Dziękuję za słowa wsparcia <3 Jesteście kochani ! <3 Aww... No ja nie mogę, za każdym razem jak dostanę komentarz to jaram się nim jak wiewiór z epoki lodowcowej swoim orzeszkiem ;3 A więc, kolejny rozdział pojawi się za 15 komentarzy ! :D
"Przeze
mnie trafiła do szpitala, bo gdybym wtedy się na nią wydarł o tą
głupią wodę, to nic by jej teraz nie było. A właściwie co ja
jej powiedziałem ? Bo już nie pamiętam.. A już wiem.. że jest
suką i szmatą. No tak. Jezu ! Jaki ze mnie idiota, kretyn, egoista
i nie wiem co jeszcze ! ..."
...Gdybym wiedział, że tak się stanie, nigdy bym jej
tego nie powiedział. Nigdy nie użyłbym tych słów. Poszedłem w
stronę bufetu, chciałem sobie kupić kawę bo przecież nie spałem
już od dwóch dni. Nienawidziłem tego trunku, ale jakoś trzeba
ustać na nogach. Podszedłem do 'barmanki' i zamówiłem sobie mocną
kawę, już mnie dobrze rozpoznawała, więc nie musiałem nawet
mówić co zamawiam, bo od razu mi podawała kawę. Wypiłem ohydny
napój i skierowałem się w stronę sali 169. Tak to bolało, że
ona mnie nie pamięta, ale czemu ?! Nie wiem. Na pewno się w niej
nie zakochałem. Na pewno ! To ja mam rozkochać ją w sobie a nie na
odwrót. Tylko zastanawia mnie jedno. Dlaczego ona jest taka oporna
wobec mnie ? No dlaczego ?! To jest wkurzające. Ja jej nic nie
zrobiłem. No dobra prawie nic, a ona jest dla mnie oschła jak tost
z pudełka. W tym momencie moje życie po prostu zaczyna spływać do
jednego, wielkiego, śmierdzącego kibla. I to tak dosłownie.
Wszystko zaczęło się walić. Matka z ojcem wywyższają Arka,
Julka mnie nie pamięta, pomyliłem samolot przez to między innymi
Julka wylądowała w szpitalu. Normalnie, chyba mnie tutaj rozniesie.
Czym ja zawiniłem Bogu ?! No czym ?! Wściekły usiadłem pod jej
salą, bo zapewne nie chciała mnie widzieć teraz, bo mnie nie
pamięta. Po jakichś niespełna 10 minutach podeszła do mnie
pielęgniarka i oznajmiła mi żebym poszedł do domu. Nie chciałem
się zgodzić, ale po długich namowach z jej strony tak też
zrobiłem. Zamówiłem taksówkę i pojechałem do domu mojej ciotki.
Wchodząc do ogrodu, moja ciocia wybiegła z domu, pytając się mnie
co u Julki, ja spokojnie jej wszystko opowiedziałem, za szczegółami,
a ona słuchała mnie uważnie, tak jak małe dziecko słucha bajki
przed snem. Po rozmowie z ciotką poszedłem do pokoju położyć
się, i przespać bo byłem wykończony. Miałem taką małą
nadzieję, że już nigdy nie wstanę. Po kilku chwilach oddałem się
w objęcia Morfeusza.
Jechałem
autem razem z Emilem, bratem Julki. Byliśmy w czarnych garniturach,
a na naszych twarzach był wypisany smutek i żal. Na tylnych
siedzeniach, siedzieli rodzice Julki, jej mama bardzo płakała, a
ojciec był równie smutny co ja z Emilem. Przed nami jechało czarne
auto, w którym przez tylnią szybę było widać trumnę, a wokół
niej było mnóstwo jakichś kwiatów, z tyłu natomiast ciągnął
się długi sznurek aut, którego końca widać nie było.
Podjechaliśmy pod kościół, a w wielkiej bramie powitał nas
ksiądz, ubrany w złotawą szatę, który był równie pełen
smutku. Zaczął coś mówić, ale nic nie zrozumiałem gdyż
odsłonięto trumnę. Leżała w niej Julka. Była taka spokojna,
jakby spała. Była ubrana w piękną, niebieską sukienkę z
baskinką, która dokładnie podkreślała jej biust i resztę ciała.
Na nogach miała czarne botki, z ćwiekami na obcasach. Nie miała
mocnego makijażu, tak jak zawsze zresztą. Zobaczyłem jak do mnie
podchodzi Vicki, cała zapłakana. Dopiero wtedy do mnie dotarło że
ona umarła. Że nie żyje. Poczułem jak oczy zaczęły mi puchnąć,
i że coraz większa ilość łez się w nich wzbierała, w końcu
jedna samotna łza poleciała po moim policzku. Szybko się otrząsłem
i wytarłem ją. Później weszliśmy do kościoła a trumnę
zamknięto, odbyła się szybka msza i ceremonia na cmentarzu.
Obudziłem się cały mokry, pierwsze co to zawołałem
ciocię. -Ciociu ? Julka żyje, prawda ?! -spojrzała na mnie jak na
jakiegoś niedorozwiniętego i odpowiedziała -Tak, przecież
przyszedłeś od niej wczoraj pod wieczór. -powiedziała dość
zdziwionym głosem, a ja tylko powiedziałem że miałem zły sen.
Spojrzałem na zegarek wskazywał 14.24. No to sobie pospałem. W
sumie to się sobie nie dziwię, ponieważ nie spałem jakieś 2-3
dni. Wstałem i poszedłem się umyć, następnie ubrałem pierwsze
lepsze ciuchy, zjadłem śniadanie i poszedłem do szpitala.
Postanowiłem z ciocią że nie będziemy mówić nic Julki rodzicom
o tym że znajduje się w szpitalu, ponieważ załamali by się i
mieliby dodatkowe koszty związane z przyjazdem tutaj. Wybrałem się
spacerem, ponieważ chciałem po oddychać świeżym powietrzem.
Wchodząc do szpitala spotkałem 'barmankę'. Zapewne skończyła już
swoją zmianę – pomyślałem. Przywitałem się i poszedłem w
stronę sali 169. Chciałem już wchodzić do niej, ale zatrzymała
mnie pielęgniarka. Przywitałem się grzecznie, a ona zaczęła mi
tłumaczyć co się stało. -No bo widzisz. Ty jesteś jedyną osobą,
która odwiedzą tę dziewczynę więc musisz być poniekąd z nią
jakoś związany emocjonalnie. Ona ma amnezje która dość rzadko
występuję u ludzi po takich wypadkach który zdarzył się, właśnie
jej. Nie pamięta ona osób z którymi ma złe wspomnienia. Czyli
właściwie mówiąc, zapomniała wszystkie złe wspomnienia, a jeśli
było ich dużo związanych z jedną osobą, tę osobę też
zapomniała. Może odzyskać pamięć, ale potrzebne do tego będą
jakieś zdjęcia, pamiętnik jeśli go prowadziła, lub jakieś
pamiątki związane z osobą, którą zapomniała. Czyli między
innymi z Tobą. Masz jakiekolwiek wasze zdjęcia ? Pamiątki ? A może
prowadziła pamiętnik ? Wiesz coś o tym ? -słuchałem uważnie i
musiałem w myślach jeszcze raz przeanalizować, każde słowo
pielęgniarki. Zrozumiałem w końcu co do mnie powiedziała. -No bo
wie pani.. To jest tak że my za sobą nie przepadamy no i w sumie to
jest moja wina, że ona trafiła do tego szpitala. Wiem głupio
wyszło, ale ja nie chciałem jej wtedy urazić. -powiedziałem dość
zawstydzony, a ona tylko się uśmiechnęła i powiedziała
-Posłuchaj, każdy popełnia kiedyś błędy, dosłownie każdy. Ty
również ten błąd popełniłeś. A teraz odpowiesz na moje
wcześniejsze pytanie ? -podniosła mnie trochę na duchu, ale w
środku jeszcze bardziej siebie skarciłem że się tak zachowałem.
-Niestety nie mam żadnych zdjęć, ani pamiątek, a o pamiętniku
nic nie wiem, ale mógłbym się jej zapytać. -kobieta uśmiechnęła
się szeroko i popchnęła mnie bez słowa w stronę drzwi. Była
starszą kobietą, ale pomimo tego zachowywała się tak.. hmm. ? Na
luzie ? Raczej tak. Podszedłem do łóżka, na którym leżała
dziewczyna. Przywitałem się na luzie, pewny siebie, a na jej
policzkach pojawił się delikatny rumieniec. -Posłuchaj Julka,
pielęgniarka się mnie pytała, czy prowadziłaś jakikolwiek
pamiętnik. Ja nie wiem, dlatego pytam się ciebie o to. No więc,
prowadziłaś ? -spojrzała na mnie, z lekkim poirytowaniem, jakby ją
to wkurzało że ją odwiedzam. -A co cię to w ogóle interesuje ?
-powiedziała dość chamsko, na co mój mózg, od razu oddał tym
samym. -Bo chciałbym ci go przynieść ? Nie pomyślałaś o tym ?
-powiedziałem w równie po chamsku co ona, z lekkim wyrzutem
sumienia. -Tak, a po drodze byś go przeczytał. Od razu. Myślisz
racjonalnie ? Bo raczej nie. -ten jej chamski głos mnie irytował
ale postanowiłem ją wkurwić. -Mmmm.. jaka arogancka, lubię takie,
słoneczko. -powiedziałem bez skrupułów. Ona spojrzała na mnie
swym dawnym spojrzeniem, (czyt. Spojrzenie jak na psychopatę) -wiem,
jestem seksi, ale ciebie nie znam. ZROZUM TO. Nie zaufam ci bo nie
mam podstaw do tego. -powiedziała oschle, a ja nic nie uprzedzając
pocałowałem ją namiętnie w usta. Nie odwzajemniła pocałunku,
spojrzałem jej w oczy a w nich malowała się złość pomieszana ze
szczęściem . -Czemu to zrobiłeś ? -zapytała, a ja spojrzałem na
nią bez odrobiny wstydu i brakiem jakichkolwiek emocji w oczach.
-Nie chcesz mi powiedzieć nic o tym pamiętniku, więc pomyślałem
że tak sobie mnie przypomnisz. Poprzez pocałunek. -powiedziałem,
lecz stwierdziłem że w myślach brzmiało to lepiej. -Serio ? Jakoś
sobie nie przypomniałam. Nie wiem czy ci mogę zaufać, bo wyglądasz
tak jakoś.... podejrzanie. -powiedziała, a ja stałem trochę
oszołomiony. Ja wyglądam podejrzanie bitch please. To widocznie nie
poznała Pawła. Ciekawe czy pamięta jak on ją skrzywdził, no
ciekawe. Ale nie będę jej teraz o to pytał, bo nie chcę żeby już
całkowicie przestała mi ufać. -No cóż. Przynajmniej próbowałem.
Trudno się mówi. Można posiedzieć przynajmniej ? -zapytałem
trochę zezłoszczony, tym że mi niby 'wyglądam podejrzanie'. -No
możesz siedzieć, ale nie obiecuję że będę z tobą gadać.
-powiedziała od niechcenia.-Ja cię zachęcę, tak jak na początku
jak cię poznałem powiedziałem ci.. zresztą nie ważne, i tak tego
nie pamiętasz. -powiedziałem trochę podłamany. Nie wiedziałem,
ale przez to że mnie nie pamiętała byłem, smutny ? Chyba dobre
określenie.
*OCZAMI JULKI*
Kim on w ogóle jest ? Czemu mnie pocałował ? Czy mówi
prawdę ? Te i inne pytania ciągle nasuwają mi się do głowy, a
odpowiedzi nie mogę na nie znaleźć. Może powinnam mu zaufać ?
Kto wie. Ale wiem jedno. Powinnam być dla niego miła ponieważ
bardzo dużo dla mnie robi. Z tego co mi pielęgniarka mówiła, to
cały czas siedział przy moim łóżku, gdy byłam w śpiączce.
Dlaczego go nie pamiętam ?! Ugh.. Może powinnam mu powiedzieć
gdzie jest ten pamiętnik ? W końcu pisałam tam o wszystkim, o
moich problemach, zauroczeniach, co wydarzyło się ważnego dla mnie
w danym dniu. I to by miało wszystko zostać przeczytane przez niego
? A jeżeli by tego nie przeczytał tego, to na pewno zaufałabym
mu. -Adam ? Przyniósłbyś mi ten pamiętnik ? Powiem ci gdzie jest,
ale obiecaj że go nie przeczytasz ! -spojrzał na mnie
zdezorientowany, ale pokiwał twierdząco głową. -no więc jest on
na samym spodzie mojej torebki, którą zostawiłam w jakimś domu,
wiem że jestem w L.A.. i że mieszkam u jakiejś kobiety... -u mojej
cioci ! -przerwał mi, a ja go spiorunowałam wzrokiem -pozwól mi
kontynuować. A więc, tam są dwa zeszyty. Jeden niebieski drugi
fioletowy. Przynieś ten fioletowy, ale masz do niego nie zaglądać.
Rozumiesz? -powiedziałam powoli i spokojnie. A on chyba analizował
jeszcze raz każde moje słowo po czym wstał i powiedział że wróci
za 30 minut. Przez ten czas leżałam do góry brzuchem, bo w
prawdzie to inaczej nie mogłam, ponieważ przeszkadzały mi rurki w
nosie które miały być wyciągnięte dopiero dzisiaj na wieczór.
Wkurzały mnie one, ale przecież nie mogłam sobie ich sama
wyciągnąć. Gdy chciałam napić się soku, który stał na szafce
obok, do sali wbiegł zdyszany Adam, a ja zaczęłam się śmiać.
Przyniósł całą moją torebkę , to wyglądało tak komicznie, że
wiłam się na łóżku ze śmiechu a on stanął obrażony w progu i
nie chciał mi oddać torebki. W końcu kiedy się uspokoiłam, podał
mi całą torebkę. Patrzał na mnie wyczekująco kiedy grzebałam w
torebce, aż znalazłam to czego szukałam. Gruby fioletowy zeszyt.
-Nie chcę być nie miła, ale mogłabym zostać sama, jak będę to
czytać ? Hmm ? -zapytałam trochę nieśmiało, a on tylko kiwnął
głową i wyszedł. Czytałam pamiętnik i nie mogłam uwierzyć w to
co było tam napisane. Gdy zaczęłam czytać o tym całym Pawle po
policzkach zaczęły mi lecieć łzy, nie mogłam ich powstrzymać.
Nie umiałam. Kiedy skończyłam o nim czytać, zamknęłam zeszyt i
położyłam się, miałam nadzieję że usnę ale nie udało się.
Postanowiłam dokończyć. Następnie przechodziły tematy o Adamie i
o wyjeździe do Włoch. Kolejny i ostatni zarazem wpis był z
poniedziałku. Pisałam w nim że muszę spać z Adamem w jednym
pokoju. Trochę mnie to zszokowało. Kiedy skończyłam czytać cały
pamiętnik, co zajęło mi prawie 2h próbowałam sobie przypomnieć
Adama. I muszę powiedzieć, że zaczynam sobie powolutku wszystko
przypominać. To jak się poznaliśmy, pocałunek, spotkanie.
Wszystko powracało tak jakbym obejrzała film z nim w roli głównej
który opowiada o 'naszych' chwilach. Powiedziałam sama do siebie
szeptem: -już sobie przypomniałam. Położyłam się na plecach i
ślepo wpatrywałam się w sufit. Ktoś zapukał w drzwi, ale nawet
bez podnoszenia głowy, wiedziałam że to Adam. Powiedziałam
"tylko" proszę, i dalej pozostałam we wcześniejszej
pozycji. Miałam nadzieję, że nie będzie nawijał, bo nie miałam
ochoty z nim gadać. W ogóle nie chciałam go widzieć. Jednak co do
mojego gościa pomyliłam się, była to pielęgniarka, która miała
za zadanie wyciągnąć mi te rurki z nosa. Całe szczęście że już
mi je wyciągają, bo mnie strasznie denerwują. Po zrobieniu tej
czynności, zjadłam "kolacje" i poszłam spać. Byłam
zadowolona gdyż już jutro mieli mnie wypisać pod wieczór. Trochę
się zdziwiłam, ponieważ nie chcieli mnie trzymać długo. W sumie
jutro był już czwartek, mało czasu pozostało mi do zwiedzania
L.A..
~.~.~.~
Gdy wychodziłam ze szpitala, był przy mnie Adam,
chciał mnie objąć w pasie, ale nie pozwoliłam mu na to, ponieważ
z tego co mi się przypomniało, za miło mnie nie traktował. Jedno
ciągle nie daje mi spokoju. Jak ja się u licha znalazłam w
szpitalu ?! -Adam, jak ja się tutaj znalazłam ? -zapytałam, gdy
byliśmy już przed budynkiem. Spojrzał na mnie i się delikatnie
uśmiechnął. -Miło że już mnie nie nazywasz idiotą. Ale do
rzeczy. Nad wejściem do sklepu, na drugim piętrze znajduje się
taki balkonik na którym stoją różne kwiatki, no i tak pechowo
stanęłaś, i byłaś tak pochłonięta rozmyślaniem, że walnęła
w ciebie doniczka, którą przypadkowo zrzuciło jakieś dziecko. A
przez to że rozmyślałaś zapewne o mnie -poruszał śmiesznie
brwiami- nie usłyszałaś jak dziecko krzyczało, żebyś uciekała.
No i bum ! Doniczka spadła ci prosto na głowę. -powiedział przy
tym się śmiejąc a ja natomiast spiorunowałam go wzrokiem. Ten
jeszcze bardziej się roześmiał, a ja z całej siły walnęłam do
w plecy, przez co nachylił się, a ja mogłam mu szepnąć na ucho
-nie waż się ze mnie śmiać, bo następnym razem, będzie cię
bolało w dolnych częściach departamentu- i odeszłam z wkurzoną
miną, a on za jakiś czas podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę,
ja ją wyrwałam, lecz on nie dawał za wygraną. -Boże, odwal się
ode mnie ! -wydarłam się na niego a on tylko spojrzał się na mnie
jak na idiotkę. - czyli nie pamiętasz wszystkich wydarzeń ?
-zapytał trochę zdziwiony -Tak trudno to zauważyć ? -powiedziałam
z nerwami w głosie. Ledwo człowiek wyjdzie ze szpitala, i już mu
na nerwy działają. -No trochę. -podrapał się po karku – więc
muszę ci przypomnieć jedną rzecz- dodał, przeszkadzając mi w tym
samym momencie gdy chciałam mu odpyskować. - a mianowicie. Musisz
udawać moją dziewczynę bo jak nie, to moja ciotka nie zgodzi się
abyś spała u niej w domu i będziesz musiała zamieszkać pod
mostem. -powiedział już na luzie, a we mnie się zagotowało, lecz
zdusiłam to w sobie i nie skomentowałam tego choć miałam wielką
ochotę. Objął mnie w pasie, i podeszliśmy do jakiegoś faceta,
który delikatnie się do mnie uśmiechnął, odwzajemniłam uśmiech
i razem z Adamem wsiedliśmy do auta, oboje z tyłu. Miejsce pasażera
było wolne. Dał mi buziaka w policzek, w myślach go zabijałam,
ale na twarzy musiał pojawić się uśmiech, ponieważ zapewne był
to jego wujek. Zadawałam sobie w myślach jedno pytanie. Czemu on
nie powiedział o tym moim rodzicom ? Na pewno przyjechaliby do mnie.
A może nie chcieli ? Nie wiem. -Kochanie ? Czemu nie przyjechali moi
rodzice ? -Zapytałam lekko drżącym głosem. Spojrzał na mnie
smutnym wzrokiem. -Powiem ci w domu, okej ? -zapytał, a ja
pomyślałam że musi coś ukrywać w związku z nimi. Przystałam na
propozycję, a przez resztę podróży nic się nie odzywałam.
Weszliśmy do wielkiego domu, a Bezmózgi pociągnął mnie do
jakiegoś pokoju...
Nie podoba mi się ten rozdział :( Ciągle jednak mam nadzieję, że Adam i Julka będą razem <3
OdpowiedzUsuńSzkoda że tego zaniku pamięci nie pociągnęłaś dalej... serio to mógł by być niezły wątek, którego da się świetnie rozwinąć...no ale ty jesteś autorką i może masz inne zamierzenia, pomysły i plany co do tego opowiadania... Według mnie Julka za szybko sobie przypomniała Adama. Jeśli chodzi o całokształt jest...hmm...nieźle :) Pozdrowienia przesyłam i czekam na kolejny rozdział.^^
OdpowiedzUsuńniech sie pogodzi z Adamem
OdpowiedzUsuńKurczę ona musi pogodzić się z Adamem !!
OdpowiedzUsuńDAWAJ COŚ WIĘCEJ ! :D
OdpowiedzUsuńChcemy więcej !! <3
OdpowiedzUsuńDalej dalej dalej !!
OdpowiedzUsuńDawaj dalej
OdpowiedzUsuńJeszcze jeszcze, chcemy ciąg dalszy! :(
OdpowiedzUsuńCzekamy ! <3
OdpowiedzUsuńOna MUSI być z Adamem! <3 Nie wyobrażam sobie, żeby z nim nie była :(
OdpowiedzUsuńI co dalej? *.*
OdpowiedzUsuńWięcej !
OdpowiedzUsuńCzy dziś się jeszcze coś ukaże ? <3
OdpowiedzUsuńDawaj dawaj dawaj !
OdpowiedzUsuńDoczekamy się czegoś dziś jeszcze?
OdpowiedzUsuń