Heheszky. Taki rozdziałek sb dzisiaj pierdykłam ;d Mam nadzieję że wam się podoba, i zachęcam do brania udziału w konkursie ! Bo jak do tej pory nikt się nie zgłosił :( Macie czas kochani do 10 kwietnia. Przez ten okres rozdziały nie będą dodawane. Na napisanie rozdziału będziecie mieli czas do 13 kwietnia, długość postu obojętna ! Reszta informacji jest w poprzednim rozdziale. ! Czyli rozdział pojawi się dopiero 13 lub 14 kwietnia !
„....Obudził
mnie przeklęty budzik, więc zostałam zmuszona do tego, by wstać.
Ubrałam
się i poszłam zjeść śniadanie. Przy stole
siedział Emil i jadł kanapki z nutellą, ja natomiast zjadłam
kanapkę z pomidorem. Wychodząc do szkoły, upewniłam się czy mam
telefon, po czym ze spokojną głową zamknęłam drzwi, i
skierowałam się w jej stronę...”
...Spojrzałam na mój kluczyk, na którym znajdował
się numer „69”. Zaczęłam wodzić wzrokiem za szafką z tym
numerkiem, i po kilku minutach znalazłam ją. Otworzyłam szafkę i
zaczęłam zmieniać buty, gdy nagle dostałam drzwiczkami od szafki
obok w głowę. Chwyciłam się za nią i syknęłam z bólu. -Uważaj
trochę może, co ? - powiedziałam bez żadnego zastanowienia, i
spoglądania w górę. - Oo, cześć Julka. -spojrzałam w górę i
zauważyłam że moim oprawcą jest Alan. - Przepraszam, nic ci nie
jest ? Po prostu ktoś mnie popchnął i uderzyłem ramieniem w
drzwiczki, i poleciały tak jakby na ciebie. - powiedział, trąc
ręką i kark, po czym poprawił włosy i podał mi rękę, abym się
podniosła. -Nie no spoko, wszystko okey. Tylko wiesz... Trochę
głowa mnie boli. -powiedziałam i zaśmiałam się, po czym
założyłam drugiego buta. Zaczęłam chować książki – do
której ty właściwie klasy chodzisz ? -zapytałam gdy już
zakończyłam poprzednią czynność. -Ymm.. -spojrzał na kartkę na
drzwiczkach. -1c. Fajne chodzą do tej klasy osoby ? -zapytał, a ja
w duchu byłam taka radosna że gdybym mogła to bym chyba
porozwalała wszystkie szafki. -No wiesz. Jeśli mnie lubisz to tak.
Dziewczyny są takie hmm.. tapeciary ? No można je tak określić, a
1/3 chłopaków to takie dresy. Ja jedyna z tych dziewczyn chyba
jestem normalna. -powiedziałam, a on uniósł brwi do góry ze
zdziwienia. -To ty chodzisz do 1c ? Fajnie, przynajmniej już kogoś
znam. -powiedział z uśmiechem na twarzy. -No to jak ci minął
wczorajszy dzień ? -zapytał, i się zaśmiał trochę nieśmiało.
-Wiesz ? Nawet fajnie, poza tym że tak krótko się widzieliśmy.
-powiedziałam i poczułam że lekko się rumienie. -A tobie jak
minął ? -dodałam po chwili, zamykając szafkę. -No nawet dobrze,
tylko też szkoda że tak krótko się widzieliśmy. -powiedział, a
moje policzki dostały ponownie czerwonej barwy. -Ładnie wyglądasz
jak się rumienisz. -powiedział, a ja go odepchnęłam ręką, dla
żartów. -Przestań no. Prooszę. -powiedziała, a on tylko pokiwał
głową, i się zaśmiał. -Może pójdziemy w końcu pod klasę ?
-spojrzał na zegarek i dodał: - bo zaraz będzie lekcja. -
pokiwałam tylko głową, i ruszyliśmy w stronę klasy chemicznej.
Nikogo nie zastaliśmy, więc zajęliśmy pierwszą, lepszą ławkę
pod ścianą i czekaliśmy na nauczyciela, i resztę klasy. -Może
opowiesz mi coś o sobie ? Nie widziałam cię tu wcześniej.
-powiedziałam, ponieważ nie mogłam znieść ciszy, która była
pomiędzy nami. - No więc, ja przeprowadziłem się tutaj z Łodzi,
ponieważ mój tata niedaleko dostał pracę, no i przede wszystkim
aby odpocząć od zatłoczonego miasta. To jest uciążliwe, cały
czas jakieś auta trąbiące pod twoim oknem, ciągły ruch. Nie
potrafię normalnie funkcjonować w mieście. Ono do mnie nie pasuje.
-powiedział a ja siedziałam zdziwiona, i wpatrywałam się w drzwi,
od klasy chemicznej. Zauważyłam że zaczynają się zbierać ludzie
z mojej klasy, ale nie zwracałam na nich zbyt dużej uwagi, ponieważ
nie są oni w ogóle interesujący. -Na prawdę ? A czym zajmuje się
twój tata ? -zapytałam, a on tylko skrzywił się. -Jest
wiceprezesem firmy Compal. Zazwyczaj całymi dniami siedzi w pracy i
wraca do domu na kilka godzin, żeby tylko się przespać, umyć i
coś zjeść. Nie mam z nim dobrych kontaktów. -powiedział i
spojrzał się na swoje ręce, a następnie na mnie. -Ale w sumie nie
ma się czym przejmować, przynajmniej mi dupy nie truje żeby zrobił
coś w ogrodzie, bo mamy od tego ogrodnika. Przynajmniej tyle.
-powiedział i się uśmiechnął. -A tobie jak się układa z
rodzicami ? -zapytał, po czym utkwił na mnie wzrok. -Chyba dobrze.
To znaczy, mało się widujemy, ale jak się spotkamy nie ma kłótni.
Po prostu krótkie wymiany zdań i tyle. -powiedziałam, po czym
wzruszyłam tylko ramionami, i spojrzałam na drzwi tak bardzo
interesujące w tej chwili. Resztę czasu, który dłużył się
niemiłosiernie, spędziliśmy w ciszy. Ja wpatrywałam się w drzwi,
a Alan natomiast zaczął gadać z chłopakami od nas z klasy. Ni
stąd, ni zowąd, ktoś stanął przede mną prezentując swój dolny
departament. Uniosłam do góry znudzone oczy, i zobaczyłam Adama,
który suszył zęby. -I co się szczerzysz ? -powiedziałam
ukąśliwie, w sumie nie wiem co mnie ugryzło. -A nie wolno ? Mam
dzisiaj jakiś dobry humor. Więc, co powiesz ? -powiedział, a ja
spojrzałam na niego jak na idiotę. -Przepraszam, czy my się znamy
? Zapomniałeś o naszym układzie ? -powiedziałam, co zbiło go z
pantałyku. Nim się otrząsnął, zadzwonił dzwonek i zjawił się
nauczyciel od lekcji chemii. Weszliśmy do klasy, po czym pan
Szumilas rozsiał się wygodnie na fotelu przy biurku i rozejrzał
się po klasie, znad okularów. Alan usiadł ze mną w ławce, a
Szumilas zaczął sprawdzać obecność. - Julia Borkowska !? -
zapytał a ja tylko wstałam, powiedziałam „obecna” i usiadłam.
Doszedł do 23 numeru i podniósł wzrok – Alan Szyba ?! -zapytał
i „przeleciał” wzrokiem po klasie. Alan podniósł tyłek z
krzesła i potwierdził swoją obecność. Nauczyciel przyglądał mu
się chwilę, ale po chwili wrócił do poprzedniej czynności. Gdy
skończył sprawdzać obecność, ktoś zapukał do drzwi. Okazało
się że była to pani Kinga. Uczy ona sztuki, plastyki i muzyki.
Rozejrzała się po klasie, aż w końcu zawiesiła na mnie wzrok.
Uśmiechnęła się szeroko, po czym podeszła do pana Szumilasa, i
zaczęła mu coś mówić szeptem, a on tylko pokiwał twierdząco
głową. -Julka, proszę ze mną. -powiedziała, a cała klasa „oooo”
i zanim zdążyłam się spakować, usłyszałam pojedyncze chichy
„No i już nabroiłaś pierwszego dnia po wycieczce?!” „No i co
znowu zrobiłaś ?” i jeszcze kilka jakichś docinek, ale nie
zwracałam na to uwagi. Wzięłam torbę na jedno ramię i wyszłam
za panią Kingą. -O co chodzi ? -zapytałam po chwili, ale ona nie
odpowiedziała na moje pytanie. -Idź do auli, zaraz przyjdę, tylko
muszę jeszcze iść po parę osób. -powiedziała, a ja zapewne ze
śmieszną miną skierowałam się w stronę auli. Siadłam w
ostatnim rzędzie, czyli przy wejściu na aule, i czekałam na nią.
Co chwile wchodził ktoś nowy, a po około 30 minutach weszła pani
Kinga i On. Mówiąc On mam namyśli Adama. Pani Kukuła rozejrzała
się po naszych zdziwionych minach i weszła na środek sceny.
-Słuchajcie kochani. Zebrałam was tutaj, aby rozdać wam role. I
nie ma żadnego „ale” ! Razem z panią dyrektor ustaliłyśmy kto
ma jaką rolę, i nie macie innego wyjścia. Musicie zagrać. Sztuka
którą będziemy przedstawiać, jest wam na pewno dobrze znana,
bowiem jest to „Romeo i Julia”. Jak wyczytam wasze imię i
nazwisko, podejdziecie do mnie i dostaniecie rolę, po czym opuścicie
aulę. Osoby które dostaną rolę główną, nie będą wyczytane,
zostaną one tutaj, i z nimi porozmawiam na temat przedstawienia.
-powiedziała, a po auli przeszły pomruki nie zadowolenia. Pan
Bezmózgi co chwilę zerkał na mnie, ale nie zwracałam na niego
najmniejszej uwagi i siedziałam nadal z założonymi rękoma na
klatce piersiowej. Z auli wyszli już prawie wszyscy. Zostałam tylko
ja, Adam, taka jedna Kaśka z 3 klasy i pani Kinga. Modliłam się w
duchu żeby wyczytała moje imię. -Katarzyna Arkabus. -powiedziała
pani Kinga, a ja wybuchłam głośnym i rozpaczliwym „No nie !” a
Adam zaczął się śmiać jakby gilgotało go jakieś stado
plastikowych panienek. -I z czego się śmiejesz pajacu ?! -
krzyknęłam, a on zaczął się jeszcze bardziej śmiać, aby zrobić
mi na złość. Podeszłam do pani Kingi -Nie można jakoś zamienić
ról ? Przecież ja z tym idiotą nie wytrzymam jednej godziny, aby
się z nim nie pokłócić. Niech mi pani wierzy. No błagam.
-powiedziałam, po czym uklękłam a pani Kinga zaczęła się śmiać.
-Przykro mi Julciu, ale nie da rady. Jak zapytałam się o główną
rolę pani dyrektor od razu mi powiedziała że masz to być ty i
twój kolega. -wskazała na Adama – Ja nic nie mogłam powiedzieć,
naprawdę. Uwierz mi że gdybym jakoś mogła zamienić tę rolę,
zgodziłabym się. Ale widzisz jaka jest sytuacja. -powiedziała, a
ja wstałam z rozpaczliwą miną i chwile zaczęłam się
zastanawiać. -Nie wie pani za ile przejeżdża tędy jakiś autobus
? -powiedziałam, po czym spojrzałam się na nią. Ona spojrzała
się natomiast na mnie jak na idiotkę. Spojrzała na zegarek -Za
jakieś pięć minut. -powiedziała. -No to ja nie mam czasu ! Ide
się już położyć na drodze. -powiedziałam, i już miałam
ruszyć, gdy ktoś się zaczął trzymać, a właściwie, przytulać.
Nie musiałam długo się zastanawiać kto to był. -Puszczaj mnie
idioto. Ja si idę rzucić pod autobus, byle z tobą nie grać tego w
głównej roli ! -krzyczałam i szarpałam się. -Trzymaj ją jeszcze
jakieś 10 minut. Nie mamy pewności czy autobus nie pojedzie z
opóźnieniem. -powiedziała po czym uśmiechnęła się do niego, a
on tylko pokiwał z wielkim bananem na twarzy. -Jak się już
uspokoi, to weźcie scenariusze które leżą na scenie -wskazała
nam miejsce – i możecie udać się na lekcję. Próba będzie
jeszcze dzisiaj na 2 ostatnich lekcjach. -powiedziała i opuściła
aulę. -No puszczaj mnie idioto ! To boli ! -krzyczałam jak brał mi
rękę do tyłu co raz wyżej. Czułam jakby miał mi zaraz ją
złamać. -Jak mnie nazwałaś ? -powiedział, po czym przysunął
usta do mojej szyi, tak że aż poczułam jego oddech na niej.
-Idiotą. Jesteś jednym wielki debilem i niedorozwiniętym bachorem
! Puszczaj mnie.! -po raz kolejny wydarłam się na niego, a on wziął
jeszcze wyżej moją dłoń. -Nie ładnie mnie tak nazywać kochanie.
-wyszeptał, po czym pocałował mnie delikatnie w szyję. -A co ci
się tak na czułości zebrało idioto ?! No co ?! W ogóle w co ty
ze mną grasz ?! Myślisz że mnie to w jakiś sposób podnieci ?!
Bitch please. Ty jakbyś się nawet z mrówką ruchał, to nic by w
środku nie odczuła.! -wydarłam się po raz kolejny. A on wybuchł
śmiechem, po czym odwrócił mnie do siebie przodem. Chciał mnie
pocałować, ale schyliłam głowę, przez co tak jakby zaczął
lizać się z powietrzem. Trzymał mnie za nadgarstki, i zaczął
mnie popychać w stronę sceny, ale pomimo tego próbowałam z nim
jakoś walczyć. Przycisnął mnie do sceny, i po raz kolejny
próbował mnie pocałować, lecz nie udało mu się to ponieważ
moje kolano dobrze wycelowało w jego dolny departament. W momencie
mnie puścił, a ja chwyciłam szybko scenariusz i wybiegłam z auli,
kierując się w stronę klasy języka Niemieckiego. Biegłam szybko,
i nie wiedzą kiedy wpadłam na kogoś, przy okazji klapnęłam
tyłkiem na ziemię, a ten ktoś na mnie. Spojrzałam na tego ktosia
i okazało się że był to Alan. -No to historia lubi się
powtarzać, co ? -powiedział, po czym wstał ze mnie, i pomógł mi
wstać. -A no. Widocznie tak.- powiedziałam ze śmiechem, i zaczęłam
chować scenariusz to torby. -A co ty tam masz ? -powiedział, po
czym „wyrwał” mi scenariusz z ręki. -weź mi to oddaj. Żalowy
scenariusz, jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć. Oddawaj to ! I to już
! -powiedziała, a Alan, zaczął się śmiać, po czym wziął rękę
do góry i pokazał na policzek palcem. -Dawaj mi tu całusa to ci
oddam. -powiedział, a ja zbliżyłam się do niego, lecz on w
ostatnim momencie odwrócił głowę, i nasze usta się połączyły
w króciutkim pocałunku, lecz przerwał nam Adam. -No fajnie, z nim
to się liżesz, a ze mną to już nie chcesz. -powiedział, i
spojrzał na nas, a ja pokazałam palcem w geście”Tu się jebnij”
-Bo ty jesteś skończonym idiotą, jesteś głupi, brzydki i nie
dorastasz Alanowi do pięt. -powiedziałam, a on tylko wzruszył
ramionami i zaczął nam się przyglądać z cwaniackim uśmiechem.
-Szczerze powiedziawszy to krowie gówno jest ładniejsze od jego
twarz. -powiedział, a Alan chciał już ruszać w jego stronę, ale
powstrzymałam go chwytając za nadgarstek, na szczęście pan
Bezmózgi tego nie zauważył...
coś czuję ze ten konkurs jeszcze za wcześnie :)) masz za małą oglądalność ..
OdpowiedzUsuńAle rozdział świetny :3
Heej, chcę napisać ten 20 rozdzial mam już nawet pomysl, tylko mam jedno pytanie. Mianowicie, czy rozdzial może być taki jak ja bym chciala żeby byl ?
OdpowiedzUsuńNo cześć :) To zależy nad jaką fabułą myślisz :) Zgłoś się do mnie na gg: 39602281 :) Napisz mi co mniej więcej chciałabyś zamieścić w tym rozdziale,i jeżeli na coś się nie zgodzę, to równie dobrze możesz je pozmieniać, okey ? :)
UsuńPozdrawiam Wioll <3