piątek, 15 marca 2013

Rozdział 11. cz.2.

 Dziękuję za słowa wsparcia <3 Jesteście kochani ! <3 Aww... No ja nie mogę, za każdym razem jak dostanę komentarz to jaram się nim jak wiewiór z epoki lodowcowej swoim orzeszkiem ;3 A więc, kolejny rozdział pojawi się za 15 komentarzy ! :D





"Przeze mnie trafiła do szpitala, bo gdybym wtedy się na nią wydarł o tą głupią wodę, to nic by jej teraz nie było. A właściwie co ja jej powiedziałem ? Bo już nie pamiętam.. A już wiem.. że jest suką i szmatą. No tak. Jezu ! Jaki ze mnie idiota, kretyn, egoista i nie wiem co jeszcze ! ..."

...Gdybym wiedział, że tak się stanie, nigdy bym jej tego nie powiedział. Nigdy nie użyłbym tych słów. Poszedłem w stronę bufetu, chciałem sobie kupić kawę bo przecież nie spałem już od dwóch dni. Nienawidziłem tego trunku, ale jakoś trzeba ustać na nogach. Podszedłem do 'barmanki' i zamówiłem sobie mocną kawę, już mnie dobrze rozpoznawała, więc nie musiałem nawet mówić co zamawiam, bo od razu mi podawała kawę. Wypiłem ohydny napój i skierowałem się w stronę sali 169. Tak to bolało, że ona mnie nie pamięta, ale czemu ?! Nie wiem. Na pewno się w niej nie zakochałem. Na pewno ! To ja mam rozkochać ją w sobie a nie na odwrót. Tylko zastanawia mnie jedno. Dlaczego ona jest taka oporna wobec mnie ? No dlaczego ?! To jest wkurzające. Ja jej nic nie zrobiłem. No dobra prawie nic, a ona jest dla mnie oschła jak tost z pudełka. W tym momencie moje życie po prostu zaczyna spływać do jednego, wielkiego, śmierdzącego kibla. I to tak dosłownie. Wszystko zaczęło się walić. Matka z ojcem wywyższają Arka, Julka mnie nie pamięta, pomyliłem samolot przez to między innymi Julka wylądowała w szpitalu. Normalnie, chyba mnie tutaj rozniesie. Czym ja zawiniłem Bogu ?! No czym ?! Wściekły usiadłem pod jej salą, bo zapewne nie chciała mnie widzieć teraz, bo mnie nie pamięta. Po jakichś niespełna 10 minutach podeszła do mnie pielęgniarka i oznajmiła mi żebym poszedł do domu. Nie chciałem się zgodzić, ale po długich namowach z jej strony tak też zrobiłem. Zamówiłem taksówkę i pojechałem do domu mojej ciotki. Wchodząc do ogrodu, moja ciocia wybiegła z domu, pytając się mnie co u Julki, ja spokojnie jej wszystko opowiedziałem, za szczegółami, a ona słuchała mnie uważnie, tak jak małe dziecko słucha bajki przed snem. Po rozmowie z ciotką poszedłem do pokoju położyć się, i przespać bo byłem wykończony. Miałem taką małą nadzieję, że już nigdy nie wstanę. Po kilku chwilach oddałem się w objęcia Morfeusza.
Jechałem autem razem z Emilem, bratem Julki. Byliśmy w czarnych garniturach, a na naszych twarzach był wypisany smutek i żal. Na tylnych siedzeniach, siedzieli rodzice Julki, jej mama bardzo płakała, a ojciec był równie smutny co ja z Emilem. Przed nami jechało czarne auto, w którym przez tylnią szybę było widać trumnę, a wokół niej było mnóstwo jakichś kwiatów, z tyłu natomiast ciągnął się długi sznurek aut, którego końca widać nie było. Podjechaliśmy pod kościół, a w wielkiej bramie powitał nas ksiądz, ubrany w złotawą szatę, który był równie pełen smutku. Zaczął coś mówić, ale nic nie zrozumiałem gdyż odsłonięto trumnę. Leżała w niej Julka. Była taka spokojna, jakby spała. Była ubrana w piękną, niebieską sukienkę z baskinką, która dokładnie podkreślała jej biust i resztę ciała. Na nogach miała czarne botki, z ćwiekami na obcasach. Nie miała mocnego makijażu, tak jak zawsze zresztą. Zobaczyłem jak do mnie podchodzi Vicki, cała zapłakana. Dopiero wtedy do mnie dotarło że ona umarła. Że nie żyje. Poczułem jak oczy zaczęły mi puchnąć, i że coraz większa ilość łez się w nich wzbierała, w końcu jedna samotna łza poleciała po moim policzku. Szybko się otrząsłem i wytarłem ją. Później weszliśmy do kościoła a trumnę zamknięto, odbyła się szybka msza i ceremonia na cmentarzu.
Obudziłem się cały mokry, pierwsze co to zawołałem ciocię. -Ciociu ? Julka żyje, prawda ?! -spojrzała na mnie jak na jakiegoś niedorozwiniętego i odpowiedziała -Tak, przecież przyszedłeś od niej wczoraj pod wieczór. -powiedziała dość zdziwionym głosem, a ja tylko powiedziałem że miałem zły sen. Spojrzałem na zegarek wskazywał 14.24. No to sobie pospałem. W sumie to się sobie nie dziwię, ponieważ nie spałem jakieś 2-3 dni. Wstałem i poszedłem się umyć, następnie ubrałem pierwsze lepsze ciuchy, zjadłem śniadanie i poszedłem do szpitala. Postanowiłem z ciocią że nie będziemy mówić nic Julki rodzicom o tym że znajduje się w szpitalu, ponieważ załamali by się i mieliby dodatkowe koszty związane z przyjazdem tutaj. Wybrałem się spacerem, ponieważ chciałem po oddychać świeżym powietrzem. Wchodząc do szpitala spotkałem 'barmankę'. Zapewne skończyła już swoją zmianę – pomyślałem. Przywitałem się i poszedłem w stronę sali 169. Chciałem już wchodzić do niej, ale zatrzymała mnie pielęgniarka. Przywitałem się grzecznie, a ona zaczęła mi tłumaczyć co się stało. -No bo widzisz. Ty jesteś jedyną osobą, która odwiedzą tę dziewczynę więc musisz być poniekąd z nią jakoś związany emocjonalnie. Ona ma amnezje która dość rzadko występuję u ludzi po takich wypadkach który zdarzył się, właśnie jej. Nie pamięta ona osób z którymi ma złe wspomnienia. Czyli właściwie mówiąc, zapomniała wszystkie złe wspomnienia, a jeśli było ich dużo związanych z jedną osobą, tę osobę też zapomniała. Może odzyskać pamięć, ale potrzebne do tego będą jakieś zdjęcia, pamiętnik jeśli go prowadziła, lub jakieś pamiątki związane z osobą, którą zapomniała. Czyli między innymi z Tobą. Masz jakiekolwiek wasze zdjęcia ? Pamiątki ? A może prowadziła pamiętnik ? Wiesz coś o tym ? -słuchałem uważnie i musiałem w myślach jeszcze raz przeanalizować, każde słowo pielęgniarki. Zrozumiałem w końcu co do mnie powiedziała. -No bo wie pani.. To jest tak że my za sobą nie przepadamy no i w sumie to jest moja wina, że ona trafiła do tego szpitala. Wiem głupio wyszło, ale ja nie chciałem jej wtedy urazić. -powiedziałem dość zawstydzony, a ona tylko się uśmiechnęła i powiedziała -Posłuchaj, każdy popełnia kiedyś błędy, dosłownie każdy. Ty również ten błąd popełniłeś. A teraz odpowiesz na moje wcześniejsze pytanie ? -podniosła mnie trochę na duchu, ale w środku jeszcze bardziej siebie skarciłem że się tak zachowałem. -Niestety nie mam żadnych zdjęć, ani pamiątek, a o pamiętniku nic nie wiem, ale mógłbym się jej zapytać. -kobieta uśmiechnęła się szeroko i popchnęła mnie bez słowa w stronę drzwi. Była starszą kobietą, ale pomimo tego zachowywała się tak.. hmm. ? Na luzie ? Raczej tak. Podszedłem do łóżka, na którym leżała dziewczyna. Przywitałem się na luzie, pewny siebie, a na jej policzkach pojawił się delikatny rumieniec. -Posłuchaj Julka, pielęgniarka się mnie pytała, czy prowadziłaś jakikolwiek pamiętnik. Ja nie wiem, dlatego pytam się ciebie o to. No więc, prowadziłaś ? -spojrzała na mnie, z lekkim poirytowaniem, jakby ją to wkurzało że ją odwiedzam. -A co cię to w ogóle interesuje ? -powiedziała dość chamsko, na co mój mózg, od razu oddał tym samym. -Bo chciałbym ci go przynieść ? Nie pomyślałaś o tym ? -powiedziałem w równie po chamsku co ona, z lekkim wyrzutem sumienia. -Tak, a po drodze byś go przeczytał. Od razu. Myślisz racjonalnie ? Bo raczej nie. -ten jej chamski głos mnie irytował ale postanowiłem ją wkurwić. -Mmmm.. jaka arogancka, lubię takie, słoneczko. -powiedziałem bez skrupułów. Ona spojrzała na mnie swym dawnym spojrzeniem, (czyt. Spojrzenie jak na psychopatę) -wiem, jestem seksi, ale ciebie nie znam. ZROZUM TO. Nie zaufam ci bo nie mam podstaw do tego. -powiedziała oschle, a ja nic nie uprzedzając pocałowałem ją namiętnie w usta. Nie odwzajemniła pocałunku, spojrzałem jej w oczy a w nich malowała się złość pomieszana ze szczęściem . -Czemu to zrobiłeś ? -zapytała, a ja spojrzałem na nią bez odrobiny wstydu i brakiem jakichkolwiek emocji w oczach. -Nie chcesz mi powiedzieć nic o tym pamiętniku, więc pomyślałem że tak sobie mnie przypomnisz. Poprzez pocałunek. -powiedziałem, lecz stwierdziłem że w myślach brzmiało to lepiej. -Serio ? Jakoś sobie nie przypomniałam. Nie wiem czy ci mogę zaufać, bo wyglądasz tak jakoś.... podejrzanie. -powiedziała, a ja stałem trochę oszołomiony. Ja wyglądam podejrzanie bitch please. To widocznie nie poznała Pawła. Ciekawe czy pamięta jak on ją skrzywdził, no ciekawe. Ale nie będę jej teraz o to pytał, bo nie chcę żeby już całkowicie przestała mi ufać. -No cóż. Przynajmniej próbowałem. Trudno się mówi. Można posiedzieć przynajmniej ? -zapytałem trochę zezłoszczony, tym że mi niby 'wyglądam podejrzanie'. -No możesz siedzieć, ale nie obiecuję że będę z tobą gadać. -powiedziała od niechcenia.-Ja cię zachęcę, tak jak na początku jak cię poznałem powiedziałem ci.. zresztą nie ważne, i tak tego nie pamiętasz. -powiedziałem trochę podłamany. Nie wiedziałem, ale przez to że mnie nie pamiętała byłem, smutny ? Chyba dobre określenie.
*OCZAMI JULKI*
Kim on w ogóle jest ? Czemu mnie pocałował ? Czy mówi prawdę ? Te i inne pytania ciągle nasuwają mi się do głowy, a odpowiedzi nie mogę na nie znaleźć. Może powinnam mu zaufać ? Kto wie. Ale wiem jedno. Powinnam być dla niego miła ponieważ bardzo dużo dla mnie robi. Z tego co mi pielęgniarka mówiła, to cały czas siedział przy moim łóżku, gdy byłam w śpiączce. Dlaczego go nie pamiętam ?! Ugh.. Może powinnam mu powiedzieć gdzie jest ten pamiętnik ? W końcu pisałam tam o wszystkim, o moich problemach, zauroczeniach, co wydarzyło się ważnego dla mnie w danym dniu. I to by miało wszystko zostać przeczytane przez niego ? A jeżeli by tego nie przeczytał tego, to na pewno zaufałabym mu. -Adam ? Przyniósłbyś mi ten pamiętnik ? Powiem ci gdzie jest, ale obiecaj że go nie przeczytasz ! -spojrzał na mnie zdezorientowany, ale pokiwał twierdząco głową. -no więc jest on na samym spodzie mojej torebki, którą zostawiłam w jakimś domu, wiem że jestem w L.A.. i że mieszkam u jakiejś kobiety... -u mojej cioci ! -przerwał mi, a ja go spiorunowałam wzrokiem -pozwól mi kontynuować. A więc, tam są dwa zeszyty. Jeden niebieski drugi fioletowy. Przynieś ten fioletowy, ale masz do niego nie zaglądać. Rozumiesz? -powiedziałam powoli i spokojnie. A on chyba analizował jeszcze raz każde moje słowo po czym wstał i powiedział że wróci za 30 minut. Przez ten czas leżałam do góry brzuchem, bo w prawdzie to inaczej nie mogłam, ponieważ przeszkadzały mi rurki w nosie które miały być wyciągnięte dopiero dzisiaj na wieczór. Wkurzały mnie one, ale przecież nie mogłam sobie ich sama wyciągnąć. Gdy chciałam napić się soku, który stał na szafce obok, do sali wbiegł zdyszany Adam, a ja zaczęłam się śmiać. Przyniósł całą moją torebkę , to wyglądało tak komicznie, że wiłam się na łóżku ze śmiechu a on stanął obrażony w progu i nie chciał mi oddać torebki. W końcu kiedy się uspokoiłam, podał mi całą torebkę. Patrzał na mnie wyczekująco kiedy grzebałam w torebce, aż znalazłam to czego szukałam. Gruby fioletowy zeszyt. -Nie chcę być nie miła, ale mogłabym zostać sama, jak będę to czytać ? Hmm ? -zapytałam trochę nieśmiało, a on tylko kiwnął głową i wyszedł. Czytałam pamiętnik i nie mogłam uwierzyć w to co było tam napisane. Gdy zaczęłam czytać o tym całym Pawle po policzkach zaczęły mi lecieć łzy, nie mogłam ich powstrzymać. Nie umiałam. Kiedy skończyłam o nim czytać, zamknęłam zeszyt i położyłam się, miałam nadzieję że usnę ale nie udało się. Postanowiłam dokończyć. Następnie przechodziły tematy o Adamie i o wyjeździe do Włoch. Kolejny i ostatni zarazem wpis był z poniedziałku. Pisałam w nim że muszę spać z Adamem w jednym pokoju. Trochę mnie to zszokowało. Kiedy skończyłam czytać cały pamiętnik, co zajęło mi prawie 2h próbowałam sobie przypomnieć Adama. I muszę powiedzieć, że zaczynam sobie powolutku wszystko przypominać. To jak się poznaliśmy, pocałunek, spotkanie. Wszystko powracało tak jakbym obejrzała film z nim w roli głównej który opowiada o 'naszych' chwilach. Powiedziałam sama do siebie szeptem: -już sobie przypomniałam. Położyłam się na plecach i ślepo wpatrywałam się w sufit. Ktoś zapukał w drzwi, ale nawet bez podnoszenia głowy, wiedziałam że to Adam. Powiedziałam "tylko" proszę, i dalej pozostałam we wcześniejszej pozycji. Miałam nadzieję, że nie będzie nawijał, bo nie miałam ochoty z nim gadać. W ogóle nie chciałam go widzieć. Jednak co do mojego gościa pomyliłam się, była to pielęgniarka, która miała za zadanie wyciągnąć mi te rurki z nosa. Całe szczęście że już mi je wyciągają, bo mnie strasznie denerwują. Po zrobieniu tej czynności, zjadłam "kolacje" i poszłam spać. Byłam zadowolona gdyż już jutro mieli mnie wypisać pod wieczór. Trochę się zdziwiłam, ponieważ nie chcieli mnie trzymać długo. W sumie jutro był już czwartek, mało czasu pozostało mi do zwiedzania L.A..
~.~.~.~
Gdy wychodziłam ze szpitala, był przy mnie Adam, chciał mnie objąć w pasie, ale nie pozwoliłam mu na to, ponieważ z tego co mi się przypomniało, za miło mnie nie traktował. Jedno ciągle nie daje mi spokoju. Jak ja się u licha znalazłam w szpitalu ?! -Adam, jak ja się tutaj znalazłam ? -zapytałam, gdy byliśmy już przed budynkiem. Spojrzał na mnie i się delikatnie uśmiechnął. -Miło że już mnie nie nazywasz idiotą. Ale do rzeczy. Nad wejściem do sklepu, na drugim piętrze znajduje się taki balkonik na którym stoją różne kwiatki, no i tak pechowo stanęłaś, i byłaś tak pochłonięta rozmyślaniem, że walnęła w ciebie doniczka, którą przypadkowo zrzuciło jakieś dziecko. A przez to że rozmyślałaś zapewne o mnie -poruszał śmiesznie brwiami- nie usłyszałaś jak dziecko krzyczało, żebyś uciekała. No i bum ! Doniczka spadła ci prosto na głowę. -powiedział przy tym się śmiejąc a ja natomiast spiorunowałam go wzrokiem. Ten jeszcze bardziej się roześmiał, a ja z całej siły walnęłam do w plecy, przez co nachylił się, a ja mogłam mu szepnąć na ucho -nie waż się ze mnie śmiać, bo następnym razem, będzie cię bolało w dolnych częściach departamentu- i odeszłam z wkurzoną miną, a on za jakiś czas podbiegł do mnie i złapał mnie za rękę, ja ją wyrwałam, lecz on nie dawał za wygraną. -Boże, odwal się ode mnie ! -wydarłam się na niego a on tylko spojrzał się na mnie jak na idiotkę. - czyli nie pamiętasz wszystkich wydarzeń ? -zapytał trochę zdziwiony -Tak trudno to zauważyć ? -powiedziałam z nerwami w głosie. Ledwo człowiek wyjdzie ze szpitala, i już mu na nerwy działają. -No trochę. -podrapał się po karku – więc muszę ci przypomnieć jedną rzecz- dodał, przeszkadzając mi w tym samym momencie gdy chciałam mu odpyskować. - a mianowicie. Musisz udawać moją dziewczynę bo jak nie, to moja ciotka nie zgodzi się abyś spała u niej w domu i będziesz musiała zamieszkać pod mostem. -powiedział już na luzie, a we mnie się zagotowało, lecz zdusiłam to w sobie i nie skomentowałam tego choć miałam wielką ochotę. Objął mnie w pasie, i podeszliśmy do jakiegoś faceta, który delikatnie się do mnie uśmiechnął, odwzajemniłam uśmiech i razem z Adamem wsiedliśmy do auta, oboje z tyłu. Miejsce pasażera było wolne. Dał mi buziaka w policzek, w myślach go zabijałam, ale na twarzy musiał pojawić się uśmiech, ponieważ zapewne był to jego wujek. Zadawałam sobie w myślach jedno pytanie. Czemu on nie powiedział o tym moim rodzicom ? Na pewno przyjechaliby do mnie. A może nie chcieli ? Nie wiem. -Kochanie ? Czemu nie przyjechali moi rodzice ? -Zapytałam lekko drżącym głosem. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. -Powiem ci w domu, okej ? -zapytał, a ja pomyślałam że musi coś ukrywać w związku z nimi. Przystałam na propozycję, a przez resztę podróży nic się nie odzywałam. Weszliśmy do wielkiego domu, a Bezmózgi pociągnął mnie do jakiegoś pokoju...

16 komentarzy:

  1. Nie podoba mi się ten rozdział :( Ciągle jednak mam nadzieję, że Adam i Julka będą razem <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda że tego zaniku pamięci nie pociągnęłaś dalej... serio to mógł by być niezły wątek, którego da się świetnie rozwinąć...no ale ty jesteś autorką i może masz inne zamierzenia, pomysły i plany co do tego opowiadania... Według mnie Julka za szybko sobie przypomniała Adama. Jeśli chodzi o całokształt jest...hmm...nieźle :) Pozdrowienia przesyłam i czekam na kolejny rozdział.^^

    OdpowiedzUsuń
  3. niech sie pogodzi z Adamem

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę ona musi pogodzić się z Adamem !!

    OdpowiedzUsuń
  5. DAWAJ COŚ WIĘCEJ ! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcemy więcej !! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Dalej dalej dalej !!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze jeszcze, chcemy ciąg dalszy! :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekamy ! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ona MUSI być z Adamem! <3 Nie wyobrażam sobie, żeby z nim nie była :(

    OdpowiedzUsuń
  11. I co dalej? *.*

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy dziś się jeszcze coś ukaże ? <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Dawaj dawaj dawaj !

    OdpowiedzUsuń
  14. Doczekamy się czegoś dziś jeszcze?

    OdpowiedzUsuń