niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 22.

Wiem. Miał być dłuższy. Przepraszam że jest taki krótki, ale proszę o wyrozumiałość. Miałam próbne egzaminy w czwartek i musiałam się uczyć. W dodatku była to część matematyczno-przyrodnicza. Najtrudniejsza. W piątek nie miałam dostępu do komputera. Jeżeli jesteście źli o to, napiszcie o tym w komentarzu. Zrozumiem. Proszę również o komentowanie rozdziału, ponieważ pod rozdziałem 21 pojawił się TYLKO JEDEN komentarz. Jeżeli tak dalej będzie, to zastanowię się, czy w ogóle prowadzić dalej tego bloga... Zapraszam do czytania... :)

...- Ej. Dobra, może trochę mi zimno, no ale bez przesady. Aż tak to się chyba nie trzęsę. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać razem z nim. -No dobra, aż tak bardzo to nie. - powiedział gdy powoli zaczął opanowywać śmiech...”

Dalej szliśmy w ciszy, ale takiej miłej dla naszych uszu. -Ładna noc, prawda ? - zapytał Adam, a ja spojrzałam w niebo na, które było rozświetlone milionami gwiazd. Uwielbiam gwieździste wieczory, są one takie..hmm.. romantyczne ? Można tak powiedzieć... -Tak. Lubie takie noce, a przede wszystkim tak popatrzeć w gwiazdy i pomyśleć „co by było gdyby...”. - powiedziałam a on posłał mi szeroki uśmiech – Naprawdę ? Nie wyglądasz na romantyczkę – powiedział i się zaśmiał po cichu – bo nią nie jestem. Po prostu lubię popatrzeć w gwiazdy. - powiedziałam z uśmiechem na twarzy, po czym spojrzałam na Adama. Również podziwiał małe punkciki migające jasno na niebie. Nie wiedząc nawet kiedy doszliśmy do mojego domu, i stanęliśmy przed furtką. Zaczęliśmy się spoglądać sobie w oczy i powoli zbliżyliśmy nasze twarze ku sobie. Nie chciałam się z nim pocałować, ale widocznie on ze mną tak. Wyminęłam jego usta i zbliżyłam twarz do jego ucha. -Nie w tej bajce skarbie. - powiedziałam, po czym otworzyłam furtkę i zaczęłam otwierać drzwi. Usłyszałam jak się cicho śmieje, spojrzałam w jego stronę, a on zniewalająco się uśmiechnął i czekał aż wejdę do domu. Odwróciłam głowę i weszłam do środka, po czym zdjęłam buty. Miałam zamiar już się odwracać w stronę schodów, gdy ni stąd ni zowąd mama wyrosła przede mną. -Gdzie ty byłaś ?! - krzyknęła a ja od razu wsadziłam palec do ucha, aby nie być głuchym chociaż na jedno ucho. - Musiałam parodiować Romea i Julię z Adamem. Zapomniałam całkowicie do ciebie zadzwonić, a przede wszystkim nie mam nic na koncie, ponieważ nie chciałaś mi ostatnio z łaski swojej dać na kartę. No i tekst był długi, więc długo nad nim siedzieliśmy. - powiedziałam po czym wyminęłam moją rodzicielkę, ale zostałam zatrzymana w połowie drogi. - Nie myśl sobie, że ta rozmowa jest skończona. Jutro porozmawiamy na temat twojej kary. - „Yhyym. Jasnee. A u mnie mieszka całe ROOM 94” - pomyślałam, po czym odeszłam nie spoglądając ani razu na jej twarz. Weszłam do pokoju, wyciągnęłam szybko jakieś spodenki i koszulkę z szafy, po czym skierowałam się do ubikacji aby się umyć. Po wykonaniu wcześniej wymienionej czynności poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Nie wiedząc kiedy, zasnęłam.
~*~*~
Usłyszałam budzik, który wydawał głośne dźwięki nad moją głową. Jęknęłam niezadowolona pobudką, ale jakbym tylko mogła, walnęłabym budzikiem o ścianę. To znaczy, że oczywiście, mogę, ale nie chcę uszkodzić mojej jakże pięknej ściany (czujecie ten sarkazm ?). Wstałam cała obolała i nie wiedziałam co się dzieje. Wszystko mnie bolało, od stóp aż po samą głowę. Zobaczyłam przed oczami czarne plamy i upadłam na podłogę.
*OCZAMI ADAMA*
Julka nie przychodziła z naszą sztuką już od dwóch godzin. Miałem chęć jej teraz zadać mocnego kopa w dupę, ale powstrzymałem się. W myślach normalnie dźgałem ją nożem. Szedłem właśnie na lekcję matematyki, gdy zatrzymała mnie pani Kukuła. -Adam ! Sparodiowaliście już sztukę ? A tak w ogóle to gdzie Julka ? Wszędzie jej szukam a ona zapadła się jakby pod ziemię. - powiedziała pełna energii. -Sztuka jest napisana i ma ją Julka. Nie wiem co się dzieje, wczoraj przecież nic jej nie było. Na pewno też nic jej się nie stało jak wracała, gdyż odprowadziłem ją pod sam dom. - powiedziałem, i wzruszyłem ramionami. -Hmm.. No to trochę dziwne – powiedziała a jej brwi złączyły się prawie w jeden pasek na czole. W myślach zaśmiałem się z tego. - Posłuchaj. Poszedłbyś gdybym cię zwolniła teraz z dwóch lekcji ? - dodała po chwili a w środku zacząłem tańczyć swój dziki taniec. - No spoko. Tylko muszę mieć pewność. - powiedziałem, a ona tylko pokiwała głową. -Jak coś to powiem że biorę cię do auli, żebyś mi powiedział co i jak z waszą parodią. Powiem również żeby nikt nie przeszkadzał nam i tyle. Tylko jak się dowiem, że komukolwiek powiedziałeś, to będziesz miał u mnie na pieńku mój drogi chłopcze. - powiedziała a ja na „mój drogi chłopcze” zacząłem się tarzać ze śmiechu w myślach. - Okej. To ja już pójdę do niej, a pani niech załatwi to co ma pani załatwić. Dobra ? - powiedziałem już co prawda trochę znudzony tym że tak mi ślęczy nad uchem. -Nie „dobra” tylko „DOBRZE” ! I możesz już iść – powiedziała a ja się zaśmiałem po czym odszedłem w stronę wyjścia ze szkoły. Otwierając drzwi ciepło uderzyło we mnie z ogromną siłą, a ja odruchowo przeczesałem palcami włosy. Skierowałem się w stronę domu Julki. „Może jest chora ?” - pomyślałem, ale od razu odrzuciłem od siebie tę myśl, ponieważ wczoraj wieczorem wyglądała na całkowity okaz zdrowia. „A może po prostu nie chciało jej się przyjść ? Albo zaspała ?” - pomyślałem ponownie, i tak jak wcześniej odrzuciłem od siebie tę myśl, dlatego że ona zawsze była w szkole. No prawie zawsze. Doszedłem do jej domu, i zacząłem dzwonić dzwonkiem, ale nikt nie otwierał, więc postanowiłem nacisnąć na klamkę, i sprawdzić czy drzwi są otwarte. Jak się okazało, moje przypuszczenia były słuszne. Drzwi były otwarte, więc wszedłem do środka. „No to pobawimy się w Sherlock'a Holms'a” - pomyślałem po czym ruszyłem w głąb pomieszczenia. Wszedłem jak stwierdzam do kuchni, nikogo nie było, następny był pokój z wielkim stołem na środku, oraz brązowymi meblami i ciemnej podłodze. Tam również nikogo nie było. Następną odwiedziłem łazienkę była wyłożona biało-zielonymi kwadracikami ze szkła - można było dostać oczopląsu – była w niej wanna, pralka, kibelek, umywalka i jakaś półka na której stały różne szampony i odżywki, ale w niej również nikogo nie znalazłem. Skierowałem się teraz na górę, i otworzyłem pierwsze drzwi po prawej. To co zobaczyłem o mało nie przyprawiło mnie o zawał. Julka leżała bezwładnie na ziemi z zamkniętymi oczami. Nie ruszała się. Podbiegłem szybko do niej, choć miałem spokojnie tylko jakieś 3-4 kroki, po czym zacząłem ją delikatnie bić po policzku. Zaczęła mamrotać coś niezrozumiałego i delikatnie otwarła oczy. Spojrzała na mnie trochę wystraszona, ale po chwili w jej oczach dojrzałem spokój. -Co ty tutaj robisz ? -zapytała lekko zachrypniętym głosem. -Nie przyszłaś do szkoły, miałaś naszą sparodiowaną sztukę, więc pani Kukuła kazała mi przyjść żeby zobaczyć co się z Tobą dzieje. - powiedziałem i zacząłem ją lekko podnosić z podłogi i sadzać na łóżku.- Powiesz mi co się stało ? - zapytałem po chwili kucania przed nią. - Nie wiem, rano wstałam i wszystko mnie bolało, ale zlekceważyłam to i chciałam iść do łazienki się przebrać, gdy nagle przed moimi oczami pojawiły się ciemne plamy i bam. - wyjaśniła mi nadal słabym głosem. -Poczekaj, pójdę po szklankę wody. Powiedz mi tylko gdzie masz szklanki. - powiedziałem, a ona wytłumaczyła im gdzie one się znajdują. Poszedłem do kuchni, nalałem szklankę wody, gdy drzwi frontowe się otworzyły. Ja na pełnym luzie zacząłem iść na górę do pokoju Julki. -Kim ty jesteś i co ty tu w ogóle robisz ?! - zaczęłam krzyczeć na mnie jakaś kobieta. Spojrzałem na nią znudzony, miałem jej powiedzieć jak się nazywam ale w okamgnieniu do głowy przyszedł mi pewien pomysł. - Dzień dobry, nazywam się Justin Bieber i od dzisiaj będę z panią mieszkał. - powiedziałem z poważną miną, a ona wybałuszyła na mnie oczy. Myślałem że wyjdą jej zaraz z orbit, ale jednak nie. A szkoda. Bo samym wyglądem ta kobieta mnie denerwowała. Nie wiem dlaczego. Może przez to że wyglądała jak kawał suki ? Być może. -Tak ? A ja jestem Maryla Rodowicz. - powiedziała, a ja uniosłem brwi „Tak chcesz się bawić krowo ?” pomyślałem. -Właśnie mi ją pani przypomina. Tylko szkoda że ma pani więcej zmarszczek. - powiedziałem po czym skierowałem się na górę do pokoju Julki. Spojrzałem na łóżko, na którym leżała i zauważyłem ją leżącą pod kołdrą z zamyśloną miną. - Proszę. - powiedziałem podając jej szklankę, a ona pokiwała głową. -Jak coś to jestem Justin'em Bieber'em. - dodałem a ona spojrzała się na mnie pytająco. -Tak się przedstawiłem twojej matce. - sprostowałem od razu sprawę, a ona tylko się zaśmiała i pokręciła teatralnie głową. - Okey. A ona co ci powiedziała ? - zapytała mnie, a ja jej opowiedziałem o naszym jakże milutkim spotkaniu i przedstawieniu się sobie. (czujecie ten sarkazm?)...

7 komentarzy:

  1. Fajny blog! :)
    Obserwujemy się? http://mojkwiatzycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Hey. Dawno mnie tu nie było... bardzo dawno :)
    Nie przeczytałam jeszcze 22 rozdziału ale już się za niego biorę. Zapraszam cię także na mój nowy blog o tematyce potterowskiej
    http://dramione-nienawisc-czy-milosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście będę czytała twój blog. :) Dodam go również do obserwowanych xoxo. Zresztą jak sama chyba zauważyłaś mój blog jest zawieszony, aczkolwiek na komentarze będę odpowiadała :)
      Kocham cię <3 xoxo.

      Usuń