Emilko przepraszam. Miał być o wiele dłuższy, ale delikatnie mówiąc, wena mi spierdoliła, i zdążyłam tylko tyle napisać. Ale ważne że jest dłuższy od poprzedniego rozdziału ! Jeszcze jedna sprawa. JEDEN czytający ma pozostawić JEDEN komentarz, ponieważ fakt że będzie dana liczba komentarzy nie zmienia faktu że 3/4 komentarzy dodała jedna osoba. A skąd to wiem że jest taka sytuacja ? Dajmy na to dzisiaj jest 28.02.2013 są 3 komentarze, i tak przez 2 dni. Aż tu nagle pojawia się około 20 nowych komentarzy dodawanych co minutę. Podejrzane, prawda ? Więc, to jest trochę nie fair i czuję się wtedy w pewien sposób oszukana.
Kolejny za 15 komentarzy.
„A ja tylko chwilę
zaczęłam się zastanawiać. -No tak przez mgłę. Dzisiaj w
samolocie mi się o niej śniło coś strasznego. Chyba przez to mi
się przypomniała po trochu. -powiedziałam, a on tylko kiwnął
głową. Przeszliśmy jeszcze kilkanaście metrów i znaleźliśmy
się pod szkołą...”
… po czym zobaczyłam że znajduje się tam dużo harcerzy.
Spojrzałam na Emila pytająco. -Mieliście jechać do Włoch na
wycieczkę, ale Adam pomylił samoloty i wylądowaliście w L.A. A
kiedy wy mieliście być we Włoszech to tutaj, mieli być harcerze.
Rozumiesz ? -zapytał -Yhm -odpowiedziałam przy okazji lekko kiwając
głową. Weszliśmy do szkoły, i była ogromna. Po prawej stronie od
wejścia znajdowało się wejście na salę gimnastyczną i szatnie.
Po Lewej natomiast nie było nic. Idąc cały czas prosto weszlibyśmy
na schody prowadzące na górę, przy których była barierka.
Podeszliśmy bliżej i zauważyłam że po oby stronach znajdują się
schody, prowadzące na dół. Zeszliśmy po nich i zobaczyłam drzwi
na których widniał napis „SZATNIA” skręciliśmy
w lewo, po czym zauważyłam pozamykane kraty, a naprzeciw nich
znajdowały się drzwi z napisem „ŚWIETLICA SZKOLNA” a
niedaleko za nimi, gdzieś około 3 metrów kolejne z napisem
„STOŁÓWKA SZKOLNA”. -tam nie będziemy wchodzić
ponieważ kucharki by nas zaczęły wyzywać i w ogóle. Wiesz, nie ?
-powiedział a ja tylko kiwnęłam głową. Poszliśmy teraz w górę,
i na pierwszym piętrze znajdował się bardzo długi korytarz. Na
każdej ścianie znajdowało się po około 20 drzwi. Każde były
ponumerowane. -A więc numer pierwszy. Jest to klasa religijna, jak
wiadomo uczy w niej ksiądz Władek. Fajny jest, ale najgorzej jak
się wkurzy. Wtedy daje popalić. -powiedział i się zaśmiał.
-Klasa numer dwa. -pokazał na drzwi po przeciwnej stronie. -Tutaj
znajduje się klasa języka polskiego. W szkole jest kilka klas od
Polskiego. Ta należy do pana Korka. Najbardziej wymagający, a co
najgorsze to ty z nim masz, więc strzeż się ! -powiedział, i
robił jakieś gestykulacje rękoma. - Klasa numer trzy. Jest to
klasa od biologi. Również jak od języka polskiego znajduje się tu
kilka takich klas, więc bez obaw. Powiem ci w której masz mniej
więcej daną lekcje. Zresztą na planie, masz powypisywane numerki
klas w których macie. Ja tylko ci powiem gdzie jaka się znajduje.
-powiedział po czym wskazał na kolejne drzwi. -Klasa numer cztery.
Geograficzna. Klasa numer pięć matematyczna. Klasa numer sześć
językowa... -i zaczął tak wymieniać, a ja całkowicie odpłynęłam.
Szłam tylko powolnym krokiem za nim, i przytakiwałam głową,
strasznie się nudząc. -czy ty mnie w ogóle słuchasz ?!
-powiedział, a raczej pisnął wściekły na mnie. -Emil, nie obraź
się, ale tu jest chyba jakieś 100 klas, jak nie więcej. Nie chce
mi się słuchać która klasa jest od jakiego przedmiotu. Zrozum to,
proszę. -powiedziałam, jakbym się miała zaraz załamać. -Eh.. no
dobra, w sumie to nie dziwię ci się. Jestem nudny jak flaki z
olejem. -powiedział zawiedziony, i spuścił głowę. -Nie jesteś
nudny, tylko po prostu nudne jest to że mówisz mi która klasa do
jakiego przedmiotu należy. Po prostu poopowiadaj mi co się
wydarzyło przez moje życie. To co o mnie wiesz. Bo teraz jestem
taka zagubiona. -powiedziałam, po czym go przytuliłam mocno, i
wsadziłam głowę w jego szyję. -No dobra. Ale najpierw chodź do
sklepu, a później do altanek. Co ty na to ? Hmm ? -zapytał, i
uśmiechnął się szeroko do mnie. - A po co do sklepu ? -zapytałam,
zaciekawiona. -No jak to po co ?! Po słonecznik ! -wykrzyczał, a ja
wybuchłam śmiechem. On natomiast wzruszył ramionami, i poszedł
przed siebie zostawiając mnie samą na środku korytarza. W końcu
zerwałam się z miejsca i zaczęłam za nim biec. -No zaczekaj ! Nie
mam takiej dobrej kondycji ! -krzyczałam biegnąc, a on tylko śmiał
się głośno. -Czemu nie zaczekałeś ?! Wiesz że mam słabą
kondycje ! -wykrzyczałam, a właściwie wy piszczałam. -No co ? Ty
się ze mnie śmiałaś, to ja na ciebie nie zaczekałem. I vice
versa -powiedział na pełnym chilloucie. -Chamstwo. To co ? Idziemy
? -powiedziałam, i tym razem ja ruszyłam na przód. -Jasne.
-usłyszałam, i po chwili zobaczyłam Emila obok mnie. Wyszliśmy ze
szkoły, a harcerze się na nas dziwnie popatrzyli i coś szeptali
sobie do ucha. -Wiesz że jak byłaś mała -powiedział, a ja
zaczęłam patrzeć na niego,a on na mnie -to założyłaś nocnik
na głowę, i mówiłaś że jesteś astronautą ? -dokończył i
wybuchł śmiechem a ja razem z nim, co spowodowało że na kogoś
wpadłam, przez co się przewróciłam. -Uważaj jak chodzisz, co ?
-powiedział jakiś chłopak. Podniosłam głowę i zobaczyłam
ślicznego bruneta o piwnych oczach. -Raczej ty uważaj. Wyrosłeś
jakby spod ziemi. -powiedziałam wstając, i przy okazji otrzepując
tyłek z ziemi. -Jestem Alan. A ty ? -zapytał, po czym podał mi
rękę, i uśmiechnął się miło. -Julka. Miło mi. -
odpowiedziałam, i uśmiechnęłam się najmilej jak potrafiłam.
Emil cały czas mi się przyglądał z uniesionymi brwiami, co chwilę
przenosząc wzrok na Alana. - Mi również. Wiesz ? Teraz mi się
troszkę śpieszy bo muszę pewne sprawy pozałatwiać w tej budzie,
ale daj mi twój numer to zadzwonię do ciebie później. Co ty na to
? -powiedział i uśmiechnął się miło. -Lepiej ty mi daj twój.
Obiecuję że napiszę do ciebie jeszcze dzisiaj. Hmm ? -
powiedziałam, po czym wyciągnęłam telefon a on wyrecytował
dziewięcio cyfrowy kod, a ja wpisywałam liczby do telefonu.
Zapisałam „Alanek” i pożegnałam się z nim. Z Emilem podali
sobie ręce, po czym ruszyłam z moim bratem do sklepu, aby zakupić
słonecznik. Jak to brzmi. Żal. Weszliśmy do sklepu, a ludzie od
razu skupili na nas spojrzenia. Spojrzałam na Emila pytającym
spojrzeniem, a on tylko poruszył niemo ustami „później” i
podszedł do lady ze słonecznikiem w ręku, po czym zapłacił i
wyszliśmy ze sklepu. -No więc o co im chodziło ? -zapytałam, a on
tylko zaczął się śmiać i otwarł słonecznik, po czym podstawił
mi go pod nos. -No bo widzisz. Zawsze było tak, że ja nigdzie nie
chciałem z tobą chodzić, ani ty ze mną. Zawsze się kłóciliśmy,
odstawialiśmy jakieś szopki, przez co nasi rodzice musieli się za
nas wstydzić. A teraz, na pełnym luzie wchodzimy do sklepu, razem,
i to bez żadnych kłótni, z uśmiechami na twarzy, wiedz taka jakby
sensacja. W końcu mała miejscowość. -powiedział i uśmiechnął
się do mnie promiennie. Odwzajemniłam uśmiech, i wzięłam garść
słonecznika, po czym zaczęliśmy się coraz bardziej zbliżać do
altan, aż w końcu usiedliśmy na ławeczkach. -Opowiadaj co i jak
było w moim życiu. Może coś mi się przypomni.-powiedziałam po
czym uśmiechnęłam się zachęcająco.
*OCZAMI
ADAMA*
Siedziałem z babcią, i zajadałem się zupą
pomidorową, gdy nagle zadzwonił mi telefon. Spojrzałem na
wyświetlacz. „Mama”. Fajnie. Lepszej okazji nie było ? -
pomyślałem. -No ? -odezwałem się, z niechęciom po przyłożeniu
telefony do ucha. - Kultury trochę dziecko. - powiedziała trochę
zgryźliwie, a ja tylko przewróciłem oczami, a moja babcia,
spojrzała na mnie z uniesionymi brwiami. Zasłoniłem ręką dół
telefonu – pójdę do pokoju obok, dobrze ? - powiedziałem, a w
odpowiedzi dostałem pokiwanie twierdząco głową. -Dla ciebie nie
muszę mieć już kultury. Nie zapominaj, że zawsze byłem na
bocznym planie, i jak by przyjrzeć się z boku tej sprawie można
powiedzieć że nigdy nie traktowałaś mnie jak syna. -powiedziałem
uszczypliwym głosem, a w telefonie zapadła na chwilę cisza. -Być
może tak uważasz, ale tak nie jest. A więc dzwonię do ciebie z
propozycją, abyś pojechał z nami do Grecji, ponieważ twój brat
chce zostać z tą swoją Vicky. To jak ? Jedziesz ? -powiedziała,
dość nie przekonującym głosem, a w mojej głowie zaczęło się
kotłować miliony myśli. Nie wiedziałem czy jechać czy nie.
Normalny nastolatek pojechałby, i jeszcze w zamian mógłby rodzicom
tyłki wylizać, ale nie ja. -Nie. Zostaje w domu. Nigdzie z wami nie
jadę. Zresztą, chyba zapomniałaś. Masz tylko jednego syna. Arka.
Ja dla was już nie istnieje. Zapamiętaj to raz na zawsze. -
powiedziałem, po czym rozłączyłem się i rzuciłem telefon na
pobliski fotel. Wróciłem do babci, z zamiarem skończenia
pomidorówki. - Matka zdzwoniła ? -zapytała gdy już miałem
skierować trzecią łyżkę zupy do swoich ust. -Ta, niestety.
Powiedziałem co myślałem i się rozłączyłem. -odpowiedziałem
bez jakiegokolwiek entuzjazmu w głosie. -Co ona znowu chciała ?
-zapytała. W mojej babci właśnie to najbardziej ceniłem że była
po mojej stronie bez względu na wszystkich. Zawsze mi pomagała nie
patrząc na to czy musi to włożyć dużo wysiłku, czy też nie.
-Pytała się, czy chce z nimi jechać do tej Grecji. Oczywiście
odmówiłem, i powiedziałem że mają już tylko jednego syna.
-wzruszyłem ramionami, a ona spojrzała się na mnie pocieszającym
wzrokiem. Dokończyłem zupę, i poszedłem włożyć talerz do
zmywarki, po czym poszedłem przytulić się do babci, tak jak za
dawnych czasów. Po uściskach skierowałem się do pokoju, aby
dokończyć rozpakowywanie. Szło mi to bardzo powolnie, ale po
niecałej godzinie skończyłem. Położyłem się na łóżku,
kładąc ręce pod głowę. Ciekawe czy Julka myśli o mnie. Przecież
nie może o mnie zapomnieć. Jak ona oddawała mi ten pocałunek w
L.A. to mógłbym przysiąc że coś do mnie czuje. Mógłbym
przysiąc nawet na własne życie. Ciekawe czy wytrzyma ? Chyba nie.
Na pewno na którejś przerwie podejdzie do mnie, i zacznie do mnie
zagadywać. Ale nie ma tak łatwo. Teraz to ona się będzie starać,
nie ja. To przez nią moi wujowie wyjebali mnie z domu bo chciałem
jej pomóc. Gdyby nie ona, nie musiałbym szukać dla nas noclegu.
Myśli że jest taka fajna, bo udaje niedostępną ? Myli się ta
laska. Mogę się założyć, że gdyby ktoś jej postawił drinka
dałaby dupy. Zresztą. Czemu miałbym nie spróbować kiedyś tego ?
Na jakiejś domówce. Nie wychodzi jej to udawanie za dobrze.
Chciałbym zobaczyć jej minę, jakby zobaczyła mnie z jakąś
laską. Ciekawe. Niby nie byliśmy razem, ale założyłbym się że
byłaby zazdrosna jak diabli. -rozmyślałem tak o Julce, gdy mój
telefon znowu zaczął dzwonić. Co za ludzie. -pomyślałem, i
odebrałem. -No siema Adam ! -usłyszałem jakiś głos dziewczyny.
-Ymm. Kto mówi ? -zapytałem. - No to ja. Aśka. ! -usłyszałem
chichot Aśki. -No siemka. Jak tam ? Długo się nie odzywałaś.
-powiedziałem miło, po czym oparłem się o ścianę przy łóżku,
mimowolnie uśmiechając się sam do siebie. -A no wiesz. Dużo spraw
miałam na głowie, wiesz. Fryzjer, kosmetyczka, zakupy. Nie sposób
tego ogarnąć. Jeszcze teraz tydzień byłam w Egipcie. Mówię ci
masakra – nawijała jak katarynka, a ja w duchu śmiałem się jak
opętany. -Ooo, no to ciekawie. Do budy się nie chodzi, tylko
wakacje się sobie urządza ?! Jak tak można ?! -śmiałem się do
słuchawki, tak samo jak i ona. -A no, tak wyszło, że był lot
wolny to sobie wakacje urządziłam. Ej. Mam propozycję.
-powiedziała, a ja podniosłem momentalnie brwi. Tak jakoś zawsze
miałem że jak gadałem przez telefon, to robiłem miny, jakbym z
kimś gadał face to face. -No słucham, jaka to propozycja.
-powiedziałem i się zaśmiałem. -Nie mów słucham bo cię
wyrucham. -powiedziała i zaczęła się śmiać. -Nie ma problemu.
-powiedziałem i zacząłem się śmiać, aż usłyszałem jak moja
babcia puka kijem w swój sufit a moją podłogę. -Serio ? Ale
przejdźmy do sedna. Co ty na to abyśmy się spotkali w tych
altanach w twojej miejscowości ? -powiedziała, ze śmiechem w
głosie. -No spoko. Tylko o której ? -zapytałem, uśmiechając się
w duchu. -Z tego co wiem to jesteś u babci w sąsiedniej
miejscowości. To może na przystanku za 30 minut ? -powiedziała, a
ja miałem pewność że już była wyszykowana, i wiedziała że się
zgodzę. Inaczej nie zaproponowałaby tak wczesnej godziny spotkania.
-Okej. To ja już wychodzę na przystanek. -powiedziałem i
pożegnałem się z nią, po czym założyłem moje conversy,
wychodząc z domu krzyknąłem babci że wychodzę, po czym
skierowałem się na przystanek. Po około 5 minutach oczekiwania na
środek transportu, przyjechał autobus, i zawiózł mnie na
przystanek na którym miałem się spotkać z Aśką. Gdy wysiadłem
z autobusu nikogo nie było na przystanku więc, usiadłem na
ławeczce, i czekałem z niecierpliwością. Ciekawe czy się
zmieniła jakoś z wyglądu. Zapewne więcej tapety, ale mi to nie
przeszkadza, w sumie lubię jak dziewczyny dbają o to, aby wyglądać
ładnie. Siedziałem około 10 minut, gdy w końcu ujrzałem moje
wybawienie. Autobus w którym jechała Aśka. Skąd wiedziałem że
tak jest ? Bo z jej miejscowości był to ostatni możliwy autobus
tutaj, na to zadupie. Wysiadła z niego w krótkiej mini, z
wyzywającym dekoltem, z którego piersi się wylewały, wysokie
buty. Wow normalnie. Szok, wyglądała ślicznie. Jak dla mnie
oczywiście. -Heej. Jak ja cię dawno nie widziałam ! - pocałowała
mnie w policzek, poczułem jej piersi na mojej klacie. O kuźwa. -No
cze. Idziemy do altan ? Hmm ? -powiedziałem, gdy moje oczy w końcu
zdołały już unieść wzrok z jej piersi na jej oczy. Pokiwała
głową, i chwyciła mnie za rękę, i pociągnęła mnie w stronę
naszego miejsca. Dochodząc do altanek zauważyłem Julkę siedzącą
z Emilem....
Omomomomomomomomom *.* Tygrysie nie musialas przepraszac ;-) . A rozdzialik swietny ^^
OdpowiedzUsuńjak zwykle świetny. Zazdroszczę ci tego jak piszesz, sama chciałabym tak pisać.
OdpowiedzUsuńno w sumie to sie z toba zgadzam no bo to trochę dziwne po co ten spam? ja czytam to opowiadanie i komentuje raz do tej pory myślałam że każdy komentarz to kto inny, ale faktycznie wszystkie po sobie.. ja osobiście kocham to opowiadanie :D ale co teraz? no bo jak ta osoba robiła ci taki spam to jakim cudem teraz będzie 15 kom. ? coś czuje ze nie doczekam się następnego rozdziału.
OdpowiedzUsuńWesołych świąt <3
OdpowiedzUsuńWesołych na wstępie ;)
OdpowiedzUsuńHmm... rozdział rozumiem taki przejściowy? ;p Wiadomo jeden musi taki być aby nawiązać do reszty... co więcej..? w sumie to mi się coraz lepiej czyta...chociaż czuję taki niedosyt ale nie potrafię określić czego mi w tym rozdziale brakowało..mimo to historia jest okey ;)
Ty się dziwisz czemu ta osoba tak zrobiła? chciała następny rozdział po prostu.. a ty masz za duże wymagania co do czytelników. Moim zdaniem wgl. nie powinno być za ile komentarz dodasz post. Powinnaś dodawać posty regularnie i wtedy twój blog stałby się częściej odwiedzany i komentarze same by się pojawiały. Ty już po I rozdziale chciałaś 5 komentarzy... zastanów się w taki sposób twój blog nigdy nie będzie sławny. To tyle co chciałam powiedzieć :)) Mam nadzieje że to przeczytasz
OdpowiedzUsuńdodajesz następną część ? :// dobrze wiesz ze nie dobiemy do 15 kom. daruj sobie skoro tak to lepiej usuń bloga...........
OdpowiedzUsuńDodam dzisiaj, lub jutro. :) Bloga nie będę usuwać ponieważ szkoda mi rozdziałów które napisałam :)
Usuń