokarze dostaniecie plan całego tygodnia. A teraz
rozejść się ! - fajnie, jadę na cały tydzień do Włoch ! Boże,
cieszyłam się jak małe dziecko ! Poszłam do szatni przebrać się
i zobaczyłam Adama z uśmiechem na ustach. Spojrzałam na niego
pytającym spojrzeniem, którego nie zauważył, ponieważ gadał z
kumplem. No tak ! Przecież on chodzi do 2a ! Jaki ze mnie ciołek !
Ugh. Zmieniłam szybko ubrania i skierowałam się w stronę wyjścia.
Ktoś złapał mnie za rękę. - Możemy pogadać ? -usłyszałam,
dobrze znany mi głos. Był to Paweł. W moim gardle, urosła większa
guła niż przed pierwszym spotkaniem z Adamem w altankach. Zaczęłam
się bać, i to bardzo. -Nie chcę z tobą rozmawiać. Puść mnie. -
powiedziałam mając już w oczach łzy. Chciałam odejść ale
przycisnął mnie do ściany od portierni, w której jak zawsze na
złość nikogo nie było. - Posłuchaj. Myślisz że chciałem się
zakochać ? Nie ! Nie miałem na to najmniejszej ochoty. Najchętniej
to w ogóle nie chciałbym cię poznawać, ale trudno. Takie życie.
Wiedz, że przez ten czas w Rzymie będziesz miała piekło, bo kogoś
takiego jak ja, się nie odstawia na boczny tor. Rozumiesz ?! -
kiwnęłam głową na tak, i uciekłam jak najszybciej, z zapłakaną
twarzą. Dobrze że w domu nikogo nie był, mogłam się przynajmniej
spokojnie spakować. Wzięłam moją wielką walizkę
i zaczęłam się pakować. Spakowałam:
strój kąpielowy, japonki,vansy
i conversy.
Dodałam jeszcze kilka par bokserek (koszulek), spodenek, jedną parę
spodni na wypadek, zapas majtek i staników i byłam prawie
spakowana. Dlaczego prawie ? Bo musiałam jeszcze dopakować kilka
niezbędnych rzeczy typu: krem do opalania, pasta do zębów,
szczoteczka do zębów, szczotka to włosów, i drobne dodatki.
Zajęło mi to około dwóch godzin.
*OCZAMI
ADAMA*
Super.
Babcia bez żadnego 'ale' podpisała mi oświadczenie i się zgodziła
abym jechał. Spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy. Mówiąc
najpotrzebniejsze mam na myśli: trampki, kilka jakichś spodenek,
kilkanaście par koszulek, bluzę i spodnie na wypadek gdyby pogoda
się popsuła, chociaż było to niemożliwe. Pogadałem jeszcze
trochę z babcią na temat wycieczki. Oczywiście nie obyło się
tematu o seksie, narkotykach i innych używkach. Oczywiście czasami
paliłem, ale to już jak ktoś bardzo mnie wkurzył, hmm... nie
paliłem już chyba od jakichś 2 miesięcy. No nawet dobrze mi
idzie.! Po rozmowie z babcią poszedłem na górę się wykąpać i
poszedłem spać. Ten weekend zamierzałem spędzić z babcią,
pojechaliśmy do sklepu i zrobiliśmy małe zakupy. Po zjedzeniu
bardzo pysznej obiado-kolacji (bo nie wiem jak to nazwać) babcia
zaprowadziła mnie na jakieś pole, ale nie powiem bo było bardzo
fajne. Duże, wręcz ogromne drzewo na środku, które dawało cień
gdy świeciło mocno słońce, jakieś kwiatki wymieszane z trawą.
No niczego sobie. - Posłuchaj Adaś. Tutaj przychodziłam jak miałam
gorsze dni. Możesz tutaj przychodzić i się odstresować, za
każdym razem jak cię coś zdenerwuje. Na pewno będziesz tutaj
zrelaksowany, ponieważ jesteś inny niż reszta nastolatków w tych
czasach. Nie siedzisz przed komputerem zbyt długo, nie palisz –
taaa, jasne. Pomyślałem – nie pijesz ani nie bierzesz narkotyków.
A skąd to wiem ? Bo ani razu nie wyczułam od ciebie alkoholu ani
zapachu papierosów. A po narkotykach zachowuje się młodzież
skandalicznie. A ty taki nie jesteś. Więc jeśli będziesz miał
ochotę, to przychodź tutaj. Ja teraz pójdę a ty tu możesz zostać
jak chcesz. - Powiedziała do mnie po czym łagodnie się
uśmiechnęła. Racje to miała w pewnym sensie, bo pić to nie
lubiłem zbytnio, a dragów jeszcze nie brałem, przed kompem
siedziałem może 2h tygodniowo. Nie lubiłem tego zbytnio, może
dlatego byłem jak inne nastolatki w moim wieku ? A może przez to że
miałem swoje zdanie i byłem sobą ? Dużo pytań wtedy nasuwało
mi się do głowy, ale nie przejmowałem się nimi, tylko położyłem
się pod drzewem wygodnie i podłożyłem pod głowę ręce. Nie
wiadomo kiedy oddałem się w objęcie Morfeusza.
~.~.~.~
Przebudziłem się gdy było już dość ciemnawo,
wyciągnąłem telefon z tylnej kieszeni spodni. Spojrzałem na
zegarek. 21.21 Hahaha, ktoś mnie kocha. Pomyślałem w żartach i
wstając otrzepałem tyłek z ziemi. Kierując się już ciemną
ulicą, usłyszałem jakieś krzyki dziewczyny. Od razu rozpoznałem
że to Julka. Boże, ostatnio tyle się wokół niej dzieje że aż
szok normalnie. Podszedłem bliżej i zobaczyłem tego imbecyla, aż
się we mnie zagotowało. On trzymał ją za ramiona, a ona próbowała
się wyrwać z tego uścisku, chciał ją pocałować, ale ona
wierciła się machając głową jak małpa bananem.Podbiegłem
szybko do nich i dałem temu... Jak mu tam było ?? Piotrek ? Paweł ?
Zresztą nie ważne.. Dla mnie to i tak debil. Dałem mu po mordzie,
raz, drugi, aż w końcu odszedł od Julki, która była cała
roztrzęsiona. Ona powiedziała ciche 'dziękuję' i odbiegła jak
najdalej mogła. Nie zdążyłem jej zatrzymać, była zbyt szybka
jak na mnie. Ma dziewczyna biegi że o ja cie pierdziele. Poszedłem
do domu, babcia już położyła się spać, a ja udałem się do
mojego pokoju. Nie mogłem usnąć, zapewne przez to że spałem pod
tym drzewem. Boże, gdyby ktoś usłyszał moje myśli pomyślałby
że jestem jakimś menelem, który śpi pod drzewem. Lol. Ciekawe co
tam robił ten imbecyl.? Znowu chciał się dobrać do Julki ?
Biczys. Mi się to nie może udać, to jemu tym bardziej ! Nie
wytrzymując natłoku myśli wziąłem mojego Iphon'a i włączyłem
muzę na full. Chyba po 6 piosence odpłynąłem.
~.~.~.~
Niedziela minęła szybko, m.in. Na pomaganiu babci,
rozmawianiu z nią i pójściu do kościoła. Dzisiaj nie poszedłem
na łąkę ponieważ, musiałem iść wcześniej spać bo inaczej bym
chyba nie wstał następnego dnia tak wcześnie.
Szedłem
w stronę starych budynków. Były one porozwalane, wszędzie leżały
jakieś kawałki potłuczonego szkła, plastiku, cegły, pustaku. Na
murku który znajdował się nieopodal wielkiego drzewa siedziała
Julka, uśmiechała się do mnie.Chciałem do niej podejść ale coś
mi na to nie pozwalało. Nie wiem co to było. Zaczęła ona
odchodzić, ale w pewnym momencie ruszyłem się z miejsca jak
oparzony, podbiegłem do niej i zobaczyłem jak po jej policzku
spływa, jedna samotna łza. Byłem tym przerażony. W pewnym
momencie oplotła swoje ręce na mojej szyi i już miała mnie
pocałować... ale obudziła
mnie babcia. Czemu zawsze sen musi się kończyć w tak zajebistym
momencie ?! No czemu ?! Szkoda tylko, że to był sen a nie coś
realnego. Z wielkim grymasem wymalowanym na mojej twarzy zszedłem z
łóżka, i poszedłem wziąć szybki, zimny prysznic. Po wykonaniu
tej czynności, zjadłem śniadanie, wziąłem torbę podróżną,
jeszcze raz sprawdzając czy aby na pewno wszystko mam: klucze,
telefon, kasa, portfel, oświadczenie jest, więc ze spokojną głową
poszedłem na autobus. Pod szkołą pojawiłem się o równej 5.00.
Nikogo nie było, więc postawiłem swoją walizkę koło koszy i
zacząłem kopać kamyki na parkingu. Pojawił się jakiś samochód.
Boże, jakiś ?! To było audi R8. Zatkało mnie. Nie widziałem
nigdy na tym zadupiu takiego auta. Wysiadł z niego jakiś koleś, od
strony kierowcy i poszedł otworzyć drzwi od strony pasażera. Jak
zobaczyłem kto z tego auta wysiada, to normalnie szczena opadła.
Zgadnijcie kogo ujrzałem ! Panią Julcię !. Ta dziewczyna mnie już
zaczyna dobijać. Nie wiem dlaczego, ale mnie już trochę irytuje ta
sytuacja. Raz jest miła, raz wredna. Raz ciepła a raz zimna jak
lód. Nie rozumiem tej dziewczyny. Na prawdę jej nie rozumiem.
Zmienia humory jak baba w ciąży, a nawet częściej. Wyjęła bagaż
i pocałowała kolesia w policzek, a we mnie coś zadrżało. Czyżby
zazdrość ? Mam nadzieje, że to tylko chwilowe. Nie podeszła nawet
do mnie bo jak tylko odjechała ta audica na plac wjechał mój brat,
rzecz jasna z Vicki. Pocałowali się namiętnie, ughh.. jak to
ohydnie wygląda w ich wykonaniu, aż się żygać chce. Chociaż
każdy tak mówi jak się ktoś z kimś całuje. Mniejsza o to...
*OCZAMI
JULKI*
Vicki wysiadła z auta i podbiegła do mnie, chcąc
pocałować w policzek, momentalnie odsunęłam ją od siebie. Nie
chciałam żeby mnie dotykała w policzek ustami którymi całowała
brata Adama. -Ej. No co jest ? Jesteś na mnie zła czy co ? -
zapytała, i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem. -Nie, ale wiesz że
nie lubię Adama, a ty całowałaś się przed chwilą z Arkiem a on
jest jego bratem czyli ma podobne geny a ja nie chce być nimi
obłożona. Rozumiesz ? - spojrzała na mnie jak na idiotkę i
poszłyśmy usiąść na krawężniku. Nim się spostrzegłyśmy
siedziałyśmy już w autobusie na lotnisko. Przed nami siedziały
jakieś dwie cizie które pizdrzyły się do każdego chłopaka za
nami jakieś dwa klasowe kujony a obok jakieś dwie laski których
kompletnie nie znałam. Siadłam od strony okna, ponieważ nie chciało
mi się patrzeć na tego imbecyla, który cały czas coś do mnie
mówił. Odwróciłam głowę w drugą stronę patrząc na mijające
drzewa. Nagle usłyszałam odgłosy jakby ktoś wymiotował,
odwróciłam się i podniosłam się z siedzenia. Pierwsze co to
spojrzałam na tych kujonów, i od razu tego pożałowałam bo jeden
był cały w wymiocinach, od razu przypomniało mi się moje
śniadanie i miałam chęć je zwrócić. -Proszę pani ? Mogę się
przesiąść bo tu cuchnie jak cho....roba. - już miałam mówić
"cholera" ale to by była przesada. Spojrzała na mnie
rozbawionym spojrzeniem, widocznie domyśliła się co chciałam
powiedzieć.-Jest tylko jedno miejsce wolne. -Spojrzałam na nią
pytającym spojrzeniem. - Możesz usiąść obok Adama. Tak wypadło
że jego kolega jest chory i nie może jechać. Więc masz szczęście.
Idź do niego.- myślałam że oczy wyjdą mi z orbit. Wstałam
posłusznie, bo nie chciałam siedzieć w tym smrodzie, przy okazji
napotkałam zabijające spojrzenie Vicki. Uśmiechnęłam się do
niej dość nerwowo i powędrowałam na moje nieszczęsne nowe
miejsce. Usiadłam a on od razu się na mnie spojrzał jakbym mu coś
zrobiła. Nie rozumiałam tego idioty. Raz miły, opiekuńczy, ciepły
a za drugim razem jest z niego kawał zimnego skurwysyna bez uczuć.
Trudno, ja nie będę rozbiła z siebie totalnej idiotki, żeby
zwrócić uwagę kogoś kto nie jest mnie warty. Po kilkunastu
minutach jazdy zatrzymaliśmy się przed wielkim budynkiem. Weszliśmy
do niego a moim oczom ukazał się piękny widok. Prawie wszystko było ze szkoła. Dosłownie. Musiałam jeszcze iść do toalety. Po oddaniu bagażu i dostaniu biletu, powiedziałam pani że zaraz wrócę i poszłam na poszukiwania. Po kilku nieudanych próbach odnalazłam. Wracając spieszyłam się, i nie mogłam znaleźć mojego chcek-in'u. Wpadłam na kogoś. Tym kimś okazał się Pan Bezmózgi. -No i jak łazisz ? - ugh.. jak on mnie wkurzał tą swoją beznadziejną gadką. -Po ludzku. To ty ludziom podchodzisz pod nogi. Który chcek-in nasz ? - spojrzałam na niego chłodnym spojrzeniem. Spojrzał tylko na mnie obojętnym wzrokiem w którym właściwie można było dostrzec ociupinkę zadowolenia. - Chyba tamto - wskazał palcem i poszliśmy w jego stronę. Kontroler biletów nawet nie patrząc na wskazaną drogę lotu zabrał bilety, dał karty pokładowe i kazał nam się pospieszyć. Weszliśmy do samolotu. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to, to że nie było nikogo znajomego, mogli siedzieć z przodu, co było bardzo możliwe. Usiadłam na wolnym miejscu, a obok mnie Adam. Mnie to denerwowało że przebywał w mojej obecności ale zrobiłam poker face i nic się nie odzywając włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzę na full. Nie wiedząc kiedy odpłynęłam do krainy snów.
~.~.~.~
Obudziło mnie lekkie potrząsanie za ramiona. Spojrzałam na złoczyńcę który mnie budził zaspanym spojrzeniem. -Bo widzisz mała, jest taki problem...- podrapał się po karku Adam - My nie jesteśmy we Włoszech... My jesteśmy w...
SZYBKO PISZ TO ! ZAJEBISTE!!
OdpowiedzUsuńserio bardzo ładnie piszesz . z niecierpliwością czekam na następny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńdajesz, dalej ..
OdpowiedzUsuńjej ! ja chcę więcej! Błagam szybko <3
OdpowiedzUsuńja uważam że nie piszesz najgorzej ;) zaciekawiło mnie to opowiadanie i czekam na nastepną część mam nadzieje ze pojawi się niedługo ;P
OdpowiedzUsuńWięcej, więcej <3
OdpowiedzUsuńDawaj więcej !
OdpowiedzUsuńKurczę i co teraz będzie? Czekam ! <3
OdpowiedzUsuńwięcej !
OdpowiedzUsuńZajebiste! Dawaj dalej !
OdpowiedzUsuńgdzie są?! szybkooo!
OdpowiedzUsuń