środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 18. | KONKURS!

No cze. Jedna osoba uświadomiła mnie że przesadziłam z tym abyście "kupowali" rozdziały za ilość komentarzy, ale nie oznacza to że macie nie komentować. Macie komentować, wyrażać swoją opinię czy jest ona dobra czy też nie. Przyjmuję słowa krytyki do siebie i staram się poprawić. A więc kolejny rozdział być może pojawi się w piątek, jeżeli dam radę go napisać, ponieważ jestem chora... Ale postaram się specjalnie dla was. :)
KONKURS. !
Uwaga ! Konkurs będzie polegał na tym, aby napisać rozdział 20!. Najlepszy rozdział wybiorę i wstawię na bloga. Będzie on podpisany imieniem osoby która go napisała, oraz podany będzie wiek. :) Osoby chętne zgłaszają się na numer gg: 39602281
Lub
E-m@il - siemaaaanoo@gmail.com 
Jeżeli nie będę dostępna na gadu, proszę pisać, odczytam wiadomość i zapiszę na liście. Podam również fabułę :) Zgłoszenia przyjmuję do 10 KWIETNIA 2013r. :)
Wysyłacie do mnie zgłoszenie o treści: 
1. Imię.
2.Wiek
3.Miejscowość (tylko dla mojej świadomości)
4. Pseudonim/ksywka (jeżeli nie masz, nie musisz podawać) 
5. Adres bloga/twitter'a/ask'a/tumblr'a (podajesz jeśli chcesz)
PRZYKŁAD:
1. Wioleta
2. 15
3. Myszków (to nie jest moja prawdziwa miejscowość ;))
4.Wioll
5.blog: http://jestinaczejxd.blogspot.com Twitter: @Wioll69
ask: Wiolx3

...-No cze. Idziemy do altan ? Hmm ? -powiedziałem, gdy moje oczy w końcu zdołały już unieść wzrok z jej piersi na jej oczy. Pokiwała głową, i chwyciła mnie za rękę, i pociągnęła mnie w stronę naszego miejsca. Dochodząc do altanek zauważyłem Julkę siedzącą z Emilem....”

...jedli słonecznik (?) i gadali o czymś. No to dość szybko o mnie zapomniała – pomyślałem, i nie zważając więcej z Julkę poszedłem z Aśką w stronę drugiej altany. Cały czas coś zawijała, ale nie mogłem się skupić na tym co do mnie mówi. Prawie wcale nie kontaktowałem, nie wiem dlaczego, ale nie mogłem w ogóle przestać myśleć o Julce. Czemu ona o mnie zapomniała ?! Przecież to nie możliwe, że dała sobie tak szybko rade. No dobra. Prawda nie byliśmy razem, ale jakim sposobem ona się we mnie nie bujnęła ? No jakim ?! Nie rozumiem jej. W ogóle. Zresztą kto rozumie ko... -Czy ty mnie w ogóle słuchasz ?! - moje rozmyślania, przerwał „pisk” Aśki. Może i ma fajne cycki, ale głos ma okropny. A po co ja się z nią w ogóle umówiłem ? A no tak.. Dla zabicia czasu. -Przepraszam, zamyśliłem się. -powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej miło, po czym ona znów zaczęła co do mnie nawijać. -Znowu mnie nie słuchasz. - no ja wale, aż tak to widać ? Dobra, lepiej jej nie zapytam o to. -Przepraszam, po prostu myślałem o tym czy wyjechać z rodzicami do tej Grecji. -postanowiłem więc skłamać, ponieważ tak czy owak na pewno nie skapnie się że kłamię. -A czemu miałbyś nie jechać ? -zapytała, a w jej oczach zapaliły się iskierki szczęścia (?), ale dobrze, połknęła haczyk. O to chodziło. -Bo wiecznie najważniejszy jest mój przyjebany braciszek. -powiedziałem, po czym wzruszyłem ramionami, i poprawiłem się na ławeczce. Aśka siedziała naprzeciwko mnie, więc miałem dobry widok na jej górny departament. -A słyszałam coś, że się od nich wyprowadziłeś, do bloków w sąsiedniej miejscowości. -powiedziała i poprawiła biust. Niezłą ma ktoś wyobraźnię. -A kto ci podał takie informacje ? -zapytałem z drwiącym uśmiechem, i na chwilę przeniosłem wzrok na Julkę, która siedziała właśnie na huśtawkach z Emilem. Śmiali się z tego co mówił do niej ten błazen, jak ja coś powiedziałem to nawet uśmiech na jej twarzy się nie pojawił. -A koleżanka mi mówiła. -powiedziała, po czym zachyliła się w moją stronę i oparła łokcie na stole. Zaczęliśmy patrzeć sobie głęboko w oczy, a po chwili złączyliśmy się w pocałunku. Miała zamknięte oczy, a ja tylko na chwilę otwarłem moje, by zobaczyć czy Julka patrzy. Miałem racje. Patrzyła się na mnie, ale na jej twarzy nie malowało się nic innego od uśmiechu. Zamknąłem oczy, pogłębiając pocałunek. Język Aśki i mój toczyły zawziętą walkę. Muszę przyznać że świetnie całuje -pomyślałem. Nasz pocałunek trwał blisko 3 minuty. Gdy już oderwaliśmy się od siebie, Aśka spojrzała na mnie z uśmiechem, po czym usiadła obok mnie i wtuliła się we mnie. Omg. Jakie ona ma słodkie perfumy. Mdli mnie od nich. -Dobrze całujesz. -powiedziała Aśka, a ja tylko mruknąłem „mhm” z bananem na twarzy. -No to mieszkasz w końcu sam czy nie ? -powiedziała, przybliżając się do mnie lekko. -Fajny suchar. Skąd miałbym na to pieniądze ? Pomyślałaś ? Z babcią mieszkam. -powiedziałem, oddalając się od niej lekko, ona natomiast lekko się skrzywiła i powróciła na stare miejsce.
*OCZAMI JULKI*
Jaki z tego Adama jest debil. Naprawdę. On myśli że ja w jakiś sposób będę zazdrosna o tą galeriankę ? Bitch please. Ja z nim nie byłam nawet, a z jego zachowania to aż śmiać mi się chce. Jak ja go nienawidzę. Gdybym mogła to zmasakrowałabym mu tę jego facjatę, ale pomijając tego pajaca, który przybył do altanek nieproszony, było nawet fajnie. Dowiedziałam się bardzo dużo rzeczy związanych z moją przeszłością, i muszę powiedzieć że zaczęłam sobie przypominać po trochu stare czasy. Powoli zaczęliśmy się zbierać do domu, przy okazji ponownie zachaczając sklep i kupując frugo. Idąc powolnym krokiem, poczułam nagle jakieś ukłucie w żebro, krzyk „berek !” i ujrzałam oddalającego się Emila. Zaczęłam go gonić, i gdy zbliżaliśmy się do jakiegoś drzewa, Emil zaliczył lufę. -Kurwa złamałem rękę ! Ała ! Daj mi telefon ! Szybko. Kurwa ! Moja ręka ! Jak boli kurwa ! -pośpiesznie wyciągnęłam telefon, i wybierając jedną ręką numer do naszej mamy co chwile spoglądałam na Emila skaczącego jak idiotę. Po chwili podałam mu telefon. -Mamo, złamałem rękę... No przy tym dębie. Boli mamo !... No ja pierdole.. przy dębie, razem z Julką. Tym takim wielkim... No ale mamo boli ! Co ja mam robić ?!... No pod dębem. Moja ręka leży pod tirem... No urwało mi ją... No na serio mamo !.... Kurwa, to znaczy kurde no boli mnie !...Halo ? -stanął chwile ze zdziwioną miną, trzymając „złamaną” ręką telefon. -No to złamałeś tą rękę ? -zapytałam. -No – powiedział lekko rozbawiony. -Halo ? Tato ? Daj mi mamę... Halo ? Ej.. No mama mi się.. Dobra daj mi to frugo bo pić mi się chce. -powiedział, a ja wybuchłam głośnym śmiechem, przy okazji podając mu frugo. Do domu skierowaliśmy się powolnym krokiem, pogrążeni w ciszy. Wchodząc do domu, usłyszeliśmy że ktoś zmierza w naszą stronę, tym ktosiem okazał się nasz tata, który zaczął krzyczeć na Emila, który śmiał się jak by coś ćpał. Ja skierowałam się do mojego pokoju, po czym poszłam się wykąpać. Po wykonaniu tej czynności, ubrałam się w piżamę, i skierowałam się do kuchni po sok pomarańczowy, zastałam tam siedzącą mamę, z kubkiem w ręku, która zaczęła mi się bardzo uważnie przyglądać. -Brudna nie jestem na pewno, bo właśnie się myłam, a więc o co chodzi ? -zapytałam, i uśmiechnęłam się miło do rodzicielki. -Jesteś jakaś taka dziwna, tak jakbyś nie miała do mnie zaufania. -powiedziała i spuściła głowę, wpatrując się w kubek. No to czeka mnie trudna rozmowa, ale nie dzisiaj. Na pewno nie. Nie mam na to siły. -Możemy porozmawiać o tym jutro ? Nie mam dzisiaj siły, ten lot, później ten spacer. Jestem wykończona. Ja idę spać. Dobranoc. -powiedziałam po czym skierowałam się do mojego pokoju. Po wypiciu soku, położyłam się pod ciepłą kołderką, po czym usnęłam w mgnieniu oka.
Siedziałam w ubikacji, patrząc w lustro, które znajdowało się na całej ścianie. Płakałam. Przybliżyłam się do lustra, i uderzyłam w nie z całych sił. Okropny ból przeszył moją rękę, po czym z palców zaczęła lecieć krew. Wytarłam rękę o ręcznik, a krew momentalnie przestała lecieć. Wzięłam kawałek szkła do dłoni, po czym przyjrzałam mu się dokładnie, a następnie zrobiłam jedną kreskę na nadgarstku. Później kolejną, i jeszcze jedną. Krew sączyła się powoli, a ja z czasem przestawałam płakać. Nagle usłyszałam dobijanie się do drzwi. Nie miałam siły wstać. Tak bardzo chciałam a nie mogłam. Nagle drzwi upadły na ziemie, a w progu ujrzałam Adama, który powoli kierował się w moją stronę. Przytulił mnie bez słowa, po czym poparzył na mój nadgarstek, i pokręcił głową. Chwycił ze apteczkę, i zaczął mi opatrywać ranę. Między nami trwała cały czas cisza, żadne z nas się nie odzywało. Gdy skończył opatrywać moje rany, wziął mnie na ręce i skierował się ze mną do jakiegoś pokoju. Wchodząc do niego zobaczyłam gitarę na ścianie, wielkie łóżko, zaścielone czerwono-czarną kołdrą, oraz ciemno fioletowe ściany, przy których stały meble z jasnego drzewa. Pokój był ładny i taki ciemny. Podobał mi się. Adam, położył mnie na łóżku, całując delikatnie, nic nie mogłam zrobić, aby mu się sprzeciwić. Oddawałam pocałunki, schodził powoli do mojej szyi, później na dekolt. Nie mogłam się ruszyć, byłam jakby sparaliżowana. Zaczął mi już ściągać powoli bluzkę...
-No wstawaj ! Szkoda dnia ! -usłyszałam mojego brata, w duchu szczerze mu dziękuję, za to że mnie obudził bo chyba jakbym wstała, to więcej razy bym nie usnęła. -Która godzina ? -wymamrotałam sennie, ale nie usłyszałam odpowiedzi, ponieważ nie było już go w pokoju, gdyż zapewne poszedł na dół. Podparłam się na łokciach, i spojrzałam na zegarek, znajdujący się na mojej półce. Wskazywał 07.57. Chyba go pogrzało, kto normalny wstaje o tak wczesnej porze ?! No kto ?! Na pewno nie ja ! On jest idiotą, debilem, niedorozwiniętym psycholem i nie wiem co jeszcze ! Nie podaruję mu tego. Jak boga kocham. Miałam ochotę go w tym momencie zabić. Nie da się człowiekowi wyspać porządnie, tylko będzie odwalał jakieś cyrki. Wstałam ociężale z łóżka, i skierowałam się do kuchni. Zastałam tam mojego niedorozwiniętego braciszka. Uśmiechnął się do mnie szeroko, po czym ja mu pokazałam piękny środkowy palec, i poszłam zrobić sobie śniadanie. -Zrobiłem ci płatki. -powiedział zawiedzionym tonem. -Nie dzięki. Zapewne naplułeś, a ja nie chce dostać jakiegoś tyfusa. -powiedziałam, po czym zaczęłam przygotowywać sobie kanapki z dżemem truskawkowym. -Po coś ty mnie obudził człowieku, co ? -zapytałam, wcinając już moje śniadanie. -Bo szkoda dnia ? Nie chciało mi się samemu siedzieć, i tyle. -powiedział na pełnym chilloucie i zaczął pić sok pomarańczowy, uważnie mi się przyglądając. -No nie gap się tak. -powiedziałam, ale on nie zaprzestał tej czynności więc podeszłam do zlewu i nalałam szklankę wody. Zaczęłam zbliżać się do stoły, „pijąc” moją wodę, jak byłam już bliżej oblałam go szklanką wody, a on spojrzał na mnie zdezorientowany. -A za co to ? -wskazał na swoją mokrą twarz i podkoszulkę. -Po pierwsze za to że mnie tak wczas obudziłeś a po drugie za to że się tak gapiłeś na mnie, pomimo tego że prosiłam się,a byś tego nie robił. -powiedziałam wzruszając delikatnie ramionami, i ruszyłam do pokoju się przebrać. Usłyszałam za sobą tylko „Zemszczę się !” i podeszłam do szafy. Wyciągałam po kolei komplety ubrań, ale żadne mi jakoś nie pasowało. Spojrzałam za okno, i z powrotem do szafy. Wybrałam ubranie i skierowałam się do ubikacji ogarnąć trochę wygląd. Włosy po rozczesaniu związałam w kucyka, a na twarz nałożyłam bardzo delikatny make-up. No to jutro znowu do szkoły. Ehh.. Na samą myśl o tym że będę musiała widywać tam tego Bezmózgiego człowieka aż mnie mdli. Dlaczego Bóg akurat mnie musiał tak ukarać ?! No dlaczego ?! Ehh. Widocznie podoba mu się ta rola. Skierowałam się znowu do kuchni, ponieważ usłyszałam że ktoś trzaska się naczyniami, jak się okazało była to moja mama. -Hej – podeszłam, po czym pocałowałam ją w policzek. -No cześć kochanie. Posłuchaj. Poszłabyś do sklepu po sól ? Jak na złość dzisiaj się kończyła. -powiedziała, po czym spojrzała się na mnie oczami szczeniaczka. -No dobraaa, ale dawaj kasę, nie ma nic za darmo. -powiedziałam po czym wystawiłam do niej jęzora. Pokręciła trochę głową, i się roześmiała. Dała mi pieniądze przeznaczone na sól, po czym wyszłam do sklepu. Szłam powoli słuchając muzyki, gdy nagle poczułam, że ktoś wpada na moje plecy. Zdezorientowana, pisnęłam z przerażenia. Jak się okazało był to Adam, który szedł tyłem, a przed nim szedł jakiś chłopak. -Uważaj idioto. -syknęłam, po czym ruszyłam w dalszą drogę, nie zważając na to czy on coś do mnie mówi. Szłam nadal swoim tempem, gdy nagle poczułam to samo. -Idioto no odwa... O cześć Alan. -powiedziałam, gdy zorientowałam się że to nie Pan Bezmózgi. -Dokończysz ? -zapytał, a ja tylko z uśmiechem na ustach pokiwałam przecząco głową. -No dokończ. Proszę. -powiedział, robiąc oczy kota ze Shreka. - A tak w ogóle to cześć. No więc dokończysz ? -pokręciłam z dezaprobatą głową, i wybuchłam śmiechem. -No więc miało być „Idioto na odwal się ode mnie”, ale akurat się okazało że to byłeś ty, a ty nie jesteś idiotą. -powiedziałam miło, a on tylko spojrzał się na mnie podejrzliwie. -Na pewno ? - zapytał po chwili, a ja tylko pokiwałam twierdząco głową. -No to fajnie. Gdzie idziesz ? -zapytał, a na jego buźce od razu pojawił się szeroki uśmiech. -A do sklepu maszeruję. A ty ? -powiedziałam, po czym spojrzał na mnie pytająco. -Po sól ? Serio ? A ja tak samo. Tyle że ja idę po cukier. -powiedział, a mi zachciało się śmiać. -No to fajnie. Nie jestem jedyna która, rano w niedziele musi do sklepu zawalać po coś do kuchni. -powiedziałam śmiejąc się, a Alan mi zawtórował. Po udanych zakupach, wróciłam do domu, wspominając rozmowę z Alanem. On jest całkiem inny od Adama. Taki miły, wyrozumiały, troskliwy, zabawny i przede wszystkim NIE DENERWUJE mnie. Resztę dnia spędziłam na rozmowach z mamą, która wypytywała mnie co chwilę o to czy między mną a Adamem do czegoś doszło w L.A. Skąd ona bierze takie pomysły ? No skąd ?! Nie czuć tego, że ja nienawidzę Adama ? Eh. Co się dziwić że Emil jest dziwny. Widocznie po mamusi to odziedziczył. Zaśmiałam się w duchu po czym skierowałam się do ubikacji aby się umyć, po wykonaniu tej czynności ubrałam piżamę, spakowałam na jutro książki i poszłam spać.
~*~*~
Obudził mnie przeklęty budzik, więc zostałam zmuszona do tego, by wstać. Ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie. Przy stole siedział Emil i jadł kanapki z nutellą, ja natomiast zjadłam kanapkę z pomidorem. Wychodząc do szkoły, upewniłam się czy mam telefon, po czym ze spokojną głową zamknęłam drzwi, i skierowałam się w jej stronę...

2 komentarze:

  1. nie wiem po co to "(?)" ale okej :)
    rozdział okej :*
    chciałabym wziąć udział w konkursie, ale się nie nadaję :))
    Powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale udział w konkursie może wziąć KAŻDY. A skąd możesz mieć pewność że nie wybiorę właśnie twojego rozdziału ? No właśnie. Nie wiesz. <3 Zbiorę wysłane do mnie rozdziały, a następnie wybiorę jeden najlepszy <3 i być może będzie to właśnie TWÓJ <3 Nic nie wiadomo <3

      Usuń