Tak, wiem, wiem. Tamten rozdział schrzaniłam, nie wiem dlaczego tak się stało. Może przez to że miałam zbyt mało weny i kłótnie z ważnymi dla mnie osobami ? Nie wiem. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Przykro mi. Mam nadzieję że ten rozdział wam się spodoba. I proszę powiedzieć co sądzicie o tym abym blogu założyła stronę na fb ? Tam informowałabym kiedy będą dodane rozdziały, i dodawałabym kilka zdjęć. Co wy na to ? Hmm ? Oczywiście rozdziałów nie dodawałabym tam. :)
„...Rozmiar
stanika podpowiedziała mi ciocia. Ha ha ha ha ha-
wskazując palcem walizkę, roześmiał się a ja po raz kolejny
spiorunowałam go wzrokiem. Podeszłam do walizki i zaczęłam w niej
grzebać, w końcu znalazłam majtki i stanik. Wstałam i odwracając
się...”
…wpadłam na Adama, który chwycił mnie za biodra.
Odepchnęłam go i ruszyłam z powrotem do łazienki. Odwinęłam
bandaż, a z ran nie sączyła się już krew, następnie odkręciłam
wodę i poczułam ciepłe krople na mojej szyi. Ciepła woda była
dla mnie taka kojąca, przy niej wszystkie wspomnienia z dzisiaj,
wszystkie troski, zaniedbania zniknęły. Dosłownie wszystko
zniknęło. Umyłam jeszcze głowę i zakręciłam lecącą wodę.
Wyszłam spod prysznica i szybko wytarłam się ręcznikiem, po czym
zaczęłam starannie rozczesywać mokre włosy, po czym zrobiłam z
nich warkocz, i wyszłam z łazienki kierując się do naszej
„sypialni”. Adam leżał i grzebał coś w telefonie, jak zresztą
cały czas. Nie wiem co takiego można znaleźć w tym urządzeniu,
co zajmuje ci cały dzień, ale na pewno nic wartego mojej uwagi. Bez
żadnego słowa, położyłam się i przykryłam kołdrą, następnie
zgasiłam lampkę z mojej strony i odwróciłam się do niego
plecami. Nic się nie odezwał czym sprawił mi wielką przyjemność,
a dzięki temu po chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza
~.~.~
Budząc
się poczułam że na moim biodrze spoczywa jakiś ciężar,
spojrzałam w dół, a na moim ciele leżała ręka Adama. Zdjęłam
lekko jego rękę, nie chcąc go obudzić, bo od razu by zaczął
mnie wkurzać swoimi jakimiś tekstami. Jednak moje starania poszły
na marne, otwierając zaspane oczy spojrzał na mnie i się
uśmiechnął. Boże wygląda jak dziecko z przedszkola -pomyślałam
i nic się nie odzywając wziąwszy pierwsze lepsze ubrania z walizki
poszłam do ubikacji wykonać poranną toaletę. Ubrałam
się, uczesałam i zrobiłam
delikatny makijaż, po czym poszłam do naszej „sypialni”
-zamówiłeś jakieś jedzenie do pokoju ? -zapytałam bez
entuzjazmu, a on tylko pokiwał przecząco głową, i wziął
słuchawkę od telefonu hotelowego i zaczął składać zamówienie.
- a ty co byś chciała ? -zapytał obojętnym tonem. -niech będą
naleśniki z czekoladą i sok pomarańczowy. -powiedziałam znudzona,
i położyłam się na łóżku, wpatrując się w sufit. Adam po
złożeniu zamówienia poinformował mnie że za jakieś 20 minut
powinni dostarczyć nam „dostarczyć” śniadanie, po czym
skierował się w stronę ubikacji. Ja bez jakiegokolwiek blasku w
oczach patrzyłam nadal w sufit, do czasu gdy nie usłyszałam
pukania do drzwi. Ociężale podniosłam się z łóżka, i w
drzwiach zastałam jakąś panienkę, którą kojarzyłam ze
szpitala. -W czym mogę pani pomóc ? -zapytałam bez żadnych
emocji. -Dzień dobry się najpierw mówi. -powiedziała u kąśliwie,
i patrzyła na mnie wyczekująco, a ja zrobiłam zdziwioną minę. -W
takim razie, umówiłam się z Adamem. Możesz go prosić ?
-powiedziała równie wrednie. - Powiedz mi tylko jak masz na imię,
i pójdę się go zapytać. - powiedziałam znudzona, a ona na mnie
spojrzała się dumnie wypinając do przodu jakby ją coś ukłuło w
tyłek. - Alice -powiedziała i zaczęła przyglądać się
paznokciom. Ja przymknęłam drzwi, i skierowałam się w stronę
ubikacji. Chciałam zapukać, ale zamiast tego oberwałam nimi prosto
w czoło. Chwyciłam się za nie delikatnie, i zachwiałam, ale na
szczęście utrzymałam równowagę. -O Adam. Jakaś Alice mówi że
jest z Tobą umówiona. Możesz szybciej do niej wyjść bo mdli mnie
na jej widok. -skrzywiłam się mówiąc to przy okazji, trzymając
jeszcze za bolące czoło. -To jest chyba ta pielęgniarka ze
szpitala, tak ją skojarzyłam. -dodałam, a on wybałuszył oczy.
-Ćśś. -powiedział przykładając palec do ust, wychylając się w
stronę drzwi. -Mówiłaś coś że jestem wolny czy coś ? -zapytał
szeptem. -Nie- odpowiedziałam normalnym głosem. Spojrzał się na
mnie błagalnie. Po czym chwycił za rękę i wciągnął do
ubikacji. -Posłuchaj Julka. -powiedział przyciszonym głosem,
zamykając w tym momencie drzwi na klamkę. -mam do ciebie prośbę.
Jeżeli będziemy znajdować się w jej pobliżu, udawaj moją
dziewczynę, a po powrocie do Polski dam ci spokój. Może być ?
-powiedział. Hmm.. no w sumie to nie jest zły pomysł. W końcu
dzisiaj wyjeżdżamy, jutro najpóźniej przed południem będziemy w
Polsce. Jakoś wytrzymam. -Okey. Ale dajesz mi spokój całkowicie.
Przyjeżdżamy do Polski, w ogóle się nie znamy. Dobrze ?
-zapytałam, a on tylko kiwnął głową, i złapawszy mnie za rękę,
poszliśmy w stronę Alice. - Skarbie, coś ci się pomyliło. Nie
jest z tobą umówiony. -powiedziałam, a ona spojrzała się na
nasze dłonie które były razem splecione. -Niech was szlag. ! -
krzyknęła i zaczęła uciekać, przy okazji łamiąc obcas od
jednego buta. Klęła coś jeszcze, ale Adam zaczął się śmiać,
po czym poszedł się ubrać.
Gdy wychodził z łazienki, rozbrzmiało pukanie do drzwi, wstałam i
szybkim krokiem poszłam otworzyć. Stał w nich kelner, ze stolikiem
na kółkach. Uśmiechał się szeroko. Był ubrany w zielony
mundurek, czarne buty, białą koszulę. Miał ciemnego koloru włosy,
ładny uśmiech, ciemną karnację. -Oto wasze zamówienie.
-powiedział piskliwym głosem, a ja nie mogłam się powstrzymać od
parsknięcia śmiechem. Adam podszedł, i zrobił zdziwioną minę, a
ja tylko pokiwałam przecząco głową, aby on nie zrobił z siebie
durnia. -Adam daj panu napiwek. -powiedziałam rozbawionym głosem,
po czym wyciągną, niewiadomą dla mnie gotówkę. -dziękuję.
-powiedział kelner, a Adam wprowadzając wózek z jedzeniem, zamknął
nogą drzwi, po czym oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem, co
tamten kelner na pewno usłyszał. Zaczęliśmy jeść śniadanie.
-Adam ? Jaka ja byłam wcześniej ? -zapytałam nie wiedząc kiedy,
miałam ochotę teraz strzelić sobie samej strzelbą w głowę, ale
dziwnie by to wyglądało. Adam natomiast zrobił zdziwioną minę,
i zastanawiał się chwilę. -Hmm.. No więc.. Jak by to ująć..
Powiedzmy tak. Byłaś wygadana, pyskata, wredna, zimna, niedostępna,
potrafiłaś dogadać... Nie wiem co jeszcze, naprawdę. -powiedział
i nachylił się nad swoją jajecznicą. Ja natomiast odpowiedziałam
krótkie „aha” i nic się już nie odzywałam, i w spokoju
dokończyłam moje naleśniki. -O której mamy samolot ? -zapytałam
gdy skończyłam moje śniadanie. - O 17 musimy być na lotnisku.
-odpowiedział a ja odruchowo spojrzałam na zegarek w telefonie,
wskazywał on godzinę 14.12. To mam jeszcze trochę czasu –
pomyślałam. Wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer do
mojej mamy. Nie wiem czemu, ale mało co ją pamiętając, tęskniłam
za nią. I to bardzo. -Halo ? -zapytał kobiecy głos, a ja nie
wiedziałam co się odezwać. -Czeeść, to ja Julka. -powiedziałam
miłym głosem. -O Julciu, słonko ! Czemu ty się nie odzywałaś ?!
Tak się martwiliśmy z tatą ! -powiedziała, a w moim gardle
powstała wielka guła. -Ymm.. no bo byłam w szpitalu. Grypa jakaś,
chyba w samolocie się zaraziłam. Przepraszam. -powiedziałam
pierwsze co mi wpadło do głowy. W słuchawce zapadła głucha
cisza. -Ahm. A powiedz, ile ty byłaś w tym szpitalu ? -zapytała.
-Chyba jakieś 4 dni. Dzisiaj dopiero odzyskałam telefon. Adam do
was nie dzwonił bo.. bo.. bo nie chciał was martwić !
-powiedziałam nie wiedząc dlaczego okłamuję moją mamę. Nie
zasługiwała na to, nie powinnam a jednak to robiłam. -Wiesz mamo ?
Ja muszę kończyć, i pomóc Adamowi wydostać się z.. łazienki
bo.. bo utknął w niej ! Naprawdę przepraszam. Dzisiaj wylatujemy,
jak będziemy wylatywać dam ci znać. Paa ! -powiedziałam i
rozłączyłam się nie czekając nawet na jej odpowiedź. -A więc,
utknąłem w łazience ? -powiedział niespodziewanie Adam, a ja
szybko złapałam się za serce, ponieważ mnie wystraszył. -Tak.
Więc czemu tu jesteś ? -odpowiedziałam ironicznie. -jak chcesz,
mogę się zatrzasnąć z tobą w niej. Jeśli tylko chcesz. -
powiedział, a ja udawałam myślę. -Hmm.. no to całkiem fajny
pomysł. Odpowiedź brzmi NIE.- zbiłam go z pantałyku, po czym
skierowałam się w stronę łóżka, i położyłam się na nim,
gapiąc w sufit. Po chwili Adam położył się obok mnie gapiąc się
w swój telefon. Wzięłam z niego przykład i już po chwili grałam
sobie w „Bounce Tales” szło mi całkiem nieźle, dopóki nie
rozbrzmiało pukanie do drzwi, spojrzeliśmy na siebie.-Bądźmy
cicho, to sobie pójdzie. -powiedział szeptem. Widocznie nie tylko
ja nie chciałam gości w tym momencie. Ponownie rozbrzmiało
pukanie, spojrzeliśmy na siebie po raz kolejny, i teraz zauważyłam
że ma zielone oczy. Ładne zielone oczka, naprawdę śliczne. Ale
nie będę się tak rozmarzała nad jego oczami, gdy ktoś puka do
drzwi. -Udawajmy że uprawiamy seks. Ten ktoś wtedy pójdzie sobie.
- powiedział a na jego twarzy powstał momentalnie wielki uśmiech.
Ja się skrzywiłam. -No nie wiem.. Nie sądzisz że to może być
trochę dziwne ? -zapytałam a on momentalnie spochmurniał. -Inny
pomysł. W telefonie mam internet. Włączmy jakiegoś pornola, i nie
będziemy musieli udawać. Hmm ? -zapytał ponownie szeptem, a ja
tylko kiwnęłam twierdząco głową. Po niecałej minucie było
słychać jęki i krzyki. Razem z Adamem zaczęliśmy się śmiać w
poduszki, nie wiadomo z jakiego powodu. Ponowne pukanie już nie
rozbrzmiało, a Adam wyłączył „film”. Spojrzeliśmy na siebie
i ponownie wybuchliśmy śmiechem. Spojrzałam na telefon, aby
zorientować się która godzina. Była 16.30. -Adam ! Za pół
godziny musimy być na lotnisku ! -wykrzyczałam i oboje poderwaliśmy
się szybko z łóżka, i zaczęliśmy biegać jak opętani. Ja
szybko pobiegłam do ubikacji po pozostawione wczoraj tam rzeczy, a
Adam zaraz za mną zrobił to samo. Szybko zasunęliśmy walizki, i
wybiegliśmy z pokoju, i biegiem po schodach do recepcji. Adam
zaczął załatwiać sprawy z wyrejestrowaniem. -Warto było się
spóźnić ? -zapytał recepcjonista. A my w momencie spojrzeliśmy
na siebie wybałuszając oczy. Adam przyjął postawę luzaka. -Wie
Pan jaka ona jest dobra w łóżku ?! Nawet pan sobie nie wyobraża.
Ja mógłbym tu nawet zostać przez kolejny tydzień gdybym mógł
tylko z nią być w łóżku. Ale sprawy wzywają niestety.
-powiedział, a ja spaliłam cegłę, a po chwili kopnęłam go w
kostkę z całej siły. Spojrzał na mnie rozbawionym spojrzeniem i
dokończył sprawy związane z wyrejestrowaniem. Szybko pobiegliśmy
do taksówki, i podaliśmy miejsce na które miał nas zawieźć
kierowca. Po kilku minutach jazdy, wparowaliśmy szybko na lotnisko,
na szczęście odprawa dopiero się zaczęła. Stanęliśmy w
kolejce, w duchu modląc się, abyśmy nie pomylili chcek-in'u. Wtedy
byłaby jazda. Po całej odprawie usiedliśmy w samolocie na
fotelach. Cały czas przebywaliśmy w ciszy, jakby nam języki
poucinali. -Musiałeś mówić takie bzdury temu recepcjoniście ?
-zapytałam w końcu, nie wytrzymując tej ciszy. On spojrzał na
mnie tylko rozbawionym spojrzeniem. -Hmm.. Tak jakoś. A co nie
podobała ci się moja mowa ? -zapytał z lekka urażony a ja miałam
ochotę mu strzelić w ten głupi łeb. -Nie, nie podobała. Wiesz
jak ja się czułam ?! Jak jakaś kompletna idiotka. Równie mogłeś
odpowiedzieć tylko „Tak, warto” i nic więcej. -powiedziałam
cała w nerwach, a on....
a on ?? :D
OdpowiedzUsuńWięcej!!
OdpowiedzUsuńSzybciej, szybciej, szybciej <3
OdpowiedzUsuńJeeeszcze *.*
OdpowiedzUsuńwięcej dawaj !
OdpowiedzUsuńczekam na następny :*
OdpowiedzUsuńboże ale jestem ciekawa !!!
OdpowiedzUsuńto ze ona cały czas musi udawać jego dziewczyne robi się nudne ;//
OdpowiedzUsuńnudna to ty jesteś ...
Usuńbędą razem ?
OdpowiedzUsuńwiem ze to już nie ja pierwsza pisze ale mają być razem!!
OdpowiedzUsuńjak zwykle fajne /Ola
OdpowiedzUsuńa po cholere piszesz to "/Ola" ?? jakby to kogoś obchodziło jak masz na imie ;/
OdpowiedzUsuńhahahaha nawet nie umiesz komentarza do posta napisać :D /Ola
Usuńa ty na pytanie nie umiesz odpowiedzieć?
Usuńbo lubie wystarczy? :D
Usuńojj nie podpisałaś się :CC
Usuń/Ola :D skończ już :*
Usuńdawaj dalej :**
OdpowiedzUsuńdawaj next <3
OdpowiedzUsuńmają być razem!!
OdpowiedzUsuńdodasz coś ?
OdpowiedzUsuńUuuu...dawno mnie tutaj nie było...mało się zmieniło...szczerze ta historyjka z LA trochę się popsuła...na początku było fajnie i wgl świetny motyw ale potem zostało to troche źle poprowadzone... nie mniej jednak całkiem przyjemnie mi się to czytało i czekam na dalszy ciąg wraz z innymi czytelniczkami.:).
OdpowiedzUsuńPS. Może niektórym osobom mój komentarz się nie spodoba, ale myślę że się na mnie nie obrazisz za kilka słów krytyki ;d