sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 3.

W poprzednim rozdziale...
....- Jaki układ ? Dobrze się czujesz czy gorączki dostałeś ? - zrobiłam poker face i patrzałam na niego nawet nie mrugając oczami - Układ będzie taki....


-...będziesz ze mną chodziła, nie tak na poważnie, tylko na żarty. Nie będziemy realną parą, ja chcę tylko dać do zrozumienia mojej byłej, że nic do niej nie czuje, a ty przy okazji będziesz sławniejsza i bardziej rozpoznawalna w szkole. Co ty na to ? - siedziałam i wybałuszałam na niego oczy, nie wiedząc co powiedzieć. Z jednej strony nie wygląda nawet na takiego złego, jest nawet całkiem przystojny, ale z drugiej nie będę jakąś cizią co będzie przystawała na jakiś chory układ tylko po to żeby on dał coś do zrozumienia swojej byłej lasce. No chyba Sobie kpi. - Ty żartujesz chyba ? Powiedz że żartujesz.. - z jego miny nic nie można było wyczytać. Po prostu się na mnie patrzał. - Nie żartuję, mówię całkiem poważnie. Korzyści będą wielkie, zarówno dla mnie jak i dla Ciebie. No i pomyśl co przy tym zyskasz. - taaa.. może i zyskam dużo, ale niech trochę pomyśli zanim coś powie. Nie chcę być z kimś takim, nawet na żarty. - Nie. Nie zgadzam się, nie jestem jakąś marionetką, a po za tym, gdyby zobaczyli mnie z Tobą moi znajomi to by mnie wyśmiali że z kimś takim chodzę, więc przykro mi, nie nawet nie jest mi przykro, ale nie. Nie zgadzam się i koniec kropka. - jego mina była bezcenna, otworzył usta jakby miał złapać zaraz muchę i wpatrywał się we mnie jak w nienormalną. - no co się gapisz ? Ufoludki zobaczyłeś ? -zapytałam z ironią w głosie - Tak, siedzi jeden przede mną. A tak na serio. Powiedz czemu nie ? No pomyśl, przecież to będzie fajnie wyglądało. - No nie... zaraz mu walne jakimś toporem w łeb. Ja z nim ? I to ma fajnie wyglądać ? Prędzej jak on założy jakąś papierową torbę na głowę, żeby nikt go nie rozpoznawał. - No chyba Sobie ze mnie jaja robisz ? Powtarzam po raz kolejny NIE. Zrozumiałeś ? Po za tym muszę już spadać bo muszę jeszcze zadzwonić do Vicki bo chciała coś ode mnie. Narazie. - Oczywiście nie musiałam do niej dzwonić ale nie mogłam już znieść wyrazu tej krzywej mordy. Wstając spojrzałam na niego, a on tylko uśmiechnął się łobuzersko i odpowiedział - no to się mylisz mała, narazie, do zobaczenia jutro kochanie.- po czym pocałował mnie w policzek, a ja odeszłam trochę wybita z pantałyku. Szłam do domu i zdzwonił mi telefon. Dziwne "Numer Prywatny". Nie odebrałam bo to znowu pewnie jakaś firma coś chce zareklamować. No cóż. Wchodząc do domu, ściągnęłam buty i poszłam do kuchni zrobić Sobie kanapki. Spotkałam tam brata, który zajadał kanapki z nutellą. Przyglądał mi się z dziwnym wyrazem twarzy. Nie mogłam już wytrzymać i zapytałam: - jestem gdzieś brudna czy coś ? Czemu mi się tak przyglądasz ? - Brudna nie jesteś. Powiedz mi tylko. Ty chodzisz z tym całym Adamem ? - spojrzałam na niego wybałuszając oczy, nie mogąc uwierzyć w to co powiedział przed chwilą. - Nie. Skąd ci to przyszło do głowy ? - zapytałam z pokerowym wyrazem twarzy, po czym on wybuchł śmiechem i popatrzył mi się w oczy ? - Hahahahhaha, jaki on jest pojebany. Rozumiem że jesteś ładna i w ogóle, no ale bez jaj. Żeby udawać że jest twoim chłopakiem żeby zdobyć numer ? Żal mi go. Naprawdę. - Słysząc to co on powiedział omal nie zakrztusiłam się kanapką. Nie no tego to było za mało. On jest chyba niedorozwinięty. Ja jego dziewczyną ?! Nigdy w życiu ! On Sobie chyba jakieś jaja robi ! Tak to się kurwa bawić nie będziemy.! Oj przegiął pałę. Ja mu zrobię piekło normalnie. Popamięta mnie do końca życia. Ja mu to gwarantuję. - Ja tego skurwysyna zabiję. Jak Boga kocham. Jutro w szkole ten idiota będzie martwy. - brat patrzał na mnie jak na wariatkę. Po czym wziął sok i bez słowa opuścił pokój. Ja po kilkunastu minutach zrobiłam to samo. Odrobiłam na jutro lekcje, spakowałam książki i poszłam wziąść prysznic żeby trochę ochłonąć. Następnie siadłam trochę przed kompem. Weszłam na facebook'a i gg. Poklikałam na ze znajomymi trochę i poszłam spać.
                                                    ~.~.~.~
Wstając, usłyszałam że na dole się ktoś trzaska talerzami. Zapewne mama jeszcze nie wyszła do pracy. Wstałam ubrałam się w to. Nie myśląc długo wzięłam mój plecak i zeszłam na dół, nie zdziwiłam się gdy nikogo nie zastałam, zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Jak już zamknęłam drzwi i schowałam klucze do plecaka moje oczy ujrzały auto. A w nim siedział Adam i jakiś chłopak. Przeszłam obojętnie nawet nie patrząc dłużej w ich stronę. Pan Bezmózgi szybko wyskoczył z BMW i podbiegł do mnie, zaczynając ciągnąć mnie do auta. Wyrwałam mu rękę i zaczęłam iść w stronę szkoły - No chodź. To jest tylko mój brat i zawiezie nas do szkoły, na dajesz mała. - no nie... z samego rana musi się napatoczyć. Zabije kiedyś tego kolesia. - Bezmózgi człowieku dla twojej wiadomości po pierwsze nigdzie z Tobą nie pójdę, a po drugie muszę wstąpić po Vicki. Nara. - Odeszłam i zostawiłam go samego. W pewnym momencie poczułam że ktoś łapie mnie za usta, zakrywa oczy i ciągnie do tyłu. Zapewne znowu ten idiota. Poczułam że ktoś łapie mnie z tyłu głowy i mi ją schyla, po czym popycha mnie w bok. Mój "porywacz" odkrył mi oczy i usta dopiero po kilku sekundach od zapalenia silnika. Ja tego idiotę kiedyś zabiję. Jak Boga kocham. - Ty idioto ! Jesteś nienormalny ! Miałam iść po Vicki, rozumiesz ? Zabiję cię kiedyś, ja ci to gwarantuję. - usiadłam obrażona i wpatrując się w moje buty nie odezwałam się ani słowem. W samochodzie panowała idealna cisza. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi od strony kierowcy i głos Adama że jego brat musiał na chwilę wysiąść. Po kilku minutach usłyszałam ponowne otwieranie drzwi, tylko że tym razem nie jednych lecz dwóch. Podniosłam głowę i zobaczyłam zszokowaną Vicki siedzącą na miejscu pasażera. Spojrzała się na mnie, a ja tylko delikatnie pokiwałam głową, po czym zrozumiała i nie odezwała się ani słowem. Pod szkołą zjawiliśmy się po jakichś kilkunastu minutach, Adam (co mnie bardzo zdziwiło) wysiadł i otworzył mi drzwi. Ja bez zastanowienia wysiadłam i go wyminęłam, nie chciałam mieć z tym imbecylem nic wspólnego. Po chwili poczułam, że ktoś splata palce razem z moimi. Spojrzałam w bok a obok mnie szedł uśmiechnięty Adam, puszczając mi oczko. Nie wyrwałam ręki, żeby nie wyjść na idiotkę wśród tylu ludzi. Stało tam chyba z jakieś 200 osób. Jakby nie mogło być ich mniej, dlaczego akurat dzisiaj parking nie świeci pustkami ? No pytam się czemu ? Podeszliśmy do grupki jakichś kolesi, z którymi się przywitał Adam po czym pocałował mnie namiętnie. Ugh.. I tak tego nie odwzajemniłam. Powiedziałam że muszę się zmywać, bo mam sprawdzian z chemii i muszę sobie powtórzyć. Z przyklejonym sztucznym uśmiechem na twarzy opuściłam to beznadziejne grono osób przyjebanych. Po przebraniu butów i pójściu do klasy wyciągnęłam książkę od chemii. Powtórzyłam materiał i akurat zadzwonił dzwonek na lekcje. Weszłam do klasy i usiadłam w ławce, nie wyciągając nawet książek. Nauczycielka jeszcze przed wejściem do klasy oznajmiła że zaraz przyjdzie a jej nie było już dobre 10 minut. Po chwili jednak się pojawiła, z wielkim bananem na twarzy. - Dzień dobry ! Sprawdzian przełożę wam na następny tydzień, ponieważ ta lekcja będzie inna. No więc. Jak zapewne wiecie do waszej klasy miał dołączyć nowy kolega. Poznajcie Pawła. Paweł wejdź do klasy. Od dzisiaj jest on z wami w klasie czy to wam się podoba czy nie. Rozumiecie ? - w odpowiedzi usłyszała pomruki że tak, spoko, i w ogóle. Paweł był wysokim blondynem i miał pięknie lazurowe oczy. Sylwetkę miał szczupłą, widać że ćwiczy na siłowni. Przywitał nas wszystkich szerokim uśmiechem, z pasemkiem ślicznych białych i prostych ząbków. - Hmmm.. z kim by cię tu posadzić - znowu zaczęła nawijać babka od chemii.. - może usiądziesz z Julką ? Ona siedzi sama, więc z nią będziesz siedział dobrze ? - no niee.. znowu muszę z kimś siedzieć.? Ugh.. - a więc połóż Sobie plecak na ławce i wracaj na środek - z niechęcią, ale z przymusem powiedziałam - tutaj geniuszu znajduje się twoje miejsce - po czym wszyscy wybuchnęli śmiechem, a ja do niego puściłam oczko, po czym się do mnie szeroko uśmiechnął. Wrócił na środek i zaczął o Sobie opowiadać i tak minęła lekcja, chemiczka kazała mi pokazać szkołę nowemu no to okej. Spełnię jej zachciankę. Wyszliśmy z klasy, a mnie ktoś przycisnął do ściany i złożył na moich ustach pocałunek. Otwarłam oczy, i zobaczyłam szeroko uśmiechniętego Adama. No nie, ten koleś przegina. Spojrzałam na niego pytająco a on powiedział - Przyszedłem się przywitać z Tobą kochanie, nie cieszysz się ? - Nie, nie cieszę się. A teraz wybacz, ale muszę oprowadzić Pawła po szkole. - po czym odeszłam z Pawłem od zszokowanego Pana Bezmózgiego. Paweł był trochę zdziwiony tym krótkim dialogiem, ale słuchał mnie uważnie i starał się zapamiętać gdzie znajduje się poszczególna klasa, bądź ubikacja. No i teraz przyszedł czas na biologię, i znowu muszę z nim siedzieć. Po zapisaniu tematu dostałam liścik "Co to była za akcja z tym chłopakiem ?" Od razu domyśliłam się że to od Niego. Szybko namaźgroliłam: "Nic takiego, może kiedyś ci opowiem, ale nie teraz. Sorki muszę się skupić na lekcji bo idę na konkurs z biologi"  i podałam mu karteczkę po czym zaczęłam uważnie słuchać nauczycielki. Na pozostałych lekcjach nie odzywał się ani słowem, mam nadzieję że da Sobie z tym spokój. Wychodząc ze szkoły....
CDN...
______________________________
Siemaaa ! :D Co tam u was ? ;d Zostawiajcie komentarze :D Mam nadzieję że się podobało ;3

5 komentarzy: