piątek, 29 marca 2013

Rozdział 17.

Emilko przepraszam. Miał być o wiele dłuższy, ale delikatnie mówiąc, wena mi spierdoliła, i zdążyłam tylko tyle napisać. Ale ważne że jest dłuższy od poprzedniego rozdziału ! Jeszcze jedna sprawa. JEDEN czytający ma pozostawić JEDEN komentarz, ponieważ fakt że będzie dana liczba komentarzy nie zmienia faktu że 3/4 komentarzy dodała jedna osoba. A skąd to wiem że jest taka sytuacja ? Dajmy na to dzisiaj jest 28.02.2013 są 3 komentarze, i tak przez 2 dni. Aż tu nagle pojawia się około 20 nowych komentarzy dodawanych co minutę. Podejrzane, prawda ? Więc, to jest trochę nie fair i czuję się wtedy w pewien sposób oszukana. 
Kolejny za 15 komentarzy.
A ja tylko chwilę zaczęłam się zastanawiać. -No tak przez mgłę. Dzisiaj w samolocie mi się o niej śniło coś strasznego. Chyba przez to mi się przypomniała po trochu. -powiedziałam, a on tylko kiwnął głową. Przeszliśmy jeszcze kilkanaście metrów i znaleźliśmy się pod szkołą...”

… po czym zobaczyłam że znajduje się tam dużo harcerzy. Spojrzałam na Emila pytająco. -Mieliście jechać do Włoch na wycieczkę, ale Adam pomylił samoloty i wylądowaliście w L.A. A kiedy wy mieliście być we Włoszech to tutaj, mieli być harcerze. Rozumiesz ? -zapytał -Yhm -odpowiedziałam przy okazji lekko kiwając głową. Weszliśmy do szkoły, i była ogromna. Po prawej stronie od wejścia znajdowało się wejście na salę gimnastyczną i szatnie. Po Lewej natomiast nie było nic. Idąc cały czas prosto weszlibyśmy na schody prowadzące na górę, przy których była barierka. Podeszliśmy bliżej i zauważyłam że po oby stronach znajdują się schody, prowadzące na dół. Zeszliśmy po nich i zobaczyłam drzwi na których widniał napis „SZATNIA” skręciliśmy w lewo, po czym zauważyłam pozamykane kraty, a naprzeciw nich znajdowały się drzwi z napisem „ŚWIETLICA SZKOLNA” a niedaleko za nimi, gdzieś około 3 metrów kolejne z napisem „STOŁÓWKA SZKOLNA”. -tam nie będziemy wchodzić ponieważ kucharki by nas zaczęły wyzywać i w ogóle. Wiesz, nie ? -powiedział a ja tylko kiwnęłam głową. Poszliśmy teraz w górę, i na pierwszym piętrze znajdował się bardzo długi korytarz. Na każdej ścianie znajdowało się po około 20 drzwi. Każde były ponumerowane. -A więc numer pierwszy. Jest to klasa religijna, jak wiadomo uczy w niej ksiądz Władek. Fajny jest, ale najgorzej jak się wkurzy. Wtedy daje popalić. -powiedział i się zaśmiał. -Klasa numer dwa. -pokazał na drzwi po przeciwnej stronie. -Tutaj znajduje się klasa języka polskiego. W szkole jest kilka klas od Polskiego. Ta należy do pana Korka. Najbardziej wymagający, a co najgorsze to ty z nim masz, więc strzeż się ! -powiedział, i robił jakieś gestykulacje rękoma. - Klasa numer trzy. Jest to klasa od biologi. Również jak od języka polskiego znajduje się tu kilka takich klas, więc bez obaw. Powiem ci w której masz mniej więcej daną lekcje. Zresztą na planie, masz powypisywane numerki klas w których macie. Ja tylko ci powiem gdzie jaka się znajduje. -powiedział po czym wskazał na kolejne drzwi. -Klasa numer cztery. Geograficzna. Klasa numer pięć matematyczna. Klasa numer sześć językowa... -i zaczął tak wymieniać, a ja całkowicie odpłynęłam. Szłam tylko powolnym krokiem za nim, i przytakiwałam głową, strasznie się nudząc. -czy ty mnie w ogóle słuchasz ?! -powiedział, a raczej pisnął wściekły na mnie. -Emil, nie obraź się, ale tu jest chyba jakieś 100 klas, jak nie więcej. Nie chce mi się słuchać która klasa jest od jakiego przedmiotu. Zrozum to, proszę. -powiedziałam, jakbym się miała zaraz załamać. -Eh.. no dobra, w sumie to nie dziwię ci się. Jestem nudny jak flaki z olejem. -powiedział zawiedziony, i spuścił głowę. -Nie jesteś nudny, tylko po prostu nudne jest to że mówisz mi która klasa do jakiego przedmiotu należy. Po prostu poopowiadaj mi co się wydarzyło przez moje życie. To co o mnie wiesz. Bo teraz jestem taka zagubiona. -powiedziałam, po czym go przytuliłam mocno, i wsadziłam głowę w jego szyję. -No dobra. Ale najpierw chodź do sklepu, a później do altanek. Co ty na to ? Hmm ? -zapytał, i uśmiechnął się szeroko do mnie. - A po co do sklepu ? -zapytałam, zaciekawiona. -No jak to po co ?! Po słonecznik ! -wykrzyczał, a ja wybuchłam śmiechem. On natomiast wzruszył ramionami, i poszedł przed siebie zostawiając mnie samą na środku korytarza. W końcu zerwałam się z miejsca i zaczęłam za nim biec. -No zaczekaj ! Nie mam takiej dobrej kondycji ! -krzyczałam biegnąc, a on tylko śmiał się głośno. -Czemu nie zaczekałeś ?! Wiesz że mam słabą kondycje ! -wykrzyczałam, a właściwie wy piszczałam. -No co ? Ty się ze mnie śmiałaś, to ja na ciebie nie zaczekałem. I vice versa -powiedział na pełnym chilloucie. -Chamstwo. To co ? Idziemy ? -powiedziałam, i tym razem ja ruszyłam na przód. -Jasne. -usłyszałam, i po chwili zobaczyłam Emila obok mnie. Wyszliśmy ze szkoły, a harcerze się na nas dziwnie popatrzyli i coś szeptali sobie do ucha. -Wiesz że jak byłaś mała -powiedział, a ja zaczęłam patrzeć na niego,a on na mnie -to założyłaś nocnik na głowę, i mówiłaś że jesteś astronautą ? -dokończył i wybuchł śmiechem a ja razem z nim, co spowodowało że na kogoś wpadłam, przez co się przewróciłam. -Uważaj jak chodzisz, co ? -powiedział jakiś chłopak. Podniosłam głowę i zobaczyłam ślicznego bruneta o piwnych oczach. -Raczej ty uważaj. Wyrosłeś jakby spod ziemi. -powiedziałam wstając, i przy okazji otrzepując tyłek z ziemi. -Jestem Alan. A ty ? -zapytał, po czym podał mi rękę, i uśmiechnął się miło. -Julka. Miło mi. - odpowiedziałam, i uśmiechnęłam się najmilej jak potrafiłam. Emil cały czas mi się przyglądał z uniesionymi brwiami, co chwilę przenosząc wzrok na Alana. - Mi również. Wiesz ? Teraz mi się troszkę śpieszy bo muszę pewne sprawy pozałatwiać w tej budzie, ale daj mi twój numer to zadzwonię do ciebie później. Co ty na to ? -powiedział i uśmiechnął się miło. -Lepiej ty mi daj twój. Obiecuję że napiszę do ciebie jeszcze dzisiaj. Hmm ? - powiedziałam, po czym wyciągnęłam telefon a on wyrecytował dziewięcio cyfrowy kod, a ja wpisywałam liczby do telefonu. Zapisałam „Alanek” i pożegnałam się z nim. Z Emilem podali sobie ręce, po czym ruszyłam z moim bratem do sklepu, aby zakupić słonecznik. Jak to brzmi. Żal. Weszliśmy do sklepu, a ludzie od razu skupili na nas spojrzenia. Spojrzałam na Emila pytającym spojrzeniem, a on tylko poruszył niemo ustami „później” i podszedł do lady ze słonecznikiem w ręku, po czym zapłacił i wyszliśmy ze sklepu. -No więc o co im chodziło ? -zapytałam, a on tylko zaczął się śmiać i otwarł słonecznik, po czym podstawił mi go pod nos. -No bo widzisz. Zawsze było tak, że ja nigdzie nie chciałem z tobą chodzić, ani ty ze mną. Zawsze się kłóciliśmy, odstawialiśmy jakieś szopki, przez co nasi rodzice musieli się za nas wstydzić. A teraz, na pełnym luzie wchodzimy do sklepu, razem, i to bez żadnych kłótni, z uśmiechami na twarzy, wiedz taka jakby sensacja. W końcu mała miejscowość. -powiedział i uśmiechnął się do mnie promiennie. Odwzajemniłam uśmiech, i wzięłam garść słonecznika, po czym zaczęliśmy się coraz bardziej zbliżać do altan, aż w końcu usiedliśmy na ławeczkach. -Opowiadaj co i jak było w moim życiu. Może coś mi się przypomni.-powiedziałam po czym uśmiechnęłam się zachęcająco.
*OCZAMI ADAMA*
Siedziałem z babcią, i zajadałem się zupą pomidorową, gdy nagle zadzwonił mi telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. „Mama”. Fajnie. Lepszej okazji nie było ? - pomyślałem. -No ? -odezwałem się, z niechęciom po przyłożeniu telefony do ucha. - Kultury trochę dziecko. - powiedziała trochę zgryźliwie, a ja tylko przewróciłem oczami, a moja babcia, spojrzała na mnie z uniesionymi brwiami. Zasłoniłem ręką dół telefonu – pójdę do pokoju obok, dobrze ? - powiedziałem, a w odpowiedzi dostałem pokiwanie twierdząco głową. -Dla ciebie nie muszę mieć już kultury. Nie zapominaj, że zawsze byłem na bocznym planie, i jak by przyjrzeć się z boku tej sprawie można powiedzieć że nigdy nie traktowałaś mnie jak syna. -powiedziałem uszczypliwym głosem, a w telefonie zapadła na chwilę cisza. -Być może tak uważasz, ale tak nie jest. A więc dzwonię do ciebie z propozycją, abyś pojechał z nami do Grecji, ponieważ twój brat chce zostać z tą swoją Vicky. To jak ? Jedziesz ? -powiedziała, dość nie przekonującym głosem, a w mojej głowie zaczęło się kotłować miliony myśli. Nie wiedziałem czy jechać czy nie. Normalny nastolatek pojechałby, i jeszcze w zamian mógłby rodzicom tyłki wylizać, ale nie ja. -Nie. Zostaje w domu. Nigdzie z wami nie jadę. Zresztą, chyba zapomniałaś. Masz tylko jednego syna. Arka. Ja dla was już nie istnieje. Zapamiętaj to raz na zawsze. - powiedziałem, po czym rozłączyłem się i rzuciłem telefon na pobliski fotel. Wróciłem do babci, z zamiarem skończenia pomidorówki. - Matka zdzwoniła ? -zapytała gdy już miałem skierować trzecią łyżkę zupy do swoich ust. -Ta, niestety. Powiedziałem co myślałem i się rozłączyłem. -odpowiedziałem bez jakiegokolwiek entuzjazmu w głosie. -Co ona znowu chciała ? -zapytała. W mojej babci właśnie to najbardziej ceniłem że była po mojej stronie bez względu na wszystkich. Zawsze mi pomagała nie patrząc na to czy musi to włożyć dużo wysiłku, czy też nie. -Pytała się, czy chce z nimi jechać do tej Grecji. Oczywiście odmówiłem, i powiedziałem że mają już tylko jednego syna. -wzruszyłem ramionami, a ona spojrzała się na mnie pocieszającym wzrokiem. Dokończyłem zupę, i poszedłem włożyć talerz do zmywarki, po czym poszedłem przytulić się do babci, tak jak za dawnych czasów. Po uściskach skierowałem się do pokoju, aby dokończyć rozpakowywanie. Szło mi to bardzo powolnie, ale po niecałej godzinie skończyłem. Położyłem się na łóżku, kładąc ręce pod głowę. Ciekawe czy Julka myśli o mnie. Przecież nie może o mnie zapomnieć. Jak ona oddawała mi ten pocałunek w L.A. to mógłbym przysiąc że coś do mnie czuje. Mógłbym przysiąc nawet na własne życie. Ciekawe czy wytrzyma ? Chyba nie. Na pewno na którejś przerwie podejdzie do mnie, i zacznie do mnie zagadywać. Ale nie ma tak łatwo. Teraz to ona się będzie starać, nie ja. To przez nią moi wujowie wyjebali mnie z domu bo chciałem jej pomóc. Gdyby nie ona, nie musiałbym szukać dla nas noclegu. Myśli że jest taka fajna, bo udaje niedostępną ? Myli się ta laska. Mogę się założyć, że gdyby ktoś jej postawił drinka dałaby dupy. Zresztą. Czemu miałbym nie spróbować kiedyś tego ? Na jakiejś domówce. Nie wychodzi jej to udawanie za dobrze. Chciałbym zobaczyć jej minę, jakby zobaczyła mnie z jakąś laską. Ciekawe. Niby nie byliśmy razem, ale założyłbym się że byłaby zazdrosna jak diabli. -rozmyślałem tak o Julce, gdy mój telefon znowu zaczął dzwonić. Co za ludzie. -pomyślałem, i odebrałem. -No siema Adam ! -usłyszałem jakiś głos dziewczyny. -Ymm. Kto mówi ? -zapytałem. - No to ja. Aśka. ! -usłyszałem chichot Aśki. -No siemka. Jak tam ? Długo się nie odzywałaś. -powiedziałem miło, po czym oparłem się o ścianę przy łóżku, mimowolnie uśmiechając się sam do siebie. -A no wiesz. Dużo spraw miałam na głowie, wiesz. Fryzjer, kosmetyczka, zakupy. Nie sposób tego ogarnąć. Jeszcze teraz tydzień byłam w Egipcie. Mówię ci masakra – nawijała jak katarynka, a ja w duchu śmiałem się jak opętany. -Ooo, no to ciekawie. Do budy się nie chodzi, tylko wakacje się sobie urządza ?! Jak tak można ?! -śmiałem się do słuchawki, tak samo jak i ona. -A no, tak wyszło, że był lot wolny to sobie wakacje urządziłam. Ej. Mam propozycję. -powiedziała, a ja podniosłem momentalnie brwi. Tak jakoś zawsze miałem że jak gadałem przez telefon, to robiłem miny, jakbym z kimś gadał face to face. -No słucham, jaka to propozycja. -powiedziałem i się zaśmiałem. -Nie mów słucham bo cię wyrucham. -powiedziała i zaczęła się śmiać. -Nie ma problemu. -powiedziałem i zacząłem się śmiać, aż usłyszałem jak moja babcia puka kijem w swój sufit a moją podłogę. -Serio ? Ale przejdźmy do sedna. Co ty na to abyśmy się spotkali w tych altanach w twojej miejscowości ? -powiedziała, ze śmiechem w głosie. -No spoko. Tylko o której ? -zapytałem, uśmiechając się w duchu. -Z tego co wiem to jesteś u babci w sąsiedniej miejscowości. To może na przystanku za 30 minut ? -powiedziała, a ja miałem pewność że już była wyszykowana, i wiedziała że się zgodzę. Inaczej nie zaproponowałaby tak wczesnej godziny spotkania. -Okej. To ja już wychodzę na przystanek. -powiedziałem i pożegnałem się z nią, po czym założyłem moje conversy, wychodząc z domu krzyknąłem babci że wychodzę, po czym skierowałem się na przystanek. Po około 5 minutach oczekiwania na środek transportu, przyjechał autobus, i zawiózł mnie na przystanek na którym miałem się spotkać z Aśką. Gdy wysiadłem z autobusu nikogo nie było na przystanku więc, usiadłem na ławeczce, i czekałem z niecierpliwością. Ciekawe czy się zmieniła jakoś z wyglądu. Zapewne więcej tapety, ale mi to nie przeszkadza, w sumie lubię jak dziewczyny dbają o to, aby wyglądać ładnie. Siedziałem około 10 minut, gdy w końcu ujrzałem moje wybawienie. Autobus w którym jechała Aśka. Skąd wiedziałem że tak jest ? Bo z jej miejscowości był to ostatni możliwy autobus tutaj, na to zadupie. Wysiadła z niego w krótkiej mini, z wyzywającym dekoltem, z którego piersi się wylewały, wysokie buty. Wow normalnie. Szok, wyglądała ślicznie. Jak dla mnie oczywiście. -Heej. Jak ja cię dawno nie widziałam ! - pocałowała mnie w policzek, poczułem jej piersi na mojej klacie. O kuźwa. -No cze. Idziemy do altan ? Hmm ? -powiedziałem, gdy moje oczy w końcu zdołały już unieść wzrok z jej piersi na jej oczy. Pokiwała głową, i chwyciła mnie za rękę, i pociągnęła mnie w stronę naszego miejsca. Dochodząc do altanek zauważyłem Julkę siedzącą z Emilem....

8 komentarzy:

  1. Omomomomomomomomom *.* Tygrysie nie musialas przepraszac ;-) . A rozdzialik swietny ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zwykle świetny. Zazdroszczę ci tego jak piszesz, sama chciałabym tak pisać.

    OdpowiedzUsuń
  3. no w sumie to sie z toba zgadzam no bo to trochę dziwne po co ten spam? ja czytam to opowiadanie i komentuje raz do tej pory myślałam że każdy komentarz to kto inny, ale faktycznie wszystkie po sobie.. ja osobiście kocham to opowiadanie :D ale co teraz? no bo jak ta osoba robiła ci taki spam to jakim cudem teraz będzie 15 kom. ? coś czuje ze nie doczekam się następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wesołych świąt <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Wesołych na wstępie ;)
    Hmm... rozdział rozumiem taki przejściowy? ;p Wiadomo jeden musi taki być aby nawiązać do reszty... co więcej..? w sumie to mi się coraz lepiej czyta...chociaż czuję taki niedosyt ale nie potrafię określić czego mi w tym rozdziale brakowało..mimo to historia jest okey ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty się dziwisz czemu ta osoba tak zrobiła? chciała następny rozdział po prostu.. a ty masz za duże wymagania co do czytelników. Moim zdaniem wgl. nie powinno być za ile komentarz dodasz post. Powinnaś dodawać posty regularnie i wtedy twój blog stałby się częściej odwiedzany i komentarze same by się pojawiały. Ty już po I rozdziale chciałaś 5 komentarzy... zastanów się w taki sposób twój blog nigdy nie będzie sławny. To tyle co chciałam powiedzieć :)) Mam nadzieje że to przeczytasz

    OdpowiedzUsuń
  7. dodajesz następną część ? :// dobrze wiesz ze nie dobiemy do 15 kom. daruj sobie skoro tak to lepiej usuń bloga...........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam dzisiaj, lub jutro. :) Bloga nie będę usuwać ponieważ szkoda mi rozdziałów które napisałam :)

      Usuń