sobota, 23 marca 2013

Rozdział 15.

Tak, wiem, wiem. Tamten rozdział schrzaniłam, nie wiem dlaczego tak się stało. Może przez to że miałam zbyt mało weny i kłótnie z ważnymi dla mnie osobami ? Nie wiem. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Przykro mi. Mam nadzieję że ten rozdział wam się spodoba. I proszę powiedzieć co sądzicie o tym abym blogu założyła stronę na fb ? Tam informowałabym kiedy będą dodane rozdziały, i dodawałabym kilka zdjęć. Co wy na to ? Hmm ? Oczywiście rozdziałów nie dodawałabym tam. :)

...Rozmiar stanika podpowiedziała mi ciocia. Ha ha ha ha ha- wskazując palcem walizkę, roześmiał się a ja po raz kolejny spiorunowałam go wzrokiem. Podeszłam do walizki i zaczęłam w niej grzebać, w końcu znalazłam majtki i stanik. Wstałam i odwracając się...”

wpadłam na Adama, który chwycił mnie za biodra. Odepchnęłam go i ruszyłam z powrotem do łazienki. Odwinęłam bandaż, a z ran nie sączyła się już krew, następnie odkręciłam wodę i poczułam ciepłe krople na mojej szyi. Ciepła woda była dla mnie taka kojąca, przy niej wszystkie wspomnienia z dzisiaj, wszystkie troski, zaniedbania zniknęły. Dosłownie wszystko zniknęło. Umyłam jeszcze głowę i zakręciłam lecącą wodę. Wyszłam spod prysznica i szybko wytarłam się ręcznikiem, po czym zaczęłam starannie rozczesywać mokre włosy, po czym zrobiłam z nich warkocz, i wyszłam z łazienki kierując się do naszej „sypialni”. Adam leżał i grzebał coś w telefonie, jak zresztą cały czas. Nie wiem co takiego można znaleźć w tym urządzeniu, co zajmuje ci cały dzień, ale na pewno nic wartego mojej uwagi. Bez żadnego słowa, położyłam się i przykryłam kołdrą, następnie zgasiłam lampkę z mojej strony i odwróciłam się do niego plecami. Nic się nie odezwał czym sprawił mi wielką przyjemność, a dzięki temu po chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza
~.~.~
Budząc się poczułam że na moim biodrze spoczywa jakiś ciężar, spojrzałam w dół, a na moim ciele leżała ręka Adama. Zdjęłam lekko jego rękę, nie chcąc go obudzić, bo od razu by zaczął mnie wkurzać swoimi jakimiś tekstami. Jednak moje starania poszły na marne, otwierając zaspane oczy spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Boże wygląda jak dziecko z przedszkola -pomyślałam i nic się nie odzywając wziąwszy pierwsze lepsze ubrania z walizki poszłam do ubikacji wykonać poranną toaletę. Ubrałam się, uczesałam i zrobiłam delikatny makijaż, po czym poszłam do naszej „sypialni” -zamówiłeś jakieś jedzenie do pokoju ? -zapytałam bez entuzjazmu, a on tylko pokiwał przecząco głową, i wziął słuchawkę od telefonu hotelowego i zaczął składać zamówienie. - a ty co byś chciała ? -zapytał obojętnym tonem. -niech będą naleśniki z czekoladą i sok pomarańczowy. -powiedziałam znudzona, i położyłam się na łóżku, wpatrując się w sufit. Adam po złożeniu zamówienia poinformował mnie że za jakieś 20 minut powinni dostarczyć nam „dostarczyć” śniadanie, po czym skierował się w stronę ubikacji. Ja bez jakiegokolwiek blasku w oczach patrzyłam nadal w sufit, do czasu gdy nie usłyszałam pukania do drzwi. Ociężale podniosłam się z łóżka, i w drzwiach zastałam jakąś panienkę, którą kojarzyłam ze szpitala. -W czym mogę pani pomóc ? -zapytałam bez żadnych emocji. -Dzień dobry się najpierw mówi. -powiedziała u kąśliwie, i patrzyła na mnie wyczekująco, a ja zrobiłam zdziwioną minę. -W takim razie, umówiłam się z Adamem. Możesz go prosić ? -powiedziała równie wrednie. - Powiedz mi tylko jak masz na imię, i pójdę się go zapytać. - powiedziałam znudzona, a ona na mnie spojrzała się dumnie wypinając do przodu jakby ją coś ukłuło w tyłek. - Alice -powiedziała i zaczęła przyglądać się paznokciom. Ja przymknęłam drzwi, i skierowałam się w stronę ubikacji. Chciałam zapukać, ale zamiast tego oberwałam nimi prosto w czoło. Chwyciłam się za nie delikatnie, i zachwiałam, ale na szczęście utrzymałam równowagę. -O Adam. Jakaś Alice mówi że jest z Tobą umówiona. Możesz szybciej do niej wyjść bo mdli mnie na jej widok. -skrzywiłam się mówiąc to przy okazji, trzymając jeszcze za bolące czoło. -To jest chyba ta pielęgniarka ze szpitala, tak ją skojarzyłam. -dodałam, a on wybałuszył oczy. -Ćśś. -powiedział przykładając palec do ust, wychylając się w stronę drzwi. -Mówiłaś coś że jestem wolny czy coś ? -zapytał szeptem. -Nie- odpowiedziałam normalnym głosem. Spojrzał się na mnie błagalnie. Po czym chwycił za rękę i wciągnął do ubikacji. -Posłuchaj Julka. -powiedział przyciszonym głosem, zamykając w tym momencie drzwi na klamkę. -mam do ciebie prośbę. Jeżeli będziemy znajdować się w jej pobliżu, udawaj moją dziewczynę, a po powrocie do Polski dam ci spokój. Może być ? -powiedział. Hmm.. no w sumie to nie jest zły pomysł. W końcu dzisiaj wyjeżdżamy, jutro najpóźniej przed południem będziemy w Polsce. Jakoś wytrzymam. -Okey. Ale dajesz mi spokój całkowicie. Przyjeżdżamy do Polski, w ogóle się nie znamy. Dobrze ? -zapytałam, a on tylko kiwnął głową, i złapawszy mnie za rękę, poszliśmy w stronę Alice. - Skarbie, coś ci się pomyliło. Nie jest z tobą umówiony. -powiedziałam, a ona spojrzała się na nasze dłonie które były razem splecione. -Niech was szlag. ! - krzyknęła i zaczęła uciekać, przy okazji łamiąc obcas od jednego buta. Klęła coś jeszcze, ale Adam zaczął się śmiać, po czym poszedł się ubrać. Gdy wychodził z łazienki, rozbrzmiało pukanie do drzwi, wstałam i szybkim krokiem poszłam otworzyć. Stał w nich kelner, ze stolikiem na kółkach. Uśmiechał się szeroko. Był ubrany w zielony mundurek, czarne buty, białą koszulę. Miał ciemnego koloru włosy, ładny uśmiech, ciemną karnację. -Oto wasze zamówienie. -powiedział piskliwym głosem, a ja nie mogłam się powstrzymać od parsknięcia śmiechem. Adam podszedł, i zrobił zdziwioną minę, a ja tylko pokiwałam przecząco głową, aby on nie zrobił z siebie durnia. -Adam daj panu napiwek. -powiedziałam rozbawionym głosem, po czym wyciągną, niewiadomą dla mnie gotówkę. -dziękuję. -powiedział kelner, a Adam wprowadzając wózek z jedzeniem, zamknął nogą drzwi, po czym oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem, co tamten kelner na pewno usłyszał. Zaczęliśmy jeść śniadanie. -Adam ? Jaka ja byłam wcześniej ? -zapytałam nie wiedząc kiedy, miałam ochotę teraz strzelić sobie samej strzelbą w głowę, ale dziwnie by to wyglądało. Adam natomiast zrobił zdziwioną minę, i zastanawiał się chwilę. -Hmm.. No więc.. Jak by to ująć.. Powiedzmy tak. Byłaś wygadana, pyskata, wredna, zimna, niedostępna, potrafiłaś dogadać... Nie wiem co jeszcze, naprawdę. -powiedział i nachylił się nad swoją jajecznicą. Ja natomiast odpowiedziałam krótkie „aha” i nic się już nie odzywałam, i w spokoju dokończyłam moje naleśniki. -O której mamy samolot ? -zapytałam gdy skończyłam moje śniadanie. - O 17 musimy być na lotnisku. -odpowiedział a ja odruchowo spojrzałam na zegarek w telefonie, wskazywał on godzinę 14.12. To mam jeszcze trochę czasu – pomyślałam. Wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer do mojej mamy. Nie wiem czemu, ale mało co ją pamiętając, tęskniłam za nią. I to bardzo. -Halo ? -zapytał kobiecy głos, a ja nie wiedziałam co się odezwać. -Czeeść, to ja Julka. -powiedziałam miłym głosem. -O Julciu, słonko ! Czemu ty się nie odzywałaś ?! Tak się martwiliśmy z tatą ! -powiedziała, a w moim gardle powstała wielka guła. -Ymm.. no bo byłam w szpitalu. Grypa jakaś, chyba w samolocie się zaraziłam. Przepraszam. -powiedziałam pierwsze co mi wpadło do głowy. W słuchawce zapadła głucha cisza. -Ahm. A powiedz, ile ty byłaś w tym szpitalu ? -zapytała. -Chyba jakieś 4 dni. Dzisiaj dopiero odzyskałam telefon. Adam do was nie dzwonił bo.. bo.. bo nie chciał was martwić ! -powiedziałam nie wiedząc dlaczego okłamuję moją mamę. Nie zasługiwała na to, nie powinnam a jednak to robiłam. -Wiesz mamo ? Ja muszę kończyć, i pomóc Adamowi wydostać się z.. łazienki bo.. bo utknął w niej ! Naprawdę przepraszam. Dzisiaj wylatujemy, jak będziemy wylatywać dam ci znać. Paa ! -powiedziałam i rozłączyłam się nie czekając nawet na jej odpowiedź. -A więc, utknąłem w łazience ? -powiedział niespodziewanie Adam, a ja szybko złapałam się za serce, ponieważ mnie wystraszył. -Tak. Więc czemu tu jesteś ? -odpowiedziałam ironicznie. -jak chcesz, mogę się zatrzasnąć z tobą w niej. Jeśli tylko chcesz. - powiedział, a ja udawałam myślę. -Hmm.. no to całkiem fajny pomysł. Odpowiedź brzmi NIE.- zbiłam go z pantałyku, po czym skierowałam się w stronę łóżka, i położyłam się na nim, gapiąc w sufit. Po chwili Adam położył się obok mnie gapiąc się w swój telefon. Wzięłam z niego przykład i już po chwili grałam sobie w „Bounce Tales” szło mi całkiem nieźle, dopóki nie rozbrzmiało pukanie do drzwi, spojrzeliśmy na siebie.-Bądźmy cicho, to sobie pójdzie. -powiedział szeptem. Widocznie nie tylko ja nie chciałam gości w tym momencie. Ponownie rozbrzmiało pukanie, spojrzeliśmy na siebie po raz kolejny, i teraz zauważyłam że ma zielone oczy. Ładne zielone oczka, naprawdę śliczne. Ale nie będę się tak rozmarzała nad jego oczami, gdy ktoś puka do drzwi. -Udawajmy że uprawiamy seks. Ten ktoś wtedy pójdzie sobie. - powiedział a na jego twarzy powstał momentalnie wielki uśmiech. Ja się skrzywiłam. -No nie wiem.. Nie sądzisz że to może być trochę dziwne ? -zapytałam a on momentalnie spochmurniał. -Inny pomysł. W telefonie mam internet. Włączmy jakiegoś pornola, i nie będziemy musieli udawać. Hmm ? -zapytał ponownie szeptem, a ja tylko kiwnęłam twierdząco głową. Po niecałej minucie było słychać jęki i krzyki. Razem z Adamem zaczęliśmy się śmiać w poduszki, nie wiadomo z jakiego powodu. Ponowne pukanie już nie rozbrzmiało, a Adam wyłączył „film”. Spojrzeliśmy na siebie i ponownie wybuchliśmy śmiechem. Spojrzałam na telefon, aby zorientować się która godzina. Była 16.30. -Adam ! Za pół godziny musimy być na lotnisku ! -wykrzyczałam i oboje poderwaliśmy się szybko z łóżka, i zaczęliśmy biegać jak opętani. Ja szybko pobiegłam do ubikacji po pozostawione wczoraj tam rzeczy, a Adam zaraz za mną zrobił to samo. Szybko zasunęliśmy walizki, i wybiegliśmy z pokoju, i biegiem po schodach do recepcji. Adam zaczął załatwiać sprawy z wyrejestrowaniem. -Warto było się spóźnić ? -zapytał recepcjonista. A my w momencie spojrzeliśmy na siebie wybałuszając oczy. Adam przyjął postawę luzaka. -Wie Pan jaka ona jest dobra w łóżku ?! Nawet pan sobie nie wyobraża. Ja mógłbym tu nawet zostać przez kolejny tydzień gdybym mógł tylko z nią być w łóżku. Ale sprawy wzywają niestety. -powiedział, a ja spaliłam cegłę, a po chwili kopnęłam go w kostkę z całej siły. Spojrzał na mnie rozbawionym spojrzeniem i dokończył sprawy związane z wyrejestrowaniem. Szybko pobiegliśmy do taksówki, i podaliśmy miejsce na które miał nas zawieźć kierowca. Po kilku minutach jazdy, wparowaliśmy szybko na lotnisko, na szczęście odprawa dopiero się zaczęła. Stanęliśmy w kolejce, w duchu modląc się, abyśmy nie pomylili chcek-in'u. Wtedy byłaby jazda. Po całej odprawie usiedliśmy w samolocie na fotelach. Cały czas przebywaliśmy w ciszy, jakby nam języki poucinali. -Musiałeś mówić takie bzdury temu recepcjoniście ? -zapytałam w końcu, nie wytrzymując tej ciszy. On spojrzał na mnie tylko rozbawionym spojrzeniem. -Hmm.. Tak jakoś. A co nie podobała ci się moja mowa ? -zapytał z lekka urażony a ja miałam ochotę mu strzelić w ten głupi łeb. -Nie, nie podobała. Wiesz jak ja się czułam ?! Jak jakaś kompletna idiotka. Równie mogłeś odpowiedzieć tylko „Tak, warto” i nic więcej. -powiedziałam cała w nerwach, a on....

23 komentarze:

  1. Szybciej, szybciej, szybciej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeeszcze *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. więcej dawaj !

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. boże ale jestem ciekawa !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. to ze ona cały czas musi udawać jego dziewczyne robi się nudne ;//

    OdpowiedzUsuń
  7. będą razem ?

    OdpowiedzUsuń
  8. wiem ze to już nie ja pierwsza pisze ale mają być razem!!

    OdpowiedzUsuń
  9. jak zwykle fajne /Ola

    OdpowiedzUsuń
  10. a po cholere piszesz to "/Ola" ?? jakby to kogoś obchodziło jak masz na imie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha nawet nie umiesz komentarza do posta napisać :D /Ola

      Usuń
    2. a ty na pytanie nie umiesz odpowiedzieć?

      Usuń
    3. bo lubie wystarczy? :D

      Usuń
    4. ojj nie podpisałaś się :CC

      Usuń
    5. /Ola :D skończ już :*

      Usuń
  11. dawaj dalej :**

    OdpowiedzUsuń
  12. dawaj next <3

    OdpowiedzUsuń
  13. mają być razem!!

    OdpowiedzUsuń
  14. dodasz coś ?

    OdpowiedzUsuń
  15. Uuuu...dawno mnie tutaj nie było...mało się zmieniło...szczerze ta historyjka z LA trochę się popsuła...na początku było fajnie i wgl świetny motyw ale potem zostało to troche źle poprowadzone... nie mniej jednak całkiem przyjemnie mi się to czytało i czekam na dalszy ciąg wraz z innymi czytelniczkami.:).
    PS. Może niektórym osobom mój komentarz się nie spodoba, ale myślę że się na mnie nie obrazisz za kilka słów krytyki ;d

    OdpowiedzUsuń