No cze. Jedna osoba uświadomiła mnie że przesadziłam z tym abyście "kupowali" rozdziały za ilość komentarzy, ale nie oznacza to że macie nie komentować. Macie komentować, wyrażać swoją opinię czy jest ona dobra czy też nie. Przyjmuję słowa krytyki do siebie i staram się poprawić. A więc kolejny rozdział być może pojawi się w piątek, jeżeli dam radę go napisać, ponieważ jestem chora... Ale postaram się specjalnie dla was. :)
KONKURS. !
Uwaga ! Konkurs będzie polegał na tym, aby napisać rozdział 20!. Najlepszy rozdział wybiorę i wstawię na bloga. Będzie on podpisany imieniem osoby która go napisała, oraz podany będzie wiek. :) Osoby chętne zgłaszają się na numer gg: 39602281
Lub
E-m@il - siemaaaanoo@gmail.com
Jeżeli nie będę dostępna na gadu, proszę pisać, odczytam wiadomość i zapiszę na liście. Podam również fabułę :) Zgłoszenia przyjmuję do 10 KWIETNIA 2013r. :)
Wysyłacie do mnie zgłoszenie o treści:
1. Imię.
2.Wiek
3.Miejscowość (tylko dla mojej świadomości)
4. Pseudonim/ksywka (jeżeli nie masz, nie musisz podawać)
5. Adres bloga/twitter'a/ask'a/tumblr'a (podajesz jeśli chcesz)
PRZYKŁAD:
1. Wioleta
2. 15
3. Myszków (to nie jest moja prawdziwa miejscowość ;))
4.Wioll
5.blog: http://jestinaczejxd.blogspot.com Twitter: @Wioll69
ask: Wiolx3
„...-No
cze. Idziemy do altan ? Hmm ? -powiedziałem, gdy moje oczy w końcu
zdołały już unieść wzrok z jej piersi na jej oczy. Pokiwała
głową, i chwyciła mnie za rękę, i pociągnęła mnie w stronę
naszego miejsca. Dochodząc do altanek zauważyłem Julkę siedzącą
z Emilem....”
...jedli słonecznik (?) i gadali o czymś. No to dość
szybko o mnie zapomniała – pomyślałem, i nie zważając więcej
z Julkę poszedłem z Aśką w stronę drugiej altany. Cały czas coś
zawijała, ale nie mogłem się skupić na tym co do mnie mówi.
Prawie wcale nie kontaktowałem, nie wiem dlaczego, ale nie mogłem w
ogóle przestać myśleć o Julce. Czemu ona o mnie zapomniała ?!
Przecież to nie możliwe, że dała sobie tak szybko rade. No dobra.
Prawda nie byliśmy razem, ale jakim sposobem ona się we mnie nie
bujnęła ? No jakim ?! Nie rozumiem jej. W ogóle. Zresztą kto
rozumie ko... -Czy ty mnie w ogóle słuchasz ?! - moje rozmyślania,
przerwał „pisk” Aśki. Może i ma fajne cycki, ale głos ma
okropny. A po co ja się z nią w ogóle umówiłem ? A no tak.. Dla
zabicia czasu. -Przepraszam, zamyśliłem się. -powiedziałem i
uśmiechnąłem się do niej miło, po czym ona znów zaczęła co do
mnie nawijać. -Znowu mnie nie słuchasz. - no ja wale, aż tak to
widać ? Dobra, lepiej jej nie zapytam o to. -Przepraszam, po prostu
myślałem o tym czy wyjechać z rodzicami do tej Grecji.
-postanowiłem więc skłamać, ponieważ tak czy owak na pewno nie
skapnie się że kłamię. -A czemu miałbyś nie jechać ?
-zapytała, a w jej oczach zapaliły się iskierki szczęścia (?),
ale dobrze, połknęła haczyk. O to chodziło. -Bo wiecznie
najważniejszy jest mój przyjebany braciszek. -powiedziałem, po
czym wzruszyłem ramionami, i poprawiłem się na ławeczce. Aśka
siedziała naprzeciwko mnie, więc miałem dobry widok na jej górny
departament. -A słyszałam coś, że się od nich wyprowadziłeś,
do bloków w sąsiedniej miejscowości. -powiedziała i poprawiła
biust. Niezłą ma ktoś wyobraźnię. -A kto ci podał takie
informacje ? -zapytałem z drwiącym uśmiechem, i na chwilę
przeniosłem wzrok na Julkę, która siedziała właśnie na
huśtawkach z Emilem. Śmiali się z tego co mówił do niej ten
błazen, jak ja coś powiedziałem to nawet uśmiech na jej twarzy
się nie pojawił. -A koleżanka mi mówiła. -powiedziała, po czym
zachyliła się w moją stronę i oparła łokcie na stole.
Zaczęliśmy patrzeć sobie głęboko w oczy, a po chwili złączyliśmy
się w pocałunku. Miała zamknięte oczy, a ja tylko na chwilę
otwarłem moje, by zobaczyć czy Julka patrzy. Miałem racje.
Patrzyła się na mnie, ale na jej twarzy nie malowało się nic
innego od uśmiechu. Zamknąłem oczy, pogłębiając pocałunek.
Język Aśki i mój toczyły zawziętą walkę. Muszę przyznać że
świetnie całuje -pomyślałem. Nasz pocałunek trwał blisko 3
minuty. Gdy już oderwaliśmy się od siebie, Aśka spojrzała na
mnie z uśmiechem, po czym usiadła obok mnie i wtuliła się we
mnie. Omg. Jakie ona ma słodkie perfumy. Mdli mnie od nich. -Dobrze
całujesz. -powiedziała Aśka, a ja tylko mruknąłem „mhm” z
bananem na twarzy. -No to mieszkasz w końcu sam czy nie ?
-powiedziała, przybliżając się do mnie lekko. -Fajny suchar. Skąd
miałbym na to pieniądze ? Pomyślałaś ? Z babcią mieszkam.
-powiedziałem, oddalając się od niej lekko, ona natomiast lekko
się skrzywiła i powróciła na stare miejsce.
*OCZAMI JULKI*
Jaki z tego Adama jest debil. Naprawdę. On myśli że
ja w jakiś sposób będę zazdrosna o tą galeriankę ? Bitch
please. Ja z nim nie byłam nawet, a z jego zachowania to aż śmiać
mi się chce. Jak ja go nienawidzę. Gdybym mogła to zmasakrowałabym
mu tę jego facjatę, ale pomijając tego pajaca, który przybył do
altanek nieproszony, było nawet fajnie. Dowiedziałam się bardzo
dużo rzeczy związanych z moją przeszłością, i muszę powiedzieć
że zaczęłam sobie przypominać po trochu stare czasy. Powoli
zaczęliśmy się zbierać do domu, przy okazji ponownie zachaczając
sklep i kupując frugo. Idąc powolnym krokiem, poczułam nagle
jakieś ukłucie w żebro, krzyk „berek !” i ujrzałam
oddalającego się Emila. Zaczęłam go gonić, i gdy zbliżaliśmy
się do jakiegoś drzewa, Emil zaliczył lufę. -Kurwa złamałem
rękę ! Ała ! Daj mi telefon ! Szybko. Kurwa ! Moja ręka ! Jak
boli kurwa ! -pośpiesznie wyciągnęłam telefon, i wybierając
jedną ręką numer do naszej mamy co chwile spoglądałam na Emila
skaczącego jak idiotę. Po chwili podałam mu telefon. -Mamo,
złamałem rękę... No przy tym dębie. Boli mamo !... No ja
pierdole.. przy dębie, razem z Julką. Tym takim wielkim... No ale
mamo boli ! Co ja mam robić ?!... No pod dębem. Moja ręka leży
pod tirem... No urwało mi ją... No na serio mamo !.... Kurwa, to
znaczy kurde no boli mnie !...Halo ? -stanął chwile ze zdziwioną
miną, trzymając „złamaną” ręką telefon. -No to złamałeś
tą rękę ? -zapytałam. -No – powiedział lekko rozbawiony. -Halo
? Tato ? Daj mi mamę... Halo ? Ej.. No mama mi się.. Dobra daj mi
to frugo bo pić mi się chce. -powiedział, a ja wybuchłam głośnym
śmiechem, przy okazji podając mu frugo. Do domu skierowaliśmy się
powolnym krokiem, pogrążeni w ciszy. Wchodząc do domu,
usłyszeliśmy że ktoś zmierza w naszą stronę, tym ktosiem okazał
się nasz tata, który zaczął krzyczeć na Emila, który śmiał
się jak by coś ćpał. Ja skierowałam się do mojego pokoju, po
czym poszłam się wykąpać. Po wykonaniu tej czynności, ubrałam
się w piżamę, i skierowałam się do kuchni po sok pomarańczowy,
zastałam tam siedzącą mamę, z kubkiem w ręku, która zaczęła
mi się bardzo uważnie przyglądać. -Brudna nie jestem na pewno, bo
właśnie się myłam, a więc o co chodzi ? -zapytałam, i
uśmiechnęłam się miło do rodzicielki. -Jesteś jakaś taka
dziwna, tak jakbyś nie miała do mnie zaufania. -powiedziała i
spuściła głowę, wpatrując się w kubek. No to czeka mnie trudna
rozmowa, ale nie dzisiaj. Na pewno nie. Nie mam na to siły. -Możemy
porozmawiać o tym jutro ? Nie mam dzisiaj siły, ten lot, później
ten spacer. Jestem wykończona. Ja idę spać. Dobranoc.
-powiedziałam po czym skierowałam się do mojego pokoju. Po wypiciu
soku, położyłam się pod ciepłą kołderką, po czym usnęłam w
mgnieniu oka.
Siedziałam w ubikacji, patrząc w lustro, które
znajdowało się na całej ścianie. Płakałam. Przybliżyłam się
do lustra, i uderzyłam w nie z całych sił. Okropny ból przeszył
moją rękę, po czym z palców zaczęła lecieć krew. Wytarłam
rękę o ręcznik, a krew momentalnie przestała lecieć. Wzięłam
kawałek szkła do dłoni, po czym przyjrzałam mu się dokładnie, a
następnie zrobiłam jedną kreskę na nadgarstku. Później kolejną,
i jeszcze jedną. Krew sączyła się powoli, a ja z czasem
przestawałam płakać. Nagle usłyszałam dobijanie się do drzwi.
Nie miałam siły wstać. Tak bardzo chciałam a nie mogłam. Nagle
drzwi upadły na ziemie, a w progu ujrzałam Adama, który powoli
kierował się w moją stronę. Przytulił mnie bez słowa, po czym
poparzył na mój nadgarstek, i pokręcił głową. Chwycił ze
apteczkę, i zaczął mi opatrywać ranę. Między nami trwała cały
czas cisza, żadne z nas się nie odzywało. Gdy skończył opatrywać
moje rany, wziął mnie na ręce i skierował się ze mną do
jakiegoś pokoju. Wchodząc do niego zobaczyłam gitarę na ścianie,
wielkie łóżko, zaścielone czerwono-czarną kołdrą, oraz ciemno
fioletowe ściany, przy których stały meble z jasnego drzewa. Pokój
był ładny i taki ciemny. Podobał mi się. Adam, położył mnie na
łóżku, całując delikatnie, nic nie mogłam zrobić, aby mu się
sprzeciwić. Oddawałam pocałunki, schodził powoli do mojej szyi,
później na dekolt. Nie mogłam się ruszyć, byłam jakby
sparaliżowana. Zaczął mi już ściągać powoli bluzkę...
-No
wstawaj ! Szkoda dnia ! -usłyszałam mojego brata, w duchu szczerze
mu dziękuję, za to że mnie obudził bo chyba jakbym wstała, to
więcej razy bym nie usnęła. -Która godzina ? -wymamrotałam
sennie, ale nie usłyszałam odpowiedzi, ponieważ nie było już go
w pokoju, gdyż zapewne poszedł na dół. Podparłam się na
łokciach, i spojrzałam na zegarek, znajdujący się na mojej półce.
Wskazywał 07.57. Chyba go pogrzało, kto normalny wstaje o tak
wczesnej porze ?! No kto ?! Na pewno nie ja ! On jest idiotą,
debilem, niedorozwiniętym psycholem i nie wiem co jeszcze ! Nie
podaruję mu tego. Jak boga kocham. Miałam ochotę go w tym momencie
zabić. Nie da się człowiekowi wyspać porządnie, tylko będzie
odwalał jakieś cyrki. Wstałam ociężale z łóżka, i skierowałam
się do kuchni. Zastałam tam mojego niedorozwiniętego braciszka.
Uśmiechnął się do mnie szeroko, po czym ja mu pokazałam piękny
środkowy palec, i poszłam zrobić sobie śniadanie. -Zrobiłem ci
płatki. -powiedział zawiedzionym tonem. -Nie dzięki. Zapewne
naplułeś, a ja nie chce dostać jakiegoś tyfusa. -powiedziałam,
po czym zaczęłam przygotowywać sobie kanapki z dżemem
truskawkowym. -Po coś ty mnie obudził człowieku, co ? -zapytałam,
wcinając już moje śniadanie. -Bo szkoda dnia ? Nie chciało mi się
samemu siedzieć, i tyle. -powiedział na pełnym chilloucie i zaczął
pić sok pomarańczowy, uważnie mi się przyglądając. -No nie gap
się tak. -powiedziałam, ale on nie zaprzestał tej czynności więc
podeszłam do zlewu i nalałam szklankę wody. Zaczęłam zbliżać
się do stoły, „pijąc” moją wodę, jak byłam już bliżej
oblałam go szklanką wody, a on spojrzał na mnie zdezorientowany.
-A za co to ? -wskazał na swoją mokrą twarz i podkoszulkę. -Po
pierwsze za to że mnie tak wczas obudziłeś a po drugie za to że
się tak gapiłeś na mnie, pomimo tego że prosiłam się,a byś
tego nie robił. -powiedziałam wzruszając delikatnie ramionami, i
ruszyłam do pokoju się przebrać. Usłyszałam za sobą tylko
„Zemszczę się !” i podeszłam do szafy. Wyciągałam po kolei
komplety ubrań, ale żadne mi jakoś nie pasowało. Spojrzałam za
okno, i z powrotem do szafy. Wybrałam ubranie
i skierowałam się do ubikacji ogarnąć trochę wygląd. Włosy po
rozczesaniu związałam w kucyka, a na twarz nałożyłam bardzo
delikatny make-up. No to jutro znowu do szkoły. Ehh.. Na samą myśl
o tym że będę musiała widywać tam tego Bezmózgiego człowieka
aż mnie mdli. Dlaczego Bóg akurat mnie musiał tak ukarać ?! No
dlaczego ?! Ehh. Widocznie podoba mu się ta rola. Skierowałam się
znowu do kuchni, ponieważ usłyszałam że ktoś trzaska się
naczyniami, jak się okazało była to moja mama. -Hej –
podeszłam, po czym pocałowałam ją w policzek. -No cześć
kochanie. Posłuchaj. Poszłabyś do sklepu po sól ? Jak na złość
dzisiaj się kończyła. -powiedziała, po czym spojrzała się na
mnie oczami szczeniaczka. -No dobraaa, ale dawaj kasę, nie ma nic za
darmo. -powiedziałam po czym wystawiłam do niej jęzora. Pokręciła
trochę głową, i się roześmiała. Dała mi pieniądze
przeznaczone na sól, po czym wyszłam do sklepu. Szłam powoli
słuchając muzyki, gdy nagle poczułam, że ktoś wpada na moje
plecy. Zdezorientowana, pisnęłam z przerażenia. Jak się okazało
był to Adam, który szedł tyłem, a przed nim szedł jakiś
chłopak. -Uważaj idioto. -syknęłam, po czym ruszyłam w dalszą
drogę, nie zważając na to czy on coś do mnie mówi. Szłam nadal
swoim tempem, gdy nagle poczułam to samo. -Idioto no odwa... O cześć
Alan. -powiedziałam, gdy zorientowałam się że to nie Pan
Bezmózgi. -Dokończysz ? -zapytał, a ja tylko z uśmiechem na
ustach pokiwałam przecząco głową. -No dokończ. Proszę.
-powiedział, robiąc oczy kota ze Shreka. - A tak w ogóle to cześć.
No więc dokończysz ? -pokręciłam z dezaprobatą głową, i
wybuchłam śmiechem. -No więc miało być „Idioto na odwal się
ode mnie”, ale akurat się okazało że to byłeś ty, a ty nie
jesteś idiotą. -powiedziałam miło, a on tylko spojrzał się na
mnie podejrzliwie. -Na pewno ? - zapytał po chwili, a ja tylko
pokiwałam twierdząco głową. -No to fajnie. Gdzie idziesz ?
-zapytał, a na jego buźce od razu pojawił się szeroki uśmiech.
-A do sklepu maszeruję. A ty ? -powiedziałam, po czym spojrzał na
mnie pytająco. -Po sól ? Serio ? A ja tak samo. Tyle że ja idę po
cukier. -powiedział, a mi zachciało się śmiać. -No to fajnie.
Nie jestem jedyna która, rano w niedziele musi do sklepu zawalać po
coś do kuchni. -powiedziałam śmiejąc się, a Alan mi zawtórował.
Po udanych zakupach, wróciłam do domu, wspominając rozmowę z
Alanem. On jest całkiem inny od Adama. Taki miły, wyrozumiały,
troskliwy, zabawny i przede wszystkim NIE DENERWUJE mnie. Resztę
dnia spędziłam na rozmowach z mamą, która wypytywała mnie co
chwilę o to czy między mną a Adamem do czegoś doszło w L.A. Skąd
ona bierze takie pomysły ? No skąd ?! Nie czuć tego, że ja
nienawidzę Adama ? Eh. Co się dziwić że Emil jest dziwny.
Widocznie po mamusi to odziedziczył. Zaśmiałam się w duchu po
czym skierowałam się do ubikacji aby się umyć, po wykonaniu tej
czynności ubrałam piżamę, spakowałam na jutro książki i
poszłam spać.
~*~*~
Obudził
mnie przeklęty budzik, więc zostałam zmuszona do tego, by wstać.
Ubrałam
się i poszłam zjeść śniadanie. Przy stole siedział Emil i
jadł kanapki z nutellą, ja natomiast zjadłam kanapkę z pomidorem.
Wychodząc do szkoły, upewniłam się czy mam telefon, po czym ze
spokojną głową zamknęłam drzwi, i skierowałam się w jej
stronę...
nie wiem po co to "(?)" ale okej :)
OdpowiedzUsuńrozdział okej :*
chciałabym wziąć udział w konkursie, ale się nie nadaję :))
Powodzenia <3
Ale udział w konkursie może wziąć KAŻDY. A skąd możesz mieć pewność że nie wybiorę właśnie twojego rozdziału ? No właśnie. Nie wiesz. <3 Zbiorę wysłane do mnie rozdziały, a następnie wybiorę jeden najlepszy <3 i być może będzie to właśnie TWÓJ <3 Nic nie wiadomo <3
Usuń