środa, 13 marca 2013

Rozdział 11. cz1.

Aww.. Niesamowite że nie możecie się doczekać następnego rozdziału <3 Ten rozdział jest o wiele dłuższy niż poprzednie. Ma prawie całe 4 strony A4 ;3 Mam pomysł by założyć na facebook'u stronę poświęconą blogowi, tylko nie wiem czy się opłaca. Co myślicie o tym pomyśle ? Hmm ? Kocham was miśki *.*




"Robiłam to specjalnie -uważaj bo orgazmu dostaniesz jak się tak będziesz na mnie patrzał, nie uważasz ? -powiedziałam, nawet na niego nie spoglądając. A on tylko z lekkim uśmiechem do mnie powiedział - A może..."

...spróbowalibyśmy czegoś więcej ? -spojrzałam na niego jak na idiotę, po czym on zrobił się lekko czerwony. - Że niby czego ? Nie myśl sobie że mnie dotkniesz tymi łapami, rozumiesz? -spojrzałam na niego zabijającym spojrzeniem. - No wiesz, tego i owego. - zbliżał się do mnie coraz bardziej. Nie wytrzymałam i dałam mu w twarz. Tylko chwycił się za policzek i dodał: -Mocną masz rączkę, po tatusiu ? -uśmiechnęłam się cwaniacko – nie, po braciszku. Wada wrodzona. - powiedziałam z ironicznym uśmiechem i podeszłam do szafki. Wyciągnęłam sobie z niej koszulkę która sięgała mi mniej więcej kolan, jego koszulkę. Nawet czuć było czuć perfumy. Awww, jakie one zajebiste. Jak już założyłam koszulkę, do pokoju ktoś zapukał. Adam szybko do mnie podbiegł i rzucił mnie na łóżko po czym się do mnie przytulił. Ja zdezorientowana nie wiedziałam co robić, więc leżałam i nic nie robiłam. Krzyknął tylko 'Proszę!' i szepnął mi na ucho: -Pamiętasz jaki był układ. Prawda ? - ja tylko kiwnęłam do niego twierdząco głową, po czym przytuliłam się do niego, a do pokoju weszła jego ciocia. -Adam, wiem że jesteście już na tyle duzi – spojrzeliśmy na siebie zdezorientowanym spojrzeniem -ale proszę was, jeśli będziecie TO robić, to proszę nie zachowywać się głośno, i się zabezpieczać. - poczułam że zrobiłam się czerwona jak burak a Adam tylko wymamrotał coś niezrozumiałego. Obrócił się do mnie i pocałował mnie w szyję, następnie w obojczyk i jechał coraz niżej. Jego ciotka wyszła już z pokoju, a ja go odepchnęłam. -Czy ty się w ogóle dobrze czujesz ?! -krzyczałam na niego szeptem. Wiem, że idiotycznie to brzmi, ale tak było. Spojrzał się na mnie i szybko dał całusa w policzek i pobiegł do łazienki. Jak ja tego typa nienawidzę. Naprawdę. Gdy tylko schował się za drzwiami, wytarłam buzie kołdrą. Brzydzę się nim. Jest głupi i brzydki. I to dosłownie. Położyłam się na łóżku i postanowiłam zadzwonić do mamy. *rozmowa* -Siemka mamuś ! Co tam u was słychać ? - zapytałam, musiałam się streszczać, bo w każdym momencie mógł do mojego pokoju wparować Adam. -A no cześć słoneczko. Nic ciekawego. Wiesz to co zawsze. Emil jest o ciebie dziwnie zmartwiony..-powiedziała- wcale nie jestem !- usłyszałam krzyk, a właściwie ryk mojego brata.-Heh – zaśmiałam się pod nosem. - widzisz mamo. Bo jest taka sprawa. Mogłabyś mi przelać na konto około 500 zł ? -zapytałam, i w tym momencie wszedł Pan Bezmózgi do pokoju. -Bo muszę kupić ubrania, gdyż ten idiota Adam, wiesz.. Kiedyś ci o nim opowiadałam, zaprowadził nas do złego check-in'u, i tak wypadło że jesteśmy teraz w Los Angeles. Ratuj mnie mamo ! -wykrzyczałam do niej rozpaczliwym głosem spoglądając na Adama kątem oka. Nie okazywał emocji więc nawet to dobrze.
*OCZAMI ADAMA*
Wchodząc do pokoju usłyszałem jak Julka gada z bodajże mamą. Bez żadnych oporów wszedłem do środka, nie myśląc o tym że gada z kimś. Usiadłem na krzesełku i zacząłem się bawić ołówkiem nie zwracając najmniejszej uwagi na to co ona gada. Lecz gdy tylko usłyszałem moje imię, od razu zamieniłem się w słuch -Adam, wiesz.. Kiedyś ci o nim opowiadałam, zaprowadził nas do złego check-in'u, i tak wypadło że jesteśmy teraz w Los Angeles. Ratuj mnie mamo ! - serio aż taki zły jestem, ale cóż, laska ma widocznie nie po kolei w głowie. -okey mamo, jak by się dało to możesz dać mi więcej kasy na konto, wcale się nie obrażę... Dobra pozdrowię tego niewyżytego seksualnie idiotę... No co ?!... Dobra, postaram się.. No to paa, i nie zapomnij o kasie.!- rozłączyła się, a ja nadal bawiłem się ołówkiem -Masz pozdrowienia od mojej mamy -powiedziała od niechcenia, ale była jakoś dziwnie miła. Aż za dziwnie. -Spoko, przy najbliższej okazji, pozdrów ją ode mnie i podziękuj. - pomyślałem że tak się powinienem zachować. Ona tylko delikatnie się do mnie uśmiechnęła -Ja idę spać, nie wiem jak ty ale ja jestem wykończona. Dobranoc. -uśmiechnęła się po raz kolejny. Poszedłem w jej ślady i po chwili leżałem już w łóżku przykryty z nią jedną kołdrą, a ona była odwrócona do mnie dupą. Dziwne że nic nie powiedziała na ten temat, ale nic się nie odzywałem. Po chwili położyłem moją rękę na jej biodrze a ona tylko się odwróciła i chyba na mnie spojrzała. Nie wiedziałem czy na pewno bo się nie świeciło światło. - Emm.. Adam ? Co ty w ogóle robisz ? -zapytała. Zauważyłem że często jak jej dotknąłem to zadawała mi to pytanie. Haha, ale teraz była dość miła. -No wiesz, mam takiego misia w domu z którym zawsze śpię, ale tak jakoś wyszło że go tu nie ma. A muszę się to kogoś przytulić. -zrobiłem smutną minkę, oczywiście kłamałem jak z nut, ale jakoś trzeba ją zmusić do tego żeby się do mnie jakoś zbliżyła. -Doprawdy ? To przytul się do poduchy a nie do mojej dupy. - widocznie się uśmiechała ponieważ, usłyszałem to w jej głosie. -Ale poducha nie jest tak seksi jak twoja dupa. Serio. - nie ma co, fajne rozmowy na temat dupy Julki. Pozdro, ale w sumie... nawet fajny temat. Nie ma to jak dupa Julki.-Wiem. Takie życie mój drogi, a teraz zabieraj łapska, bo inaczej nie będę taka miła jak byłam przed chwilą.-powiedziała to już ostrzejszym tonem, serio ją chyba zdenerwowałem. I dość porządnie, ale i tak ją jeszcze po wkurzam. -No proszę, cię misiu. "Nie bądź taka, daj buziaka"-zanuciłem jakąś piosenkę disco polo mojej babci. Ooooo, teraz to się w niej zagotowało. - Ja pierdole, człowieku. Chciałam być miła dla ciebie, a ty co ?! Odpierdalasz jakieś szopki, jak nie ma twojej ciotki i wujka. Wiem, że muszę być ci wdzięczna za to że zapewniłeś mi schronienie, no ale bitch please. Nie będę się z Tobą miziać, bo ty na to masz ochotę. Rozumiesz ?! NIE ! Jak widać głupota ludzka nie zna granic.
*OCZAMI JULKI*
Wydarłam się na niego wściekła, jak jakaś małpa która nie dostała banana. Myślałam że mnie tam rozniesie. Wstałam i ubrałam moje dzisiejsze ciuchy i chciałam wychodzić, ale Pan Bezmózgi złapał mnie za rękę. - Czego ?! -warknęłam wkurzona, mając nadzieje że powietrze które wydobyło się z moich ust zmiecie go z powierzchni ziemi. Jednak się tak nie stało, a szkoda, bo uczyniłby wielki pożytek dla narodu Polskiego jak zresztą dla całego świata. -Gdzie ty idziesz ? Jest przecież 23.00. - powiedział głosem, jakby się przejmował tym, że w ogóle coś mi się stanie. -Nie twój interes. Rano może będę z powrotem. MOŻE. A teraz zejdź mi pajacu z drogi bo zaraz ci wyprostuję ten nieforemny ryj. - powiedziałam już wkurzona na maxa ale nic. Wyszłam z pokoju, na szczęście ten imbecyl mnie nie zatrzymywał już. Wyszłam z domu i poszłam do ogrodu. Położyłam się na jednym z leżaków od strony basenu, myślałam że nie wytrzymam i go rozszarpę. Miałam wielką chęć chwycić go za te kudły, wytargać mu je, ogolić na łyso, następnie te zielone gały mu wydłubać, później zabić, udusić, wykastrować (o ile coś tam ma xd), zakopać żywcem i nie wiem co jeszcze. Do mojej głowy napływało tyle myśli że myślałam że mi ją rozerwie. Nie mogąc już tego wytrzymać spróbowałam usnąć, co okazało się dobrym pomysłem, gdyż już po kilku minutach spałam jak niemowlę.
Weszłam na wielką, pustą plażę. Nie było na niej nikogo. No prawie nikogo. Byłam tam ja i On. Mówiąc On, mam na myśli Adama. Stał w białej koszuli, z rozpiętymi guzikami pod szyją, przez co było mu widać trochę klaty. Wokół było dużo palm, jakichś egzotycznych kwiatów i krzaków. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Można by pomyśleć że jesteśmy na Hawajach lub Jamajce. Podeszlam do niego, a on mnie delikatnie pocałował w usta, tak delikatnie jakby się bał tego że się rozpadnę lub zamienię w proch. Podeszliśmy do przygotowanego, - prawdopodobnie przez niego - stolik. Jakiś chłopak około 23 lat podał nam owoce morza. Jedliśmy w ciszy. Żadne z nas się nie odzywało. Nagle Adam wyciągnął telefon i włączył piosenkę "Bubbly" Colbie Caillat. Ciekawe skąd wiedział że lubię tę piosenkę- pomyślałam. Podszedł do mnie i wyciągnął do mnie rękę z wielką nonszalancją. Podałam mu moja dłoni, po czym zaczęliśmy delikatnie przesuwać nogami po piasku. Po krótkiej chwili poczułam się jakbym latała, tak jakbym w ogóle nie dotykała ziemi. Piosenka się skończyła a wraz z nią nasz taniec. Usiedliśmy razem do stolika, i ten sam chłopak przyniósł nam wino i kieliszki. Adam nalał nam trunku i wznieśliśmy toast za nas. Po wypiciu zaczęliśmy się namiętnie całować, i kierować w stronę jakiegoś hotelu.
Poczułam jak ląduje w zimnej wodzie, zaczęłam z tego wszystkiego piszczeć jak oszalała. Nie rozmyślając długo nad tym kto mi to zrobił, wyszłam z baseny i skierowałam się do zanoszącego się śmiechem Adama. Walnęłam go z całej siły w tył głowy i szepnęłam na ucho: -jesteś idiotą. Strzeż się w nocy. - powiedziałam już całkowicie wkurzona, gdyż taka pobudka nie jest zbytnio interesująca. Stojąc w drzwiach do naszego pokoju strzeliłam facepalm'a przypominając sobie że nie mam żadnych ubrań. Wyszłam z powrotem do ogrodu i podeszłam do Adama, on wybuchł przy okazji śmiechem z niewiadomych przyczyn. -Idź mi kupić jakieś spodnie i bluzkę, bo jak nie, to cię chyba ukatrupię. - Powiedziałam z głosem drżącym od złości. On tylko kiwnął twierdząco głową. - No to daj kasę, to ci kupię. - powiedział bez mniejszego entuzjazmu. Że ja mam mu dawać kasę ? Na moje ciuchy ? Okej. Dałabym mu gdyby mi tych nie zamoczył, a tak to '"ak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" Nie ma zmiłuj. -Ja ci nie dam kasy. Oczywiście mam na koncie już z pewnością nie małą sumkę, ale nie. Przez ciebie mam mokre te ciuchy -wskazałam na moje ubranie -to ty mi kupujesz teraz bluzkę i spodnie. Nie interesuje mnie to skąd weźmiesz kasę, mają one dzisiaj być u mnie jak najszybciej, bo chcę się przebrać i iść do jakiejś galerii na zakupy, do której zaprowadzisz mnie TY. - powiedziałam, wskazując na niego, a on tylko uśmiechnął się zadziornie. Oho, już coś zapewne wymyślił. Jezu, jak ja tego człowieka nie mogę znieść, jeszcze muszę z nim być przez najbliższy tydzień, w jednym miejscu, w jednym domu, w jednym pokoju, w jednym łóżku. O mój Boże. Idę się ciepnąć pod jakiś pociąg, bo chyba mnie zaraz tutaj szlag trafi. Adam odszedł szybkim krokiem do domu, a za chwile usłyszałam tylko krzyk w stronę jego cioci że za 15 minut będzie. Yhy. Ciekawe czy znajdzie mi tak szybko jakieś ubranie. A tak w ogóle. To skąd będzie wiedział jaki rozmiar ? Jak kupi za duże albo za małe ciuszki to szkoda tylko kasy. Trudno, jego strata. Poszłam do pokoju i ściągnęłam mokre ciuchy, a założyłam jego koszulkę. Następnie ciuchy zaniosłam do łazienki i wrzuciłam do kosza na brudy, później poszłam się położyć na łóżku. Nie wiedząc kiedy oddałam się w objęcia Morfeusza.
~.~.~.~
Poczułam jak ktoś mnie przytula, ale nie otwierałam oczu. To było takie miłe, właśnie od dłuższego czasu czegoś takiego mi brakowało. Czułości i ciepła. Dokładnie, ale STOP. Jeśli to Adam, to nie mogę się w nim zakochać. Mam pomysł. Teraz odwrócę się i pocałuję go w policzek, tak delikatnie. Ciekawe jak zareaguje. Jak pomyślałam tak zrobiłam, odwróciłam się i z uśmiechem na twarzy dałam mu słodkiego całusa w policzek. On tylko się uśmiechnął – Wiesz, możesz mnie tak witać codziennie. - yhy, nie. Nigdy, fuj, ble, ohyda ! -O mój boże ! To tutaj nie leży Harry Styles ?! O nie ! -wykrzyczałam na całe gardło, a Adam zaczął zanosić się śmiechem, nie wiem co w tym było takiego śmiesznego, ale luzik. Nie wnikam. -Aż taki zły jestem ? -wygiął usta w podkuwkę, a ja wybuchłam śmiechem. -Tak, a teraz bardzo cię proszę, daj mi ubrania które mi kupiłeś bo zaraz idziemy na zakupy do galerii czy ci się to podoba czy nie. -powiedziałam już zdenerwowanym głosem.Po chwili przyniósł mi spodnie i bluzkę. Muszę powiedzieć że nawet fajne były te ciuchy, niezbyt wyszukane czyli w moim stylu. Nie lubiłam się zbytnio wszystkim afiszować. Po ubraniu się w ciuchy, uczesałam się, i poszłam do naszego pokoju. Adam spał, co wykorzystałam i poszłam po szklankę zimnej wody do kuchni. Podeszłam ze szklanką i wylałam na niego wodę, jego mina była normalnie nie do opisania. Myślałam że zacznę tam lać za śmiechu, był taki wkurwiony że łooo. Aż miło popatrzeć na tego imbecyla. -Co ty robisz ?! Chcesz żebym zawału dostał ?! Myślisz że to fajnie mieć taką pobudkę ?! Jeśli tak, to się mylisz ! Jesteś jakąś pojebaną szmatą ! Raz jesteś kurwa miła, a za drugim ?! Wredna, zimna suka ! Ja pierdole ! Naprawdę myślałem że jesteś dojrzała ! A tu co ?! Taka niespodzianka ! Nasza Julcia, tylko się podlizuje, byle mieć jakikolwiek dach nad głową ! Jesteś żałosna !! -wydarł się na mnie, a mi popłynęła jedna samotna słona łza po policzku. Przecież to miało być tylko takie dla jaj, a on co ? Wydziera się na mnie. -Nie przejmuj się. Już mnie nie zobaczysz. -powiedziałam i wyszłam z domu, skierował się w stronę jakiejś ulicy. Nie wiedząc jakim sposobem, znalazłam się w jakimś parku. Łzy spływały po mojej twarzy, miałam ochotę wykrzyczeć całemu światu jaka to ja jestem nieszczęśliwa i w ogóle. Miałam dość, chciałam jak najszybciej zniknąć z tego świata. Wytarłam łzę i poszłam w stronę jednego z wyjść na chodnik. Szłam jakieś dobre 15 minut, aż znalazłam się przed jakimś budynkiem, zapytałam przechodnia gdzie właśnie jestem bo się trochę zgubiłam. Odpowiedział mi że jestem właśnie przed Shopping Village. Jeju, pięknie tu. Aww. Cudne. Nie mogłam się na paczeć na to. W jednym momencie byłam i szczęśliwa i smutna. Dziwne. Nigdy nie miałam takiego humoru. Weszłam do środka i nagle przed moimi oczami zrobiło się ciemno, nie wiedziałam co się stało. Próbowałam otworzyć oczy, ale nie udawało mi się to, ponieważ moją głowę przeszywał ogromny ból. W końcu poddałam się.
~.~.~
Poczułam, jakieś rurki w nosie, nie mogłam przez nie swobodnie oddychać. Ktoś dotykał mojej ręki, przy okazji coś mamrocząc sam do siebie. Lekko ścisnęłam ową dłoń, która po prostu zastała w bezruchu. Drugi raz ścisnęłam ją delikatnie, ale tym razem usłyszałam jakiegoś chłopaka, który wołał prawdopodobnie pielęgniarkę. Otworzyłam lekko oczy po czym je szybko zamknęłam je ponieważ oślepiło mnie światło, spróbowałam jeszcze raz. Udało się, chociaż jeszcze mnie raziło. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i nie znałam tutaj nikogo. Był jakiś chłopak, nawet ładny i kobieta, chyba pielęgniarka. -Przepraszam że zapytam, ale kim ty jesteś ? -zwróciłam się z pytaniem do chłopaka. Zrobił zdziwioną minę, po czym się zaśmiał. -Dobry żart Julka ! Widzi Pani ? Ledwo się wybudziła a już sucharami jedzie.-powiedział przez śmiech, a ja nadal nie wiedziałam o co chodzi. -Przepraszam cię bardzo, ale nie wiem o co ci chodzi. Pierwszy raz cię widzę na oczy. -powiedziałam, zalewając się rumieńcem. Chłopak spojrzał na mnie jakby ducha zobaczył. -Możesz mi powiedzieć jak się nazywasz ? -zdziwiło mnie pytanie pielęgniarki. -No Julia Kłosowicz. -zrobiła zdziwioną minę – A ile masz lat ? -to wywiad jakiś, czy co ? -No 17, po co mi pani zadaje te pytania ? -zapytałam ale nie uzyskałam odpowiedzi. - A możesz mi wymienić imiona rodziców i przyjaciół ? -no jeju, ile tego jeszcze. ?-Mama ma na imię Dorota, tata ma na imię Mariusz a przyjaciele to Vicki, Paulinn, Kamil, Patryk, David i Michał. Przepraszam że zapytam, ale czy coś mi dolega ? -zapytałam oszołomiona z lekka tymi pytaniami. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się delikatnie -Musimy zrobić badania, bo ten oto chłopak znalazł cię w parku. Mówi że się znacie i chodzicie do jednej szkoły. -Dziwne, nigdy go nie wiedziałam, nie pamiętam takiej osoby, a co dopiero żebym kogoś takiego znała. -Nie znam go, przykro mi. -powiedziałam smutnym głosem.
*OCZAMI ADAMA*
Nie mogłem w to uwierzyć, że mnie nie pamięta. A może to dobrze ? Może los, nam daje drugą szansę żeby w końcu być dla siebie miłym ? Zobaczymy co przyniesie los. Szczerze powiedziawszy to się zmieniłem przez tą dziewczynę, ale czemu ? Tego nie potrafię wytłumaczyć. Może przez to że traktowała mnie inaczej niż inne dziewczyny ? A może przez to że mówi prosto z mostu co o kim myśli ? Nie wiem, ale wiem jedno. To moja wina że mnie nie pamięta. Przeze mnie trafiła do szpitala, bo gdybym wtedy się na nią wydarł o tą głupią wodę, to nic by jej teraz nie było. A właściwie co ja jej powiedziałem ? Bo już nie pamiętam.. A już wiem.. że jest suką i szmatą. No tak. Jezu ! Jaki ze mnie idiota, kretyn, egoista i nie wiem co jeszcze !

11 komentarzy:

  1. Ejjj kiedy ciąg dalszy ? Ja na prawdę się wkręciłam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dalej dalej ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. pisz dalej! i nie przenoś na facebook'a

    OdpowiedzUsuń
  4. dajesz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Daaaaaaaaaaaaaaaaaaalej !!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcemy więcej ! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. No i to mi się podoba..notka jest dłuższa i trzyma w napięciu.:) mało wiarygodne jednak jest to, że muszą spać w jednym łóżku... ale może mi się wydaje? z tą częściową utratą pamięci...świetny pomysł ;) Tak więc jak już mówiłam (pisałam) z rozdziału na rozdział piszesz coraz lepiej, zdobywasz doświadczenie. Z językiem jest już w porządku, chodź czasami warto by było go dopracować. No to chyba tyle.. 3maj się mocno ;3

    OdpowiedzUsuń
  8. dajesz dalej , nieźle wymyśliłaś z tą utratą pamięci na początku myślałam, że to jakiś inny chłopak nie ten Adam XD

    OdpowiedzUsuń
  9. świetne! mam nadzieje że jeszcze dziś doczekam się następnej części :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ale się wciągnełam normalnie czekam na następne części!

    OdpowiedzUsuń
  11. będzie następna?

    OdpowiedzUsuń