piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 19. | KONKURS (patrzeć do poprzedniego rozdziału)

Heheszky. Taki rozdziałek sb dzisiaj pierdykłam ;d Mam nadzieję że wam się podoba, i zachęcam do brania udziału w konkursie ! Bo jak do tej pory nikt się nie zgłosił :( Macie czas kochani do 10 kwietnia. Przez ten okres rozdziały nie będą dodawane. Na napisanie rozdziału będziecie mieli czas do 13 kwietnia, długość postu obojętna ! Reszta informacji jest w poprzednim rozdziale. ! Czyli rozdział pojawi się dopiero 13 lub 14 kwietnia !
 
....Obudził mnie przeklęty budzik, więc zostałam zmuszona do tego, by wstać. Ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie. Przy stole siedział Emil i jadł kanapki z nutellą, ja natomiast zjadłam kanapkę z pomidorem. Wychodząc do szkoły, upewniłam się czy mam telefon, po czym ze spokojną głową zamknęłam drzwi, i skierowałam się w jej stronę...”
...Spojrzałam na mój kluczyk, na którym znajdował się numer „69”. Zaczęłam wodzić wzrokiem za szafką z tym numerkiem, i po kilku minutach znalazłam ją. Otworzyłam szafkę i zaczęłam zmieniać buty, gdy nagle dostałam drzwiczkami od szafki obok w głowę. Chwyciłam się za nią i syknęłam z bólu. -Uważaj trochę może, co ? - powiedziałam bez żadnego zastanowienia, i spoglądania w górę. - Oo, cześć Julka. -spojrzałam w górę i zauważyłam że moim oprawcą jest Alan. - Przepraszam, nic ci nie jest ? Po prostu ktoś mnie popchnął i uderzyłem ramieniem w drzwiczki, i poleciały tak jakby na ciebie. - powiedział, trąc ręką i kark, po czym poprawił włosy i podał mi rękę, abym się podniosła. -Nie no spoko, wszystko okey. Tylko wiesz... Trochę głowa mnie boli. -powiedziałam i zaśmiałam się, po czym założyłam drugiego buta. Zaczęłam chować książki – do której ty właściwie klasy chodzisz ? -zapytałam gdy już zakończyłam poprzednią czynność. -Ymm.. -spojrzał na kartkę na drzwiczkach. -1c. Fajne chodzą do tej klasy osoby ? -zapytał, a ja w duchu byłam taka radosna że gdybym mogła to bym chyba porozwalała wszystkie szafki. -No wiesz. Jeśli mnie lubisz to tak. Dziewczyny są takie hmm.. tapeciary ? No można je tak określić, a 1/3 chłopaków to takie dresy. Ja jedyna z tych dziewczyn chyba jestem normalna. -powiedziałam, a on uniósł brwi do góry ze zdziwienia. -To ty chodzisz do 1c ? Fajnie, przynajmniej już kogoś znam. -powiedział z uśmiechem na twarzy. -No to jak ci minął wczorajszy dzień ? -zapytał, i się zaśmiał trochę nieśmiało. -Wiesz ? Nawet fajnie, poza tym że tak krótko się widzieliśmy. -powiedziałam i poczułam że lekko się rumienie. -A tobie jak minął ? -dodałam po chwili, zamykając szafkę. -No nawet dobrze, tylko też szkoda że tak krótko się widzieliśmy. -powiedział, a moje policzki dostały ponownie czerwonej barwy. -Ładnie wyglądasz jak się rumienisz. -powiedział, a ja go odepchnęłam ręką, dla żartów. -Przestań no. Prooszę. -powiedziała, a on tylko pokiwał głową, i się zaśmiał. -Może pójdziemy w końcu pod klasę ? -spojrzał na zegarek i dodał: - bo zaraz będzie lekcja. - pokiwałam tylko głową, i ruszyliśmy w stronę klasy chemicznej. Nikogo nie zastaliśmy, więc zajęliśmy pierwszą, lepszą ławkę pod ścianą i czekaliśmy na nauczyciela, i resztę klasy. -Może opowiesz mi coś o sobie ? Nie widziałam cię tu wcześniej. -powiedziałam, ponieważ nie mogłam znieść ciszy, która była pomiędzy nami. - No więc, ja przeprowadziłem się tutaj z Łodzi, ponieważ mój tata niedaleko dostał pracę, no i przede wszystkim aby odpocząć od zatłoczonego miasta. To jest uciążliwe, cały czas jakieś auta trąbiące pod twoim oknem, ciągły ruch. Nie potrafię normalnie funkcjonować w mieście. Ono do mnie nie pasuje. -powiedział a ja siedziałam zdziwiona, i wpatrywałam się w drzwi, od klasy chemicznej. Zauważyłam że zaczynają się zbierać ludzie z mojej klasy, ale nie zwracałam na nich zbyt dużej uwagi, ponieważ nie są oni w ogóle interesujący. -Na prawdę ? A czym zajmuje się twój tata ? -zapytałam, a on tylko skrzywił się. -Jest wiceprezesem firmy Compal. Zazwyczaj całymi dniami siedzi w pracy i wraca do domu na kilka godzin, żeby tylko się przespać, umyć i coś zjeść. Nie mam z nim dobrych kontaktów. -powiedział i spojrzał się na swoje ręce, a następnie na mnie. -Ale w sumie nie ma się czym przejmować, przynajmniej mi dupy nie truje żeby zrobił coś w ogrodzie, bo mamy od tego ogrodnika. Przynajmniej tyle. -powiedział i się uśmiechnął. -A tobie jak się układa z rodzicami ? -zapytał, po czym utkwił na mnie wzrok. -Chyba dobrze. To znaczy, mało się widujemy, ale jak się spotkamy nie ma kłótni. Po prostu krótkie wymiany zdań i tyle. -powiedziałam, po czym wzruszyłam tylko ramionami, i spojrzałam na drzwi tak bardzo interesujące w tej chwili. Resztę czasu, który dłużył się niemiłosiernie, spędziliśmy w ciszy. Ja wpatrywałam się w drzwi, a Alan natomiast zaczął gadać z chłopakami od nas z klasy. Ni stąd, ni zowąd, ktoś stanął przede mną prezentując swój dolny departament. Uniosłam do góry znudzone oczy, i zobaczyłam Adama, który suszył zęby. -I co się szczerzysz ? -powiedziałam ukąśliwie, w sumie nie wiem co mnie ugryzło. -A nie wolno ? Mam dzisiaj jakiś dobry humor. Więc, co powiesz ? -powiedział, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę. -Przepraszam, czy my się znamy ? Zapomniałeś o naszym układzie ? -powiedziałam, co zbiło go z pantałyku. Nim się otrząsnął, zadzwonił dzwonek i zjawił się nauczyciel od lekcji chemii. Weszliśmy do klasy, po czym pan Szumilas rozsiał się wygodnie na fotelu przy biurku i rozejrzał się po klasie, znad okularów. Alan usiadł ze mną w ławce, a Szumilas zaczął sprawdzać obecność. - Julia Borkowska !? - zapytał a ja tylko wstałam, powiedziałam „obecna” i usiadłam. Doszedł do 23 numeru i podniósł wzrok – Alan Szyba ?! -zapytał i „przeleciał” wzrokiem po klasie. Alan podniósł tyłek z krzesła i potwierdził swoją obecność. Nauczyciel przyglądał mu się chwilę, ale po chwili wrócił do poprzedniej czynności. Gdy skończył sprawdzać obecność, ktoś zapukał do drzwi. Okazało się że była to pani Kinga. Uczy ona sztuki, plastyki i muzyki. Rozejrzała się po klasie, aż w końcu zawiesiła na mnie wzrok. Uśmiechnęła się szeroko, po czym podeszła do pana Szumilasa, i zaczęła mu coś mówić szeptem, a on tylko pokiwał twierdząco głową. -Julka, proszę ze mną. -powiedziała, a cała klasa „oooo” i zanim zdążyłam się spakować, usłyszałam pojedyncze chichy „No i już nabroiłaś pierwszego dnia po wycieczce?!” „No i co znowu zrobiłaś ?” i jeszcze kilka jakichś docinek, ale nie zwracałam na to uwagi. Wzięłam torbę na jedno ramię i wyszłam za panią Kingą. -O co chodzi ? -zapytałam po chwili, ale ona nie odpowiedziała na moje pytanie. -Idź do auli, zaraz przyjdę, tylko muszę jeszcze iść po parę osób. -powiedziała, a ja zapewne ze śmieszną miną skierowałam się w stronę auli. Siadłam w ostatnim rzędzie, czyli przy wejściu na aule, i czekałam na nią. Co chwile wchodził ktoś nowy, a po około 30 minutach weszła pani Kinga i On. Mówiąc On mam namyśli Adama. Pani Kukuła rozejrzała się po naszych zdziwionych minach i weszła na środek sceny. -Słuchajcie kochani. Zebrałam was tutaj, aby rozdać wam role. I nie ma żadnego „ale” ! Razem z panią dyrektor ustaliłyśmy kto ma jaką rolę, i nie macie innego wyjścia. Musicie zagrać. Sztuka którą będziemy przedstawiać, jest wam na pewno dobrze znana, bowiem jest to „Romeo i Julia”. Jak wyczytam wasze imię i nazwisko, podejdziecie do mnie i dostaniecie rolę, po czym opuścicie aulę. Osoby które dostaną rolę główną, nie będą wyczytane, zostaną one tutaj, i z nimi porozmawiam na temat przedstawienia. -powiedziała, a po auli przeszły pomruki nie zadowolenia. Pan Bezmózgi co chwilę zerkał na mnie, ale nie zwracałam na niego najmniejszej uwagi i siedziałam nadal z założonymi rękoma na klatce piersiowej. Z auli wyszli już prawie wszyscy. Zostałam tylko ja, Adam, taka jedna Kaśka z 3 klasy i pani Kinga. Modliłam się w duchu żeby wyczytała moje imię. -Katarzyna Arkabus. -powiedziała pani Kinga, a ja wybuchłam głośnym i rozpaczliwym „No nie !” a Adam zaczął się śmiać jakby gilgotało go jakieś stado plastikowych panienek. -I z czego się śmiejesz pajacu ?! - krzyknęłam, a on zaczął się jeszcze bardziej śmiać, aby zrobić mi na złość. Podeszłam do pani Kingi -Nie można jakoś zamienić ról ? Przecież ja z tym idiotą nie wytrzymam jednej godziny, aby się z nim nie pokłócić. Niech mi pani wierzy. No błagam. -powiedziałam, po czym uklękłam a pani Kinga zaczęła się śmiać. -Przykro mi Julciu, ale nie da rady. Jak zapytałam się o główną rolę pani dyrektor od razu mi powiedziała że masz to być ty i twój kolega. -wskazała na Adama – Ja nic nie mogłam powiedzieć, naprawdę. Uwierz mi że gdybym jakoś mogła zamienić tę rolę, zgodziłabym się. Ale widzisz jaka jest sytuacja. -powiedziała, a ja wstałam z rozpaczliwą miną i chwile zaczęłam się zastanawiać. -Nie wie pani za ile przejeżdża tędy jakiś autobus ? -powiedziałam, po czym spojrzałam się na nią. Ona spojrzała się natomiast na mnie jak na idiotkę. Spojrzała na zegarek -Za jakieś pięć minut. -powiedziała. -No to ja nie mam czasu ! Ide się już położyć na drodze. -powiedziałam, i już miałam ruszyć, gdy ktoś się zaczął trzymać, a właściwie, przytulać. Nie musiałam długo się zastanawiać kto to był. -Puszczaj mnie idioto. Ja si idę rzucić pod autobus, byle z tobą nie grać tego w głównej roli ! -krzyczałam i szarpałam się. -Trzymaj ją jeszcze jakieś 10 minut. Nie mamy pewności czy autobus nie pojedzie z opóźnieniem. -powiedziała po czym uśmiechnęła się do niego, a on tylko pokiwał z wielkim bananem na twarzy. -Jak się już uspokoi, to weźcie scenariusze które leżą na scenie -wskazała nam miejsce – i możecie udać się na lekcję. Próba będzie jeszcze dzisiaj na 2 ostatnich lekcjach. -powiedziała i opuściła aulę. -No puszczaj mnie idioto ! To boli ! -krzyczałam jak brał mi rękę do tyłu co raz wyżej. Czułam jakby miał mi zaraz ją złamać. -Jak mnie nazwałaś ? -powiedział, po czym przysunął usta do mojej szyi, tak że aż poczułam jego oddech na niej. -Idiotą. Jesteś jednym wielki debilem i niedorozwiniętym bachorem ! Puszczaj mnie.! -po raz kolejny wydarłam się na niego, a on wziął jeszcze wyżej moją dłoń. -Nie ładnie mnie tak nazywać kochanie. -wyszeptał, po czym pocałował mnie delikatnie w szyję. -A co ci się tak na czułości zebrało idioto ?! No co ?! W ogóle w co ty ze mną grasz ?! Myślisz że mnie to w jakiś sposób podnieci ?! Bitch please. Ty jakbyś się nawet z mrówką ruchał, to nic by w środku nie odczuła.! -wydarłam się po raz kolejny. A on wybuchł śmiechem, po czym odwrócił mnie do siebie przodem. Chciał mnie pocałować, ale schyliłam głowę, przez co tak jakby zaczął lizać się z powietrzem. Trzymał mnie za nadgarstki, i zaczął mnie popychać w stronę sceny, ale pomimo tego próbowałam z nim jakoś walczyć. Przycisnął mnie do sceny, i po raz kolejny próbował mnie pocałować, lecz nie udało mu się to ponieważ moje kolano dobrze wycelowało w jego dolny departament. W momencie mnie puścił, a ja chwyciłam szybko scenariusz i wybiegłam z auli, kierując się w stronę klasy języka Niemieckiego. Biegłam szybko, i nie wiedzą kiedy wpadłam na kogoś, przy okazji klapnęłam tyłkiem na ziemię, a ten ktoś na mnie. Spojrzałam na tego ktosia i okazało się że był to Alan. -No to historia lubi się powtarzać, co ? -powiedział, po czym wstał ze mnie, i pomógł mi wstać. -A no. Widocznie tak.- powiedziałam ze śmiechem, i zaczęłam chować scenariusz to torby. -A co ty tam masz ? -powiedział, po czym „wyrwał” mi scenariusz z ręki. -weź mi to oddaj. Żalowy scenariusz, jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć. Oddawaj to ! I to już ! -powiedziała, a Alan, zaczął się śmiać, po czym wziął rękę do góry i pokazał na policzek palcem. -Dawaj mi tu całusa to ci oddam. -powiedział, a ja zbliżyłam się do niego, lecz on w ostatnim momencie odwrócił głowę, i nasze usta się połączyły w króciutkim pocałunku, lecz przerwał nam Adam. -No fajnie, z nim to się liżesz, a ze mną to już nie chcesz. -powiedział, i spojrzał na nas, a ja pokazałam palcem w geście”Tu się jebnij” -Bo ty jesteś skończonym idiotą, jesteś głupi, brzydki i nie dorastasz Alanowi do pięt. -powiedziałam, a on tylko wzruszył ramionami i zaczął nam się przyglądać z cwaniackim uśmiechem. -Szczerze powiedziawszy to krowie gówno jest ładniejsze od jego twarz. -powiedział, a Alan chciał już ruszać w jego stronę, ale powstrzymałam go chwytając za nadgarstek, na szczęście pan Bezmózgi tego nie zauważył...

3 komentarze:

  1. coś czuję ze ten konkurs jeszcze za wcześnie :)) masz za małą oglądalność ..
    Ale rozdział świetny :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Heej, chcę napisać ten 20 rozdzial mam już nawet pomysl, tylko mam jedno pytanie. Mianowicie, czy rozdzial może być taki jak ja bym chciala żeby byl ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cześć :) To zależy nad jaką fabułą myślisz :) Zgłoś się do mnie na gg: 39602281 :) Napisz mi co mniej więcej chciałabyś zamieścić w tym rozdziale,i jeżeli na coś się nie zgodzę, to równie dobrze możesz je pozmieniać, okey ? :)
      Pozdrawiam Wioll <3

      Usuń