niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 12.

Aww.. Dziękuję <3 Ja cież pierdzieleż <3 Jesteście kochani. Wiem że poprzedni rozdział się za bardzo nie podobał, ale musiała akcja się tak potoczyć ponieważ mam inne plany na kolejne rozdziały... Ale na razie nie będę wam zdradzać jakie <3 Kolejny rozdział za 15 komentarzy! <3


...Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. -Powiem ci w domu, okej ? -zapytał, a ja pomyślałam że musi coś ukrywać w związku z nimi. Przystałam na propozycję, a przez resztę podróży nic się nie odzywałam. Weszliśmy do wielkiego domu, a Bezmózgi pociągnął mnie do jakiegoś pokoju...”

...nagle zakręciło mi się w głowie, zrobiło ciemno przed oczami i upadłam. Ocknęłam się na jakimś łóżku, a nade mną nachylała się jakaś kobieta i Adam. Poczułam że chce mi się pić, ale nic się nie odzywałam. Adam jeszcze delikatnie klepał mnie po policzku -człowieku, nie jestem ze stali – fuknęłam, gdy nie przestawał mnie delikatnie bić po nim, normalnie jakby robota zaprogramowali. Spojrzał się na mnie i odskoczył, jakby ducha zobaczył. Nie wiem o co mu chodziło, spojrzałam na kobietę i delikatnie się uśmiechnęła. -Chcesz coś do zjedzenia lub do wypicia ? -zapytała przyjaznym głosem, a ja tylko pokiwałam głową i powiedziałam że chcę wodę. Nie kojarzyłam tego pokoju, poczułam że robi mi się coraz zimniej, więc okryłam się kołdrę, na której leżałam. Podciągnęłam ja sobie do samego nosa, czując męskie perfumy. Zapewne Adama. Adam gdzieś poszedł, więc zostałam sama w pokoju. Po chwili przyszła ta kobieta którą zauważyłam, jak się nade mną nachylała, podała mi wodę i usiadła na kraju łóżka. -Powiedz mi Julciu. Nie pamiętasz Adama czy tylko się zgrywasz ? -zadziwiło mnie jej pytanie, ale pomimo tego że nie chciałam odpowiadać zrobiłam to, bo inaczej mogłabym jakieś nieprzyjemności. -Naprawdę, nie wiem co się wydarzyło za bardzo, nie pamiętam go. Być może przez to że miałam dużo złych wspomnień z nim ? Nie wiem. To jest wszystko takie trudne. Za dużo się dzieje wokół mnie, co mnie zarazem przeraża i nie wiem jak się zachowywać. Nie pamiętam go dokładnie, tylko urywki wspomnień zdołałam sobie przypomnieć. Chciałabym go pamiętać dokładnie, ale się nie da. -powiedziałam z lekkim smutkiem w głosie, a ona spojrzała na mnie współczująco, nienawidzę jak ktoś się tak na mnie patrzy. Wtedy czuję się taka.. hm.. taka jakbym była sierotą. I to dosłownie. Wkurza mnie takie coś ale nic się nie odezwałam. -Wiesz co dziewczyno ? Wierzę ci, choć mało co cię znam. -powiedziała na jednym wydechu. Do pokoju w tym momencie wszedł Adam i oświecił światło, ponieważ wcześniej siedzieliśmy przy lampce nocnej. Kobieta spojrzała się na mnie -Boże kochany ! Dziecko ! Ty jesteś cała rozpalona ! Adam ! Idź szybko po termometr, jest w apteczce ! - powiedziała szybkim i przejętym głosem. A ja coraz bardziej opadałam z sił, i czułam że jest mi coraz zimniej. Nie wiedząc kiedy, oczy stały się bardziej ociężałe, i nie wiedząc kiedy zamknęły się same. Nie wiedziałam co się dzieje. Słyszałam wszystkie głosy, ale nic nie widziałam. Nie mogłam podnieść powiek, a co najgorsze nie wiedziałam dlaczego. Bałam się, tak cholernie się bałam. W końcu poddałam się i nie próbowałam ich otwierać, nie wiedząc kiedy straciłam przytomność. Tak mi się wydawało przynajmniej....
*OCZAMI ADAMA*
Jak wróciłem zobaczyłem leżącą Julkę z zamkniętymi oczami, leżała bezwładnie. Błagam, żeby jej tylko nic nie było ! Tylko tyle chcę ! Ona musi żyć ! Ale tak właściwie, to czemu ja panikuje od razu ? Może po prostu się przeziębiła ? Mogła złapać jakąś infekcje w szpitalu, a teraz się rozchorowała. Podszedłem do mojej ciotki z całą apteczką, bo nie chciało mi się w niej szukać termometru, po czym podałem jej ją. Spojrzała na mnie z zabijającym wzrokiem -mówiłam ci żebyś przyniósł termometr który jest w apteczce, a nie całą apteczkę ! -wydarła się na mnie a ja tylko wzruszyłem ramionami i usiadłem na skraju łóżka, i przyglądałem się poczynaniom ciotki. Po kolei, włożyła jej termometr do ucha, i wyciągnęła go, spojrzała na niego -Mój boże ! Ona ma 41 stopni gorączki ! - spojrzała na mnie przerażona – Szybko do szpitala z nią ! -wykrzyknąłem,a ciotka tylko pokręciła przecząco głową. -Nie. Zostanie w domu, za dużo szpitala jak dla niej, na jeden wypad do L.A.- powiedziała a we mnie się zagotowało. Czyżbym się zakochał w Julce ? Nie, to niemożliwe. Ja się NIE zakochuje. Ja taki nie jestem. Do mnie „miłość” nie pasuje. Ja przede wszystkim nie znam słowa i uczucia miłości. Nie zważając na moją ciotkę, wziąłem Julkę na ręce i poszedłem z nią do wujka, gdy poprosiłem go aby zawiózł ją na pogotowie, odmówił. To zabolało tak bardzo. Ale to nic. Ja jestem silny. Ja dopilnuję, żeby jej nic nie było, żeby wyzdrowiała. Posadziłem ją bezwładną na krzesełku, założyłem jej conversy i moją kurtkę, po czym sam się ubrałem. Wziąłem ją z powrotem na ręce i poszedłem w stronę szpitala. Znajdował się on niecałe 2 km od domu mojej ciotki. Szedłem powoli, a do moich oczu napłynęły łzy. Ja pierdziele, jestem chłopakiem, nie mogę się rozpłakać. Chłopaki nie płaczą. Czemu tak się stało ? Nie wiem, to było silniejsze ode mnie, a ja emocjonalnie byłem coraz słabszy. Nie chciałem dopuszczać tego faktu do mojej głowy, ale tak jednak było. Po kilkunasty minutach doszedłem do szpitala z Julką na rękach. W wejściu, pielęgniarka, jak mnie zobaczyła, podbiegła z wózkiem i kazała mi ją na nim posadzić. Nie mówiąc mi nic, pobiegła z nią do jakiegoś pomieszczenia. Byłem spanikowany, bałem się o nią. Zbliżyłem się do niej przez ten krótki czas. I kto by pomyślał, że kiedyś chciałem żeby ze mną była tylko dla jaj. Phi, fajnie miałem w bani. Karciłem siebie w myślach, ale pomimo tego, nadal uważnie obserwowałem miejsce do którego wbiegła pielęgniarka z Julką na wózku. Nagle wyszła stamtąd ta sama kobieta z uśmiechem na twarzy -Jesteś kimś z rodziny ? -zapytała mnie, i nie wiem czemu ale skłamałem -Tak, to znaczy nie, to znaczy tak. No jestem jej chłopakiem. -powiedziałem, nie wiem czemu, ale czułem że muszę jej tak powiedzieć. -No więc, jesteś z nią jakoś związany. Więc to jest grypa, ale nie została ona wyleczona we wcześniejszym stadium. Dobrze że ją przywiozłeś, mogła nawet umrzeć gdyby nie była leczona.-stałem tam jak zahipnotyzowany. Nie mogłem w to uwierzyć że ta dziewczyna mogłaby umrzeć. -Dobrze, ale teraz jest już dobrze, prawda ? -zapytałem lekko, oszołomiony. Spojrzała na mnie miłym wzrokiem i miałem wrażenie że chciała by mnie teraz przelecieć gdyby nie fakt że jesteśmy w szpitalu, a wokół jest dużo ludzi. Boże, jakie ja mam myśli. Ja nie mogę. Nie myśl o tym ! Jezu jaki ze mnie idiota. Zrobiłbym facepalma, ale dziwnie by to wyglądało. -Tak, wszystko w porządku. Chyba nie jesteś z L.A, bo masz inny akcent. -Wow, ale orientacja. Doprawdy. Normalnie szokobons. -Tja, z Polski. Wiesz, taka Narnia. -powiedziałem od niechcenia. -Mam kuzynkę w Polsce ! -pisnęła, a mnie zemdliło. Doprawdy, może i wyglądała ładnie, była młoda, szczupła, ale wkurwiała mnie. -Fajnie, mogę wejść do Julki ? -powiedziałem znudzony, a ona tylko się do mnie uśmiechnęła i pokiwała twierdząco głową. Gdy się obróciłem wpadłem na jakąś laskę. -Cholera. -zaklnąłem pod nosem po polsku, a dziewczyna dziwnie się na mnie spojrzała. Zaczęła coś do mnie szprechać po angielsku, ale szybko ją wyminąłem, nawet nie słuchając co ona do mnie nawija i poszedłem do pomieszczenia w którym znajdowała się Julka. Spała, tak słodko wyglądała. Naprawdę. Jak jakiś aniołek który jest bezbronny. Muszę jakoś załatwić żeby ją wypisali do soboty, bo mamy samolot o 20.00. Poszedłem do taj świrniętej pielęgniarki aby dowiedzieć się kto jest lekarzem prowadzącym, gdy się dowiedziałem skierowałem się do jego gabinetu. Długo nie musiałem szukać, ponieważ już dość dobrze poznałem ten szpital, przez ostatnie dwa dni. Zapukałem do drzwi, i odpowiedział ktoś, zapewne mężczyzna, grubym głosem abym wszedł. Uczyniłem tą czynność, a za biurkiem ujrzałem siedzącego młodego mężczyznę, może ok. 35 lat. No dobra. Może nie był znowu taki młody, ale stary też nie. -Dzień dobry. -przywitałem się, a on odpowiedział mi tym samym. -Bo widzi pan, jest taka sprawa. Julka, ona musi być wypisana najpóźniej w sobotę, ponieważ musimy wrócić do domu, do Polski. Lotu nie da się przełożyć, i nie chcielibyśmy sprawić zmartwień jej rodzicom. Dałby się tak ? -lekarz spojrzał na mnie i zaczął mnie dokładnie obserwować, ale nie wiem co może być takiego ciekawego w zdołowanym chłopaku, który siedział naprzeciw niego i nic nie robił. -Hmm.. Postaram się ją wypisać, ale musisz obiecać że prosto z lotniska, pojedziesz z nią do szpitala. No to jak ? -omfg. Nie wiedziałem że tak łatwo pójdzie. Myślałem że będzie mi to utrudniał jeszcze bardziej. -Tak, tak, tak, tak !!! -wydarłem się a on tylko się skrzywił i od razu zrozumiałem że mam się zamknąć. -Tu jest szpital, więc nie krzycz, bo to pacjentom przeszkadza. A teraz idź do domu, bo godziny wizyt się skończyły. -Oznajmi mi z rozbawieniem w głosie. -A mógłbym jeszcze do niej na sekundę wstąpić ? -spojrzałem na niego z miną kota ze shreka a ona tylko się roześmiał i pokiwał twierdząco głową. Ja zacząłem odprawiać dziki taniec, a on wstał i mnie wypchnął za drzwi ze śmiechem. Poszedłem jeszcze szybko do Julki, spojrzałem na nią, i złożyłem na jej policzku słodkiego całusa i poszedłem do domu. Dochodzą do niego zauważyłem...

16 komentarzy:

  1. cudne *.* nie wytrzymam musze wiedziec co bedzie pozniej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Błagam, niech w końcu coś zacznie się dziać !! Proszę

    OdpowiedzUsuń
  3. ale będzie z Adamem? albo niech pojawi się jakiś nowy chłopak ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech julka zacznie z nim chodzic

    OdpowiedzUsuń
  5. niech Julka chodzi z Adamem

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny ;** Proszę niech następny będzie jak najszybciej :D Proszę ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. będzie z Adamem ?

    OdpowiedzUsuń
  8. proszę daj jak najszybciej następny rozdział bo umre z ciekawości!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  10. bedzie jakiś dłuższy teraz ?

    OdpowiedzUsuń
  11. dopiero teraz zaczełam czytać twojego bloga i to opowiadanie jest bardzo wciągające!

    OdpowiedzUsuń
  12. kocham tego bloga będzie dziś następny?

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham to opowiadanie i wgl. całego tego bloga!*.*

    OdpowiedzUsuń
  14. jeszcze akiego opowiadanie nie było! przynajmniej nie znalazłam lepszego ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. NIECH BĘDZIE Z ADAMEM ! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy będzie następne?

    OdpowiedzUsuń