Aww.. Dziękuję <3 Ja cież pierdzieleż <3 Jesteście kochani. Wiem że poprzedni rozdział się za bardzo nie podobał, ale musiała akcja się tak potoczyć ponieważ mam inne plany na kolejne rozdziały... Ale na razie nie będę wam zdradzać jakie <3 Kolejny rozdział za 15 komentarzy! <3
„...Spojrzał
na mnie smutnym wzrokiem. -Powiem ci w domu, okej ? -zapytał, a ja
pomyślałam że musi coś ukrywać w związku z nimi. Przystałam na
propozycję, a przez resztę podróży nic się nie odzywałam.
Weszliśmy do wielkiego domu, a Bezmózgi pociągnął mnie do
jakiegoś pokoju...”
...nagle zakręciło mi się w
głowie, zrobiło ciemno przed oczami i upadłam. Ocknęłam się na
jakimś łóżku, a nade mną nachylała się jakaś kobieta i Adam.
Poczułam że chce mi się pić, ale nic się nie odzywałam. Adam
jeszcze delikatnie klepał mnie po policzku -człowieku, nie jestem
ze stali – fuknęłam, gdy nie przestawał mnie delikatnie bić po
nim, normalnie jakby robota zaprogramowali. Spojrzał się na mnie i
odskoczył, jakby ducha zobaczył. Nie wiem o co mu chodziło,
spojrzałam na kobietę i delikatnie się uśmiechnęła. -Chcesz coś
do zjedzenia lub do wypicia ? -zapytała przyjaznym głosem, a ja
tylko pokiwałam głową i powiedziałam że chcę wodę. Nie
kojarzyłam tego pokoju, poczułam że robi mi się coraz zimniej,
więc okryłam się kołdrę, na której leżałam. Podciągnęłam
ja sobie do samego nosa, czując męskie perfumy. Zapewne Adama.
Adam gdzieś poszedł, więc zostałam sama w pokoju. Po chwili
przyszła ta kobieta którą zauważyłam, jak się nade mną
nachylała, podała mi wodę i usiadła na kraju łóżka. -Powiedz
mi Julciu. Nie pamiętasz Adama czy tylko się zgrywasz ? -zadziwiło
mnie jej pytanie, ale pomimo tego że nie chciałam odpowiadać
zrobiłam to, bo inaczej mogłabym jakieś nieprzyjemności.
-Naprawdę, nie wiem co się wydarzyło za bardzo, nie pamiętam go.
Być może przez to że miałam dużo złych wspomnień z nim ? Nie
wiem. To jest wszystko takie trudne. Za dużo się dzieje wokół
mnie, co mnie zarazem przeraża i nie wiem jak się zachowywać. Nie
pamiętam go dokładnie, tylko urywki wspomnień zdołałam sobie
przypomnieć. Chciałabym go pamiętać dokładnie, ale się nie da.
-powiedziałam z lekkim smutkiem w głosie, a ona spojrzała na mnie
współczująco, nienawidzę jak ktoś się tak na mnie patrzy. Wtedy
czuję się taka.. hm.. taka jakbym była sierotą. I to dosłownie.
Wkurza mnie takie coś ale nic się nie odezwałam. -Wiesz co
dziewczyno ? Wierzę ci, choć mało co cię znam. -powiedziała na
jednym wydechu. Do pokoju w tym momencie wszedł Adam i oświecił
światło, ponieważ wcześniej siedzieliśmy przy lampce nocnej.
Kobieta spojrzała się na mnie -Boże kochany ! Dziecko ! Ty jesteś
cała rozpalona ! Adam ! Idź szybko po termometr, jest w apteczce !
- powiedziała szybkim i przejętym głosem. A ja coraz bardziej
opadałam z sił, i czułam że jest mi coraz zimniej. Nie wiedząc
kiedy, oczy stały się bardziej ociężałe, i nie wiedząc kiedy
zamknęły się same. Nie wiedziałam co się dzieje. Słyszałam
wszystkie głosy, ale nic nie widziałam. Nie mogłam podnieść
powiek, a co najgorsze nie wiedziałam dlaczego. Bałam się, tak
cholernie się bałam. W końcu poddałam się i nie próbowałam ich
otwierać, nie wiedząc kiedy straciłam przytomność. Tak mi się
wydawało przynajmniej....
*OCZAMI
ADAMA*
Jak wróciłem zobaczyłem leżącą
Julkę z zamkniętymi oczami, leżała bezwładnie. Błagam, żeby
jej tylko nic nie było ! Tylko tyle chcę ! Ona musi żyć ! Ale tak
właściwie, to czemu ja panikuje od razu ? Może po prostu się
przeziębiła ? Mogła złapać jakąś infekcje w szpitalu, a teraz
się rozchorowała. Podszedłem do mojej ciotki z całą apteczką,
bo nie chciało mi się w niej szukać termometru, po czym podałem
jej ją. Spojrzała na mnie z zabijającym wzrokiem -mówiłam ci
żebyś przyniósł termometr który jest w apteczce, a nie całą
apteczkę ! -wydarła się na mnie a ja tylko wzruszyłem ramionami i
usiadłem na skraju łóżka, i przyglądałem się poczynaniom
ciotki. Po kolei, włożyła jej termometr do ucha, i wyciągnęła
go, spojrzała na niego -Mój boże ! Ona ma 41 stopni gorączki ! -
spojrzała na mnie przerażona – Szybko do szpitala z nią !
-wykrzyknąłem,a ciotka tylko pokręciła przecząco głową. -Nie.
Zostanie w domu, za dużo szpitala jak dla niej, na jeden wypad do
L.A.- powiedziała a we mnie się zagotowało. Czyżbym się zakochał
w Julce ? Nie, to niemożliwe. Ja się NIE zakochuje. Ja taki nie
jestem. Do mnie „miłość” nie pasuje. Ja przede wszystkim nie
znam słowa i uczucia miłości. Nie zważając na moją ciotkę,
wziąłem Julkę na ręce i poszedłem z nią do wujka, gdy
poprosiłem go aby zawiózł ją na pogotowie, odmówił. To zabolało
tak bardzo. Ale to nic. Ja jestem silny. Ja dopilnuję, żeby jej nic
nie było, żeby wyzdrowiała. Posadziłem ją bezwładną na
krzesełku, założyłem jej conversy i moją kurtkę, po czym sam
się ubrałem. Wziąłem ją z powrotem na ręce i poszedłem w
stronę szpitala. Znajdował się on niecałe 2 km od domu mojej
ciotki. Szedłem powoli, a do moich oczu napłynęły łzy. Ja
pierdziele, jestem chłopakiem, nie mogę się rozpłakać. Chłopaki
nie płaczą. Czemu tak się stało ? Nie wiem, to było silniejsze
ode mnie, a ja emocjonalnie byłem coraz słabszy. Nie chciałem
dopuszczać tego faktu do mojej głowy, ale tak jednak było. Po
kilkunasty minutach doszedłem do szpitala z Julką na rękach. W
wejściu, pielęgniarka, jak mnie zobaczyła, podbiegła z wózkiem i
kazała mi ją na nim posadzić. Nie mówiąc mi nic, pobiegła z nią
do jakiegoś pomieszczenia. Byłem spanikowany, bałem się o nią.
Zbliżyłem się do niej przez ten krótki czas. I kto by pomyślał,
że kiedyś chciałem żeby ze mną była tylko dla jaj. Phi, fajnie
miałem w bani. Karciłem siebie w myślach, ale pomimo tego, nadal
uważnie obserwowałem miejsce do którego wbiegła pielęgniarka z
Julką na wózku. Nagle wyszła stamtąd ta sama kobieta z uśmiechem
na twarzy -Jesteś kimś z rodziny ? -zapytała mnie, i nie wiem
czemu ale skłamałem -Tak, to znaczy nie, to znaczy tak. No jestem
jej chłopakiem. -powiedziałem, nie wiem czemu, ale czułem że
muszę jej tak powiedzieć. -No więc, jesteś z nią jakoś
związany. Więc to jest grypa, ale nie została ona wyleczona we
wcześniejszym stadium. Dobrze że ją przywiozłeś, mogła nawet
umrzeć gdyby nie była leczona.-stałem tam jak zahipnotyzowany. Nie
mogłem w to uwierzyć że ta dziewczyna mogłaby umrzeć. -Dobrze,
ale teraz jest już dobrze, prawda ? -zapytałem lekko, oszołomiony.
Spojrzała na mnie miłym wzrokiem i miałem wrażenie że chciała
by mnie teraz przelecieć gdyby nie fakt że jesteśmy w szpitalu, a
wokół jest dużo ludzi. Boże, jakie ja mam myśli. Ja nie mogę.
Nie myśl o tym ! Jezu jaki ze mnie idiota. Zrobiłbym facepalma, ale
dziwnie by to wyglądało. -Tak, wszystko w porządku. Chyba nie
jesteś z L.A, bo masz inny akcent. -Wow, ale orientacja. Doprawdy.
Normalnie szokobons. -Tja, z Polski. Wiesz, taka Narnia.
-powiedziałem od niechcenia. -Mam kuzynkę w Polsce ! -pisnęła, a
mnie zemdliło. Doprawdy, może i wyglądała ładnie, była młoda,
szczupła, ale wkurwiała mnie. -Fajnie, mogę wejść do Julki ?
-powiedziałem znudzony, a ona tylko się do mnie uśmiechnęła i
pokiwała twierdząco głową. Gdy się obróciłem wpadłem na jakąś
laskę. -Cholera. -zaklnąłem pod nosem po polsku, a dziewczyna
dziwnie się na mnie spojrzała. Zaczęła coś do mnie szprechać po
angielsku, ale szybko ją wyminąłem, nawet nie słuchając co ona
do mnie nawija i poszedłem do pomieszczenia w którym znajdowała
się Julka. Spała, tak słodko wyglądała. Naprawdę. Jak jakiś
aniołek który jest bezbronny. Muszę jakoś załatwić żeby ją
wypisali do soboty, bo mamy samolot o 20.00. Poszedłem do taj
świrniętej pielęgniarki aby dowiedzieć się kto jest lekarzem
prowadzącym, gdy się dowiedziałem skierowałem się do jego
gabinetu. Długo nie musiałem szukać, ponieważ już dość dobrze
poznałem ten szpital, przez ostatnie dwa dni. Zapukałem do drzwi, i
odpowiedział ktoś, zapewne mężczyzna, grubym głosem abym wszedł.
Uczyniłem tą czynność, a za biurkiem ujrzałem siedzącego
młodego mężczyznę, może ok. 35 lat. No dobra. Może nie był
znowu taki młody, ale stary też nie. -Dzień dobry. -przywitałem
się, a on odpowiedział mi tym samym. -Bo widzi pan, jest taka
sprawa. Julka, ona musi być wypisana najpóźniej w sobotę,
ponieważ musimy wrócić do domu, do Polski. Lotu nie da się
przełożyć, i nie chcielibyśmy sprawić zmartwień jej rodzicom.
Dałby się tak ? -lekarz spojrzał na mnie i zaczął mnie dokładnie
obserwować, ale nie wiem co może być takiego ciekawego w
zdołowanym chłopaku, który siedział naprzeciw niego i nic nie
robił. -Hmm.. Postaram się ją wypisać, ale musisz obiecać że
prosto z lotniska, pojedziesz z nią do szpitala. No to jak ? -omfg.
Nie wiedziałem że tak łatwo pójdzie. Myślałem że będzie mi to
utrudniał jeszcze bardziej. -Tak, tak, tak, tak !!! -wydarłem się
a on tylko się skrzywił i od razu zrozumiałem że mam się
zamknąć. -Tu jest szpital, więc nie krzycz, bo to pacjentom
przeszkadza. A teraz idź do domu, bo godziny wizyt się skończyły.
-Oznajmi mi z rozbawieniem w głosie. -A mógłbym jeszcze do niej na
sekundę wstąpić ? -spojrzałem na niego z miną kota ze shreka a
ona tylko się roześmiał i pokiwał twierdząco głową. Ja
zacząłem odprawiać dziki taniec, a on wstał i mnie wypchnął za
drzwi ze śmiechem. Poszedłem jeszcze szybko do Julki, spojrzałem
na nią, i złożyłem na jej policzku słodkiego całusa i poszedłem
do domu. Dochodzą do niego zauważyłem...
cudne *.* nie wytrzymam musze wiedziec co bedzie pozniej!
OdpowiedzUsuńBłagam, niech w końcu coś zacznie się dziać !! Proszę
OdpowiedzUsuńale będzie z Adamem? albo niech pojawi się jakiś nowy chłopak ;)
OdpowiedzUsuńNiech julka zacznie z nim chodzic
OdpowiedzUsuńniech Julka chodzi z Adamem
OdpowiedzUsuńŚwietny ;** Proszę niech następny będzie jak najszybciej :D Proszę ^^
OdpowiedzUsuńbędzie z Adamem ?
OdpowiedzUsuńproszę daj jak najszybciej następny rozdział bo umre z ciekawości!
OdpowiedzUsuńKiedy następny?
OdpowiedzUsuńbedzie jakiś dłuższy teraz ?
OdpowiedzUsuńdopiero teraz zaczełam czytać twojego bloga i to opowiadanie jest bardzo wciągające!
OdpowiedzUsuńkocham tego bloga będzie dziś następny?
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie i wgl. całego tego bloga!*.*
OdpowiedzUsuńjeszcze akiego opowiadanie nie było! przynajmniej nie znalazłam lepszego ;D
OdpowiedzUsuńNIECH BĘDZIE Z ADAMEM ! :D
OdpowiedzUsuńKiedy będzie następne?
OdpowiedzUsuń